Szukaj:Słowo(a): wąż jadowity kobra

a ja na pająka



A ja na takie poludniowoamerykanskie zabki (drzewolazy, lisciolazy:

Wsrod wezy najbardziej jadowite zsaje sie, ze sa zdradnicowate (tajpany,
kobry, weze morskie, mamby).

pozdrawiam
quasi-biolog

Chodzi za mna ten temat juz od jakiegos czasu.
Interesuje sie jadowitymi zwierzatkami.Zastanawia mnie jedno...ktore ma najbardziej jadowity jad(zabojczy dla czlowieka)? Kazde zrodla czy to ksiazkowe,internetowe, czy filmowe podaja co innego.Raz ,ze skorpion srodziemnomorski to znowu ,ze kobra krolewska, innym razem weze morskie itd.
Ktos moze tez siedzi troche w temacie i pomoglby mi rozwiazac ta zagadke?Wiem ,ze z pajakow jest to Atrax z australi (Atrax robustus).
A ja lubię węże. Są fassscynujące.
Jaszczurki niektóre też lubię.
Ale węże są super (najmniej lubię te małe kolorowe jadowite, najbardziej typu dusiciele, z jadowitych kobry są ładne)... Ogólnie lubię patrzeć w ich oczy

Zwierzątko z Youtube słodziutkie

PS. Tak w ogóle to mogłabym sobie kupić węża, ale przeraża mnie myśli, że trzeba mu myszy dawać brrr (kiedyś wąż znajomych, jak oni wyjechali, uciekł sobie do piwnicy i sobie tam na myszy polował ).
Powiem Wam ze piszecie niezle bzdury ...kobra malajska owszem byla wyziebiona i sie nie ruszała poki co ale to nie powod zeby znawca(biegły sadowy d/s gadow jadowitych) taki jak pan Lis trzymał weza jadowitego w kieszeni spodni...kobra wcale nie pluła w pielegniarke (absurd)...ja to widziala na własne oczy bo tam pracuje i u mnie tez byl owy pacjent i to ja wezwalam pogotowie ...mi tez polozyl weza na blacie lae ja akurat nie boje sie gadow a ze byl jadowity ...no coz zdarza sie ...Pan Lis od dawna straszył sasiadow wezami ...a mial ich w domu cala kolekcje ....typowy swir

[ Dodano: Pon Lip 30, 2007 9:32 pm ]
To teraz ja sasasasa (po raz drugi tym razem musi być udany ).

Odnośnie możliwości do istnienia w naszym świecie smoków. Zianie ogniem - pod wolem smoka znajduje się gruczoł produkujący dwie substancje. Tak jak niektóre jadowite węże, np. kobra, stwór może pluć tą "śliną" na sporą odległość, w połączeniu obie substancje tworzą napalm. Latanie - coś na zasadzie pterozaurów, których skrzydła mogły osiągnąc nawet 15 m rozpiętości(!). Gdzieś przeczytałam, ze smok w takich wymiarach w jakich jest najczęsciej podawany, musiałby mieć 12 metrowe skrzydła. A kto to wie... poza tym prawdopodobnie istoty te, bardziej szybowały niż latały i wcale takie ciężkie nie mogły być. Prady powietrzne nad dużymi zbiornikami wodnymi z pewnością ułatwiały im poruszanie się w ten sposób. Zianie w locie - jesli ziały na zasadzie plucia, to możliwie jeśli tak jak to opisuje fantasy, to nie. Nie możliwe jest by oddech wziety po to by zionąc ogniem nie spowodował opadnięcia, albo czegoś takiego. Każdy oddech w czasie lotu jest potrzebny.
Tak na marginesie to we "Władcach Ognia" jest ukazany chyba najbardziej realny wizerunek smoka (z założeniem, że samice są bardziej realne niż samiec olbrzym).
Malpy sa duzo silniejsze od ludzi przeliczajac na 1 kg masy ciala u czlowieka i jakiejkolwiek malpy. To kwestia genow (budowy calego ciala).

czlowiek to tez malpa genetyka swoja droga ale zwroc uwage ze malpy sa z wyjatkiem goryla mniejsze od ludzi. im mniejszy ssak tym wieksza sile wzgledna posiada. to wynika z budowy miesni ssakow. liczac w taki sposob jak Ty mozna smialo zaryzykowac ze najsilniejsze lapy maja gibbony...

To wszystko razem sprawia ze np te takie male ssaki podobne do kuny gdzies tam w Afryce czy Ameryce potrafia przegonic kontratakujaca kobre o niesamowietj dynamice ruchu uzbrojonej w smiercionosny jad (bo maja niesamowity refleks i szybkosc i dobre zabki).

a co ma piernik do wiatraka. mangusta egipska o ktorej piszesz to typowy przyklad ewolucji. od milionow lat te stworzenia zyly obok jadowitych wezy i natura przystosowala je do takiego sasiedztwa. poza tym jestes bardzo optymistycznie nastawiony bo walka mangusty z kobra wcale nie wyglada tak rozowo jak sie wydaje. fakt zwierzatka maja swietny refleks i zwinnosc ale to nijak ma sie do porownania z czlowiekiem. rownie dobrze moglbym napiac ze jestes cienias bo nie zapierdalasz po drzewie tak jak wiewiorka

Ten szympans nie urwal czlowiekowi reki bo mu na tym nie zalezalo a jakie ona tam mial silne ruchy i jakie stawial opory to tylko ten czlowiek wie, ktory wpadl do wody hehe i na filmiku tego nie zobaczysz.

ja nie napisalem ze szympansy sa slabe ale ze sa porownywalnie silne do silnego mezczyzny. tamten na filmiku nie byl idealem silnego chlopa poza tym stawiam 100 ze Fedor by z tego szympansa mielone zrobil
Cytat: czlowiek to tez malpa genetyka swoja droga ale zwroc uwage ze malpy sa z wyjatkiem goryla mniejsze od ludzi. im mniejszy ssak tym wieksza sile wzgledna posiada. to wynika z budowy miesni ssakow. liczac w taki sposob jak Ty mozna smialo zaryzykowac ze najsilniejsze lapy maja gibbony...
przecietny goryl jest ponoc kilkakrotnie silniejszy od przecietnego kulturysty wiec sam wywnioskuj... wlasnie ta roznica miesni to jest sprawa genetyki bo czego... zycie w buszu nie zmieni twojej fizjologii (najwyzej w malym stopniu i to "na gorsze")

Cytat: a co ma piernik do wiatraka. mangusta egipska o ktorej piszesz to typowy przyklad ewolucji. od milionow lat te stworzenia zyly obok jadowitych wezy i natura przystosowala je do takiego sasiedztwa. poza tym jestes bardzo optymistycznie nastawiony bo walka mangusty z kobra wcale nie wyglada tak rozowo jak sie wydaje. fakt zwierzatka maja swietny refleks i zwinnosc ale to nijak ma sie do porownania z czlowiekiem. rownie dobrze moglbym napiac ze jestes cienias bo nie zapierdalasz po drzewie tak jak wiewiorka
tak jak napisalem natura dala zwierzetom odpowiednie cechy... mozna chodzic na silownie i biegac ale geny danego gatunku maja ograniczenia i czlowiek nigdy nie bedzie biegal w 5 s na 100 m i wyciskal 900 kg na lawce

ja nie napisalem ze szympansy sa slabe ale ze sa porownywalnie silne do silnego mezczyzny. tamten na filmiku nie byl idealem silnego chlopa poza tym stawiam 100 ze Fedor by z tego szympansa mielone zrobil
wyobrazasz sobie Fedora w buszu zaatakowanego przez malpe ? pomysl co by sie z Fedorem stalo... byalby masakra, ani nie ma co porownywac
Co snów... To jak miałam chyba z 5 lub 6 lat (nie pamiętam dokładnie, dawno to było) miałam pewien sen. A konkretnie śniło mi się, że węże atakują osoby z mojej rodziny. Były to węże jadowite, a mianowicie kobry królewskie, żmije... Więcej nie mogłam wtedy rozpoznać, a dzisiaj jest to wszystko dość rozmazane. W każdym razie była tam dużo krwi. Pourywane nogi, kości. Jako mała dziewczynka nie przestraszyłam się snu, tylko tego co może on oznaczać. O 4 rano obudziłam moją siostrę, u której byłam wtedy na wakacjach, i kazałam jej dzwonić do mojej mamy. Ona zwykle wiedziała, co znaczą sny. Powiedziała mi, że to pewnie oznacza jakieś kłopoty z koleżankami. Niestety nie miała racji. W tym czasie znaliśmy pewną panią, która mieszkała w domu opieki. Traktowałam ją jak własna babcie i bardzo lubiłam. Tydzień po moim śnie dowiedziałam się, że tej nocy kiedy miałam ten sen ona zmarła.
Od tej pory staram się szybko interpretować sny. A przynajmniej wtedy, kiedy czuję, że coś złego może się stać.
Dawno mnie tutaj nie było! Odszedłem na moment od komputera po wczytaniu tego forum, wróciłem i przestraszyłem się. Z wbitymi zębami w ekran monitora leżała martwa kobra królewska (ciekawe skąd się wzięła). Na początku byłem zaskoczony tym faktem, ale gdy przeczytałem forum wszystko zrozumiałem. Pomimo, że należy do jednych z bardziej jadowitych węży to nie umywa się do Waszych zębów jadowych. Jestem pod wrażeniem. Już wiem, jestem odkrywcą w SP2 jest nowy gatunek jadwiców? jadowiców? już wiem jadbelfer
Żółwik za określenie "Ale gość ma zryty beret"
Wpadnę tu jeszcze, może coś jeszcze odkryję, muszę się skontaktować z PAN, mam Jobla w kieszeni
Pani na biologii opowiada dzieciom o jadowitych wężach. Jasio wtrąca:
- A mój sąsiad ma takiego!
- Jasiu, to chyba niemożliwe. Czy on ma kobrę? Węża koralowego? Grzechotnika?
- Dokładnie to nie wiem, ale jak ugryzł moja siostrę, to puchła 9 miesięcy.

- Jasiu, odmień przez przypadki rzeczownik "kot". - prosi pani.
Jasiu odmienia:
- Mianownik - kto? co? - kot.
- Dopełniacz - kogo? czego? - kota.
- Celownik - komu? czemu? - kotu.
...
- Wołacz - kici, kici!

Jasiu - pyta się pani - biorąc pod uwagę twoje lenistwo, jakim zwierzęciem chciałbyś być?
- Wężem.
- A dlaczego?
- Bo leże i idę...
Ja tak zeby sie doczepic do czegos.
Czy jest niejadowite uderzenie kobry?


Jak ktoś oglądał pokemony to wie że kobra może dusić i uderzać głową.
Kobra zamienić na węża i będzie git .

Tyle że w orginale jest to:
"The Cobra Venomous Strike"
Czyli jakby nie patrzeć jest i jad i kobra
Poza tym moce Ki odnoszą się do więcej niż jednego węża (Cobra, Voiper na pewno).

Ja rozumiem że można Uderzenie Kobry, bo samo przez się jest jadowite. Ale nazwy mocy Ki są pompatyczne. Jak to u azjatów, tam cios nie może się nazywać "High Kick" czy "Low Kick" tylko "Hurricane Kick of Freezing Death"
Coś dla miłośników węży
(dla admina pewnie to żadna nowość ale może kogoś innego to zainteresuje)

Czy wiecie, że...

Kobra królewska – najdłuższy z jadowitych węży – dochodzi do 5,4m. Podczas jednego ukąszenia wstrzykuje taką ilość jadu, która mogłaby zabić słonia w ciągu 4 godzin!! Jest to jeden z nielicznych węży, które budują gniazda, a samica opiekuje się jajami do momentu aż wyklują się młode.

Afrykańska kobra – Naja nigrocollis pluje jadem w oczy przeciwnika. Potrafi celnie wycelować na odległość 2m!!

Dysfolid (Afryka) ma zęby jadowe z tyłu szczęk, a nie z przodu jak u większości jadowitych węży.

Jak wiemy (lub nie) węże nie mają błony bębenkowej i są głuche. Mogą jednak wyczuwać drgania podłoża. Dlatego też kobry nie tańczą w takt melodii wygrywanej na piszczałce przez zaklinacza, lecz są prawdopodobnie hipnotyzowane drganiami wywoływanymi przez instrument.

Malajski wąż latający (Crysopelea ornata) skacze z drzewa na swą ofiarę. Lecąc rozpłaszcza swoje ciało, zmniejszając prędkość spadania. W ten sposób może pokonywać odległości większe niż 25m!!
Może pajączka?



Dżizys krajst. Ja jak na nie patrze to robi mi sie słabo a co dopiero hodować pajaka. Nie cierpie pająków.Dla mnie mogłyby nie istnieć. Wiem że większość nie jest groźna ale mimo wszytsko przeraża mnie sposób w jaki sie poruszaja,ich wygląd(te włochate ciało u ptaszników). Nie cierpię także szczurów.Chyba nawet bardziej niż pająków.Te domowe szczury mnie nie przerażają choc sam bym takiego nie chciał hodować.Przerażają mnie te szczury co żyją na wolności.Kojarzą mi sie z brudem ,ciemnoscia,agresywnościa,i w ogóle wszystkim co najgorsze. W przeciwieństwie do szczurów i pajaków kocham węże.Sam hodowałem w domu polskiego zaskrońca i sprawiało mi to duzo satysfakcji.Kochałem go.hehehehehehe. Nigdy jednak nie hodował bym jadowitego węza który zagrażałby w jakikolwiek sposób mojemu życiu lub moich bliskich.Uważam to za czysty rozsądek. Z tego co wiem trzymanie węży jadowitych w polsce i pewnie nie tylko tutaj jest karalne.Czemu sie zreszta za specjalnie nie dziwie. Nawet nie mam pojęcia co człowiek mógłby zrobic gdyby trzymał w swoim domu przypuścmy kobre lub grzechotnika i to dziadostwo ugryzłoby kogos z domowników.Gdzie wiec po surowice ?? Do texsasu?? Nawet jeśli gdziekolwiek w poslce takową posiadaja nie satrczyłoby czasu na uratowanie człowieka.Nie przy takiej sile jadu. Pisze to dlatego iż wiem że są w polsce osoby które takie węze nielegalnie hoduja w domu. Ja sobie tego nie wyobrażam. Ja bym sięnie odważył hodować nawet anszej polskiej żmiji zygzakowatej a co dopiero jakiegos grzechotnika czy kobre. Mimo to kocham węże i wszystkie te które nie zagrażałyby mojemu życiu hodował bym, bardzo chetnie.
A moim wymarzonym pupilem yest kobra królewska. (Naja hannah to z głowy nie z wyszukiwarki.) To zwierzę, które mnie fascynuje, bo często sądzimy, że drapieżnikiem jest ten, który dużo ryczy jak lew, ale zapominamy, że kobra nim jest także. Mimo że cicha, nie pręży się i nie napina, nikogo nie zaczepia, ale sprowokowana jest śmiertelnie niebezpieczną. Podobno jej ulubionym pokarmem są inne jadowite węże.








Dla tych co nie wiedza pierwsze jedenascie najbardziej jadowitych wezy na swiecie zyje w Australii na 12 miejscu znajduje sie Kobra.

Paszcza krokodyla zamyka sie z sila 3 ton.
a co powiesz na trzymanie w domu kilkumetrowych jadowitych węży, które czasami uciekają?



W kwestji formalnej: te kilkumetrowe węże raczej nie są wężami jadowitymi tylko są dusicielami. Węże z jadowitych gatunków z rzadka dorastają do 2 metrów (z wyjatkiem potrafiącej osiągać gargantuanicznej rozmiary kobry królewskiej - ale wątpię, żeby ktoś trzymał egzęplaż tego zwierzaka w domu). Tyle tytułem formalnym. A tak ogólne to węże sa miłe i pocieszne, tylko na tyle leniwe i nieruchawe, że nie ma z nich wielkiego pożytku.
Innym może być choćby zamieniająca się w jadowitą kobrę laska. Zjawisko to dokładnie wytłumaczyli zoologowie: wystarczy kobrze egipskiej nacisnąć odpowiednie miejsce, by zesztywniała (jak laska). Potem wystarczy gwałtowny ruch (np. rzucenie na ziemię), by wąż ocknął się z letargu.

Nooo...I taki malutki Oruś podchodzi do klatki z jadowitymi wężami i mówi "Ooooooo", usmiecha sie szeroko, ale widzi, że śpią, więc puka w szybę... One nic..."Eeeee?" i wali jeszcze mocniej, aż w końcu wpada do środka."Aaaaał" Mówi i ociera głowę. Nagle jego oczy robią się wielkie, bo jakaś kobra krulewska ukąciła go w tyłek. "Aaaaa!!!!!" Wrzeszczy i nastepne go kąsają...Aż w końcu umiera^^No bombowo noramlnie^^
fragment Uganda: List o. Bogusława

w trójkę ochoczo do pracy:

o. Stanisław Zagórski ma 76 lat i jest już 34 lata na misji w Afryce. W Kakooge ma pod opieką chorych, Małe Wspólnoty Chrześcijańskie, słucha spowiedzi, odprawia pogrzeby i Eucharystie w każdą niedzielę na stacjach misyjnych.

O. Lucjan Szczepański wcześniej pracował w Boliwii, a od 2005 roku jest z nami w Ugandzie, planuje zagospodarowanie ziemią by przynosiła plony i pomaga w parafii, m.in. ma pod opieką 50 ministrantów.

Ja jestem od listopada ubiegłego roku odpowiedzialny za misję. Obecnie buduję: Parish Hall, kaplicę w Kitandzie i mam pod nadzorem Caritas (posiadamy 40.000 sadzonek sosen i 2.000 drzewek owocowych)...

...12 marca poczułem się źle i miałem wysokie ciśnienie 180/120. Musiałem pojechać do szpitala, gdzie przez tydzień próbowano mi różnymi lekami przywrócić je do normy. Obecnie sytuacja ulega znacznej poprawie. W tym okresie Wielkiego Postu dane mi jest doświadczyć cierpienia, poprzez które mogę połączyć się z cierpiącym Panem Jezusem. Proszę Braci o modlitwę bym mógł dalej owocnie pracować na misji.

o. Bogusław Dąbrowski, Kakooge

PS.

Miesiąc temu mieliśmy takie zdarzenie w nocy: dwa nasze owczarki niemieckie Misiek i Saba długo szczekały. O. Lucjan wyszedł i zauważył, że psy ujadają na dwumetrowego węża, który próbuje je zaatakować. Ubrani w gumowce i wyposażeni w łopatę i pangi zabiliśmy go. Najprawdopodobniej była to bardzo jadowita kobra. Po odcięciu głowy jeszcze długo rozwierała paszczę próbując wypuścić jad a jej ciało wiło się, tyle że psy już były spokojne ponieważ czuły, że zagrożenie minęło ...
Chaos powstał z nicości razem z Chemoshem. Jest on bogiem absolutnego zła i zniszczenia. Od początku przeszkadzał mu we wszystkim, dając ludziom zło i przekonując ich na swoją stronę.
Przedstawiany jest ona jako zakaptużona postać w grubym płaszczu z wężem owiniętym dookoła ręki.
Znak: Ognista kobra przygotowana do ataku umieszczona w czarnym pentagramie

Wierzchowiec palladyna: Koń pokryty czarną łuską, z ostrymi, jadowitymi zębami

Sprawdzone i podliczone
+5 punktów (bóstwo)
Dziękuje i pozdrawiam
Dagorad.
Obywatel Malezji Shahimi Abdul Hamid ustanowił światowy rekord w pocałunkach z kobrą królewską; w ciągu trzech minut i jednej sekundy w obecności setek widzów 51 razy pocałował jadowitego węża - podała agencja RIA- Nowosti.



Poprzedni rekord w nawiązywaniu bliskich kontaktów z bardzo jadowitym gadem należał do Amerykanina Gordona Catesa, który w roku 1999 pocałował kobrę 11 razy. Czasu tego rekordu nie podano.

Malezyjczyk, nowy rekordzista, były rolnik, obecnie zarabia na życie w show-biznesie. Do występu, który odbył się w niedzielę w kasynie na przedmieściach Kuala Lumpur, przygotowywał się długie miesiące.

W odróżnieniu od Amerykanina, który na wypadek nieprzewidzianego rozwoju sytuacji był uzbrojony w metalowy pręt, 33-letni Shahimi wystąpił bez żadnych zabezpieczeń.

Wcześniej komisja potwierdziła, że licząca 4,6 metra długości kobra królewska nie jest pozbawiona zębów jadowych.


źródło: www.onet.pl

Czy to jest normalne Całować się z jadowitą kobrą... No comment
Moje ulubione dzikie zwierzęta to: żółwie, owady ( szczegółnie modliszki, karaczany, pluskwiaki i pszczoły), wiekszość płazów, z jaszczurek to helodermy, warany, kameleony i legwany i gekony, z węży to jadowite takie jak kobry, mamby i grzechotniki, a i jeszcze ślimaki i pajęczaki niektóre A jeśli chodzi o ptaki to podobaja mi się kruki ( to wszystko wina tego z parku niespodzianek).

Z horrorów to z potworów lubie wilkołaki również
A jeśli chodzi o ulubiona postać z horrorów to moim idolem jest Hrabia Dracula i wszystkie inne wampirki
<p><img src="http://img502.imageshack.us/img502/9123/tnr5ux0.jpg" align="left"></p> Ford Power Vehicle Cobra. Wcale nie trzeba jechać w orientalne południowo-chińskie puszcze, żeby stanąć oko w oko z kobrą Kobra to gad żywiący się głównie innymi wężami napotkanymi na swojej drodze. I jak tu mieć jakiekolwiek wątpliwości, dlaczego nazwa tak dobrze pasuje do tego samochodu? On tak samo połyka przedstawicieli swojego gatunku – samochodów – na autostradzie i w codziennej jeździe. A teraz Cobra powraca straszyć w Australii. Sportowa dywizja marki Ford wprowadza na rynek dwie, szczególnie wersje - GT Cobra i Cobra Ute. Różnią się nadwoziem, jedno to limuzyna, drugie pickup, jednak jad mają tak samo zabójczy (dla nadziei tych, którzy będą chcieli ścigać się z nimi). Silnik V8, 405 koni mocy, 5,4 litra pojemności i maksymalny moment obrotowy na poziomie 540 Nm. FPV Cobry są jadowite, ale spokojnie nie będzie ich dużo, więc może uda wam się nie trafić na nie – FPV planuje wypuszczenie 400 sztuk wersji sedan i tylko 100 z nadwoziem pickup. Moc będzie przenoszona za pomocą 6-biegowej mechanicznej lub sekwencyjnej skrzyni ZF Sports Shift. Jeśli ktoś chciałby władać tymi bestiami może to zrobić za 54,000 USD (wersja Ute) lub za nieco ponad 58 tys. dolarów.
źródło: www.kmh24.pl
1
Do dzisiejszego dnia opisano blisko 3000 gat wezy,ale jedynie 10% z nich uznaje sie za jadowite w stopniu zagrazajacym zyciu czlowieka.W czasie udzielania pierwszej pomocy pokasanemu nie jest wprawdzie niezbedna znajomosc gatunku weza,ale jest ona bardzo pomocna,a niekiedy wiedza ta ma decydujace znaczenie dla przezycia.Istnieja bowiem rozne rodzaje toksyn.Jady wiekszosci zdradnicowatych(Elapidae),w tym kobr i mamb,to glownie neurotoksyny.Ukaszenie jest poczatkowo malo bolesne i prowadzi jedynie do lekkiego pocenia sie.Pozniej pojawia sie znuzenie,opadaja powieki i wystepuja trudnosci w przelykaniu i oddychaniu.Towarzysza im trudnosci,bole glowy i zaburzenia wzroku.Z uwagi na to,ze jad niektorych zdradnicowatych dziala bardzo szybko,ten typ toksyn jest bardzo niebezpieczny.Jadowite weze o silnie dzialajacym jadzie niebezpiecznym dla zycia wystepuja rowniez wsrod wezowatych(Colubridae),mimo tego,ze zeby jadowe znajduja sie u nich z tylu szczek w glebi pyska.(Od Roja-takie weze nazywaja sie warunkowo jadowite.Z tego powodu,ze nie kazde ukaszenie konczy sie wstrzyknieciem jadu).Dwa najgrozniejsze gatunki to dysfolid i waz drzewny.Ich jady to glownie hemolizyny powodujace rozpad czerwonych krwinek i silne krwotoki wewnetrzne.Na szczescie dzialaja one wolno,a pierwsze objawy u ludzi wystepuja dopiero po uplywie 24 godzin.Trzeci,wywolujacy bardzo silne bole,rodzaj toksyn to cytolizyny.Powoduja one niszczenie tkanki miesniowej i innych tkanek.Toksyny te prowadza do chronicznego zatrucia i moga powodowac obumarcie czesci konczyn.
1
Na szczescie komary nie maja jadu,a tylko substancje znieczulajaca.Do szczegolnie jadowitych i otoczonych zla slawa wezy nalezy mamba czarna.Po kobrze krolewskiej jest najwiekszym wezem jadowitym.Ta zwinna i agresywna zdradnica potrafi w czasie ukaszenia wstrzyknac dawke jadu 10 krotnie wieksza od wystarczajacej do usmiercenia czlowieka.Jeden osobnik kaszac raz po razie potrafi zabic nawet 6 ludzi.Zmija lancuszkowa,czyli doboja(Vipera russelli),jest bez watpienia najczesciej odpowiedzialna za wypadki smiertelne wsrod ludzi.Kazdego roku umiera po ukaszeniu niezliczona liczba ludzi w Indiach,na Sri Lance,w Birmie i innych krajach azjatyckich.Szacuje sie ,ze corocznie umiera ok.40 000 ludzi z ponad miliona ukaszonych przez weze.Najwiecej ofiar notuje sie w Azji,co wynika z jednej strony z gestosci zaludnienia,z drugiej z obfitosci gatunkow wezy jadowitych.Najwiecej przypadkow smiertelnych zdarza sie tam w porze deszczowej,gdy ludzie i weze ratuja sie przenoszac na wyzej polozone,suche tereny.W Ameryce Poludniowej notuje sie co roku od 2000 do 3000 smiertelnych ofiar,natomiast w Afryce,mimo wystepowania wielu gat. jadowitych,liczba zgonow w wyniku pokasania jest niewielka.W Ameryce Polnocnej leczy sie co roku prawie 7 000 pokasanych ludzi,natomiast w Australii,gdzie rowniez wystepuje wiele jadowitych,liczba ukaszonych osob nie jest duza.
1
Heloderma arizonska (Heloderma suspectum) sa jedynymi na swiecie jadowitymi jaszczurkami. Ich gruczoly jadowe znajduja sie w zuchwie, a nie jak u innych wezy nad szczeka. nie posiadaja one specjalnych zebow jadowych, natomiast wiekszosc zebow zarowno w zuchwie jak i szczece posiada rynienki. Jad z parzystych gruczolow jadowych doprowadzany jest rowkami w blonie sluzowej bezposrednio do jamy gebowej. Taki mechanizm powoduje, ze heloderma zlapana ofiare przetrzymuje dlugo zebami wyciskajac jad, ktory ta droga dociera do rany. Dzialanie jego na male kregowce podobne jest do dzialania jadu kobry. U ofiary porazony zostaje centralny system nerwowy oraz uklad oddechowy. dla ludzi jad helodermy nie jest zabojczy, ale w przypadkach nie leczonych powoduje, szczegolnie w pierwszym okresie po ukaszeniu, powazne dolegliwosci.
witam,przedstawie wam najbardziej jadowite węze świata. Dobra zaczynamy.

Tak jak w temacie przedstawie najbardziej jadowite węże...

O pierwsze miejsce biją się Tajpan Pustynny (Oxyuranus microlepidotus) i Kobra Królewska (Ophiophagus hannah), ale bije go na lopatki Tajpan a to dlatego, że jego jad jest najbardzie toksyczny jaki jest znany naukowcą, Kobra nie ma aż tak silnego jadu ale dawkuje go bardzo dużo co powoduje prawie takie same sktuki jak Tajpana

Drugie miejsce zajmuje Kobra Indyjska (Naja naja) jej jad jest tak silny by zabić dorosłego człowiek, działa na układ nerwowy, jad kobry składa się z neurotoksyn.

Trzecie miejsce zajmuje Zdradnica śmiercionośna (Acanthopis antarcticus) posiada on bardzo silny jad, ponad 50% ukąszeń kończy się śmiercią bez podania surowicy.

te weże są w czołuwce najbardziej jadowitych węży świata.

Ale ogólnie za najniebezpieczniejszego węża uważ się Efe piaskową (Echis carinatus) a to dlatego że często kąsa a występuje na terenie gdzie mało dostępna jest surowica i większość przypadków kończy się niestety śmiercią, a w jej zasięgu występowania mieszka około milion ludzi co jeszcze bardziej naraża ludzi. Identyczna sytuacja jest ze Żmija Russela (Vipera russelli) zwana pod nazwą Daboia która występuje blisko ludzi i również często kąsa, najbardziej narażone na ukąszenia są ludzie którzy pracują na plantacjach boso.

P.S.jak się gdzieś błędy ortograficzne to przepraszam tak racja nie ja to napisalem żródło

Pozdrawiambiolog
szczerze się cieszę, że nikt z was nie trzyma w domu pająków, węży, skorpionów i innego tego typu paskudztw
Węże nazywasz paskudztwami? Przecież to są takie fajne stworzonka... Ja lubię patrzeć na węże i nie rozumiem, dlaczego ktoś ich nie lubi - oczywiscie pomijam tu takie jadowite potwory, jak kobry, grzechotniki czy czarne mamby, ale takie zaskrońce czy połozy są nawet sympatyczne.
Jak mi kumpel podesłał ostatnio linka z fotką, to o mało nie zemdlałem
http://img374.imageshack....pilosum02yq.jpg
Okropieństwo
Nie rozumiem, co w tym takiego okropnego - ten kędziorek (czyli Brachypelma Albopilosum) wyglada całkiem przyjaźnie - zresztą taki jest naprawdę, bo jest chyba najłagodniejszym z ptaszników i całkowicie niegroźny. Gdyby nie to, że w domu już są dwa żółwie, to pewnie bym sobie takiego kupił - chociaż ja osobiscie od mało kolorowych kędziorków wolałbym przepiękne i bajecznie ubarwione Brachypelmy Smithi., czyli ptaszniki czerwonokolanowe.Chociaż z ptasznikami jest ogólnie taki kłopot, że trzeba by im kupować jako karmę larwy much i tym podobne obrzydlistwa - a tego bym raczej nie chciał.
W ogóle to ptaszniki są jednymi z nielicznych rodzajów pająków, których się nie brzydzę - już brzydszy od takiego kędziorka jest np. nasz krajowy kątnik domowy, który IMO jest faktycznie okropny.
Podział podrzędu węży na rodziny nie do końca pokrywa się z podziałem na jadowite i niejadowite. Tak masz np z tymi właściwymi (Colubridae), część z nich jest jadowita a część nie. Ogólnie rzecz biorąc żmijowate do których należą również grzechotniki mają znacznie lepiej rozwinięty aparat jadowy (ruchome zęby jadowe z kanalikami umieszczone z przodu szczęki, taki typ uzębienia nazywa się solenoglypha), a jadowite Colubridae mają zęby jadowe z tyłu szczęki, nieruchome, mniejsze niż żmijowate, z rynienką zamiast kanalika (typ opistoglypha). Jest jeszcze rodzina zdradnicowatych (Elapidae), do której należą silnie jadowite węże (kobry, mamby, tajpany, węże morskie itd), które mają zęby jadowe nieruchome z przodu szczęki, mniejsze niż żmijowate, ten typ uzębienia jest nazywany proteroglypha. Różnice pomiędzy poszczególnymi grupami węży polegają również na składzie i sile jadu, np na ogół mówi się, że żmijowate mają jad cytotoksyczny, hemotoksyczny itd, o silnym działaniu miejscowym, powodujący rozległą martwicę itd, podczas gdy zdradnicowate mają zwykle jad neurotoksyczny, chociaż jest to ogromne uproszczenie, a temat składu i funkcjonowania jadów węży jest baardzo rozległy. Czyli tak ogólnie najważniejsze różnice pomiędzy jadowitymi wężami (tak w aspekcie jadowitości) to różnice w budowie aparatu jadowego i składzie jadu, które mają swoje podłoże ewolucyjne. Poza tym są też różnice w ogólnym pokroju, i tak np żmije są na ogół masywne i dość ociężałe, a zdradnice i właściwe smukłe i dość zwinne.
No i podobno trzeba ją wkurzyć, raczej nie biega sama po łące i nie szuka nogi do ukąszenia.



Kurde oplułam się herbatą ze śmiechu
Żmija biegająca po łące... Bosko Ci się to napisało.

Ja uwielbiam węże, mimo że się ich boję w granicach zdrowego rozsądku. Piękne, fascynujące stworzonka.

Ela: Nie bój się, prawdopodobieństwo, że żmija ugryzie Twoją Roksi w nogę jest naprawdę znikome, jeśli jedziesz drogą.
Węże są głuche, ale wyczuwają drgania podłoża z baaardzo daleka i raczej schodzą (zbiegają, hehe) z drogi zanim znajdziecie się w promieniu kilku metrów.
Przecież koń jest ciężki jak cholera i głośno (jak dla węża) tupie.
W słoneczne, suche dni żmije wygrzewają się na słońcu, ale gdzieś w trawie, na stokach, nie na środku drogi!
A nawet "JEŚLI", to jad żmiji nie jest śmiertelny dla konia. Oczywiście, warto by było zawołać weterynarza, ale tak kontrolnie, bez paniki.
(PS. Pokaż jakieś aktualne zdjęcia swoje i Roksi! Pamiętaj, że jestem Waszą fanką, a Wy wyjątkiem od hasła "nie kupuj młodego konia jak się nie znasz" )

(PS II. Czy was też wkurza ta reklama Plusa, w której pani gra na fujarce jakiemuś pytonowi lub boa i mówi, żeby zaprosić go do filharmonii? Po pierwsze węże są głuche, a jeśli się kiwają to kobry, czyli jadowite, a nie dusiciele i nie dlatego, że słyszą dźwięk fujarki, ale dlatego, że grający kiwa fujarką.)

A może ktoś wstawić zdjęcie żmiji?
A fascynacja wężami przez to, ze ojciec jak błam mała zbrał mnie na Ogólnoświatową Wystawę Węży - najbardziej podobała mi się Kobra Królewska * * - ale takiej by mi nie kupił, bo jadowita xD
Ta zwinność... Ta szybkość... Jeszcze nigdy nie byłem tak gibki i szybki mimo wielu treningów i modyfikacji. Moje ciało również uległo zmianie wyglądu. W pewnych miejscach zostało pokryte organiczną łuską, zaś kończyny i tułów zrobiły się dużo węższe... Interesujące... - zachwycony zrobiłem jeszcze kilka salt i fikołków, po czym zorientowałem się, że promieniowanie energonowe zaczyna mieć na mnie negatywny wpływ... Po chwili spostrzegłem jak gigantyczny wąż powoli połyka martwego rysia... Zapene działanie jadu... Śmierć w ciągu kilku sekund... Rzadko spotyka się tak szybkie działanie jadu, musiało być to wynikiem jakiejś mutacji w DNA tego węża... - "ARRRRGH!" - wyładowania energonowe zaczęły stawać się coraz mocniejsze i boleśniejsze - "Komputer... Co... Co mam teraz zrobić...?" - z mojego komputera odezwał się żeński głos, taki sam u wszystkich Predaconów, którzy potzebują doradcy - "Krytyczny stan promieniowania... Konieczne przejście w tryb bestii... Dalsze wystawianie się na działanie energonu spowoduje przejście w stasis lock..." - "Nie trzeba mi tego powtarzać dwa razy... Jak to było? Acha już pamiętam: TRYB BESTII!" - całe moje ciało uległo przemianom. Po chwili spostrzegłem, że patrzę na świat z pozycji dość... niskiej. Po chwili stwierdziłem też, że nie mam ani nóg, ani też rąk... Po chwili jednak stwierdziłem, że mimo tych mankamentów, moje ciało jest niesamowicie długie... Około 6-7 metrów... Wybiłem się na jakieś trzy metry w górę w pozycji pionowej, pełzając resztą ciała. Ponownie spojżałem w kierunku węża... Po chwili poczułem niekontrolowany przypływ chęci syknięcia... Gdy mój jężyk wysunął się, poczułem zapachy otaczającego mnie świata, bez problemu rozpoznając moich towarzyszy, którzy również ulegali przekształceniu. Zaczęłem się zachwycać swoią nową formą - "Taki zwinny... Taki długi... Taki wielki... Taki jadowity... Sssssssss... Świat padnie na kolana przedemną... Dawny drobny złodziejaszek i szpieg umarł... Narodził się... VENOM!" Pozostaje jednak pewne pytanie... Jak w tym cholernym trybie mam pomóc ratować statek? "Venom, Terroryssssssssssssssssssacja!" - pojnownie przeszedłem na chwilę w tryb robota. Po przemianie w kobrę, ciało uległo ostatecznym mutacjom. Otworzyłem schowak, gdzie wcześniej trzymałem swój karabin. Nadal tam był, jednak podobnie jak moje ciało, nieco zmienił się jego wygląd. Po chwili poczułem również, że w ustach pojawiły się dwa jadownite kły - "Dossssssskonale... Powrót do trybu bessssssstii!" - ponownie zmieniłem się kobrę, po czym zacząłem pełzać w kierunku statku... A co jeżeli statku nie da się uratować? Powinniśmy zabrać z niego jak najwięcej... Oczywiście, wszystko zabiorą Predacony... Maximale później, jak zwykle okażą się bezużyteczne... Ale na razie mogą się przydać w ratowaniu dla nas okrętu.
A: Pająki. Mogą się trafić jadowite, jeszcze ugryzie i będzie nieciekawie. Pijawka jak się przyczepi to może uchleje naszej krwi, ale w końcu się odczepi.

Q: Boa dusiciel czy Kobra? Od którego z tych węży wolałbyś/wolałabyś umrzeć?
Jakie znacie najbardzie jadowite węże?

Mi się wydaje że żmija gabońska i mamba czarna. A i jeszcze pewnie jakies kobry i grzechotniki ale nie wiem jak sie nazywaja wiec się nie wypowiadam
Czy Żydzi mają jakąś koncepcje odnośnie losów Arki Przymierza. Czy jakieś proroctwa mówią cos o niej, czy wiadomo gdzie jest i czy kiedyś zostanie odnaleziona?
Znalazłam w internecie taki oto wpis:

"Arka śmiertelnie raziła piorunami każdego
niepowołanego, który się do niej zbliżył. Jak to robiła? Ano w prosty sposób, opisywany na lekcjach fizyki w szkole. Konstrukcja Arki, dwie warstwy dobrze przewodzącego elektryczność złota, przedzielone drewnianym izolatorem to klasyczny kondensator. Urządzenie to magazynuje energię, by ją gwałtownie uwolnić, gdy tzw. ładunek krytyczny zostanie przekroczony.

W starożytnym Egipcie takie kondensatory nie były niczym nadzwyczajnym. Wymyślił je według mitów bóg słońca Horus. Były ukrywane w fortecach, bo zabijały każdego, kto się do nich zbliżał. Zresztą Egipcjanie znali ponoć... żarówki i baterie. Rysunek takowych urządzeń można do dziś oglądać w świątyni bogini Hathor w Denderze. Wykonana na jego podstawie zasilana bateriami żarówka... działa!

Mojżesz, wychowując się na egipskim dworze, poznał różne tajniki "magii", by je potem z powodzeniem wykorzystać dla zapewnienia sobie posłuchu wśród ludu. Arka był jednym z przykładów. Innym może być choćby zamieniająca się w jadowitą kobrę laska. Zjawisko to dokładnie wytłumaczyli zoologowie: wystarczy kobrze egipskiej nacisnąć odpowiednie miejsce, by zesztywniała (jak laska). Potem wystarczy gwałtowny ruch (np. rzucenie na ziemię), by wąż ocknął się z letargu.

Arka Przymierza była więc potężnym kondensatorem. A skąd czerpała energię? Po pierwsze, od polerowania przez kapłanów. Na identycznej zasadzie bawią się dzieci w szkołach - elektryzują się pocierając nogami o wykładzinę, a potem "strzelają" małymi piorunami w kolegów. Podobnie elektryzują się nasze ubrania z tworzyw sztucznych. Po drugie, Arka magazynowała energię Ziemi. W Egipcie i Palestynie energia elektromagnetyczna Ziemi jest wyjątkowo wysoka, więc przez lata dostarczyła arkowemu kondensatorowi spory ładunek.

Ale dlaczego raziła piorunami tylko niepowołanych? Bo ci przeważnie chodzili boso. A kapłani mieli na nogach izolujące sandały z drewnianą podeszwą. Nic więc dziwnego, że Arka Przymierza była uważana za coś nadprzyrodzonego, pochodzącego bezpośrednio do Boga. "
Czy Żydzi mają jakąś koncepcje odnośnie losów Arki Przymierza. Czy jakieś proroctwa mówią cos o niej, czy wiadomo gdzie jest i czy kiedyś zostanie odnaleziona?
Znalazłam w internecie taki oto wpis:

"Arka śmiertelnie raziła piorunami każdego
niepowołanego, który się do niej zbliżył. Jak to robiła? Ano w prosty sposób, opisywany na lekcjach fizyki w szkole. Konstrukcja Arki, dwie warstwy dobrze przewodzącego elektryczność złota, przedzielone drewnianym izolatorem to klasyczny kondensator. Urządzenie to magazynuje energię, by ją gwałtownie uwolnić, gdy tzw. ładunek krytyczny zostanie przekroczony.

W starożytnym Egipcie takie kondensatory nie były niczym nadzwyczajnym. Wymyślił je według mitów bóg słońca Horus. Były ukrywane w fortecach, bo zabijały każdego, kto się do nich zbliżał. Zresztą Egipcjanie znali ponoć... żarówki i baterie. Rysunek takowych urządzeń można do dziś oglądać w świątyni bogini Hathor w Denderze. Wykonana na jego podstawie zasilana bateriami żarówka... działa!

Mojżesz, wychowując się na egipskim dworze, poznał różne tajniki "magii", by je potem z powodzeniem wykorzystać dla zapewnienia sobie posłuchu wśród ludu. Arka był jednym z przykładów. Innym może być choćby zamieniająca się w jadowitą kobrę laska. Zjawisko to dokładnie wytłumaczyli zoologowie: wystarczy kobrze egipskiej nacisnąć odpowiednie miejsce, by zesztywniała (jak laska). Potem wystarczy gwałtowny ruch (np. rzucenie na ziemię), by wąż ocknął się z letargu.

Arka Przymierza była więc potężnym kondensatorem. A skąd czerpała energię? Po pierwsze, od polerowania przez kapłanów. Na identycznej zasadzie bawią się dzieci w szkołach - elektryzują się pocierając nogami o wykładzinę, a potem "strzelają" małymi piorunami w kolegów. Podobnie elektryzują się nasze ubrania z tworzyw sztucznych. Po drugie, Arka magazynowała energię Ziemi. W Egipcie i Palestynie energia elektromagnetyczna Ziemi jest wyjątkowo wysoka, więc przez lata dostarczyła arkowemu kondensatorowi spory ładunek.

Ale dlaczego raziła piorunami tylko niepowołanych? Bo ci przeważnie chodzili boso. A kapłani mieli na nogach izolujące sandały z drewnianą podeszwą. Nic więc dziwnego, że Arka Przymierza była uważana za coś nadprzyrodzonego, pochodzącego bezpośrednio do Boga. "



Najnowsze badania naukowców wykazały że Arka Przymierza zasilana była na BATERIE PALUSZKI,

niezbitym dowodem na to są: sprężynka i kawałek plastiku z napisem 'made in china' znalezione pod ścianą płaczu. Po przebadaniu w laboratorium metodą aktywnego węgla C15 wykazały objawy które wskazują na to, że mogą pochodzić z czasów starożytnych.

----------------
i kto to zagnie? będziecie się sprzeczać z nauka? naiwni
Węże w Indiach.....
Indie są domem dla wielu największych i najbardziej śmiercionośnych węży. Kobry królewskie znane są z okrutnej natury i groźnego jadu. A różne gatunki pytonów słyną z pokaźnych rozmiarów. Właśnie w Indiach żyje najdłuższy wąż świata, pyton siatkowy, który osiąga długość ponad 10 metrów.
Obecnie oba węże należą do gatunków rzadkich, występujących na ograniczonych terenach i trudno spotkać je na łonie dzikiej przyrody. Spośród 250 gatunków węży żyjących w Indiach, około 50 jest jadowitych, niektóre z nich są wyjątkowo groźne. Efy piaskowe i żmije łańcuszkowe, licznie zamieszkujące obszary wiejskie, to śmiertelnie niebezpieczne zwierzęta. W Indiach corocznie w wyniku ukąszeń węży umiera ponad 10 tysięcy osób, wiele z nich tylko z powodu jadu tych dwóch ostatnich.
Nic dziwnego, że zwierzęta te tak mocno zakorzeniły się w kulturze Indii. Kto nie słyszał o słynnych zaklinaczach węży, którzy wyłapują dziko żyjące kobry i usuwają im zęby jadowe, by nie dopuścić do śmiertelnego ukąszenia. Kult węży jest w Indiach prastarym obrzędem religijnym. Podczas święta Nag Pańćami (święta węża Ananty) wyznawcy hinduizmu składają wężowym bóstwom mleko i jaja.
Wiele osób słusznie się niepokoi, że zwierzęta te stanowią poważne niebezpieczeństwo dla mieszkańców Indii. Warto jednak pamiętać, jak ważną rolę pełnią w ekosystemie i należą do gatunków zagrożonych wyginięciem z powodu utraty siedlisk i znacznego wzrostu liczby ludności. Mimo że kobra królewska żywi się wyłącznie wężami, a nawet zjada osobniki własnego gatunku, większość tych gadów pomaga człowiekowi w kontrolowaniu ogromnych populacji gryzoni.
pozdr..
sa nie groźne jesli nie sa jadowite skoro mowa ogólnie o wężach to chyba nie chodowalibyscie np kobry
a i potwiedzam, węże nie są obslizgłe
Składam wyrazy ubolewania panie Zdzisku, z powodu ukąszenia żony przez jadowitego szerszenia, jak sądzę. Chyba wleciał do pokoju przez uchylone okno, al jeszcze bardziej prawdopodobne, że został wniesiony z suszoną na polu, na balkonie, pościelą. Kilka lat temu tak samo w łóżku znalazła szerszenia moja córka. Wniosła go z pościelą z podwórka. Na szczęście nie zdążył jej użądlić. Ja też nie lubię szerszeni. Kilka dni temu usunąłem ich domek (bańkę) tuż znad głowy mojej rzeźby. Ja pracowałem, rzeźbiłem a szerszenie robiły sobie nad moja głową domek. Nie przeszkadzałem im, one mnie. Wreszcie gdy wylęgły się młode szerszeńki z czasem zacząłem ich denerwować, może nawet przeszkadzać. Od czasu do czasu któryś na mnie zaszarżował. Przeważnie moja artyleria przeciwlotnicza (szybka, sprawna dłoń) strąciła wszystkie przed osiągnięciem celu. Tylko jeden zdążył wpaść we włosy, lecz i tam szybko dopadli go moi grenadierzy i zlikwidowali zanim zdążył wyciągnąć broń.

Odnośnie tego stworzonka na liściach to Piotrek szybko go namierzył. I trafnie. Jestem pełen podziwu dla pana. Dla pańskiej wiedzy z dziedziny biologii, owadów.

Ta wielka gąsienica, długości ok. 10 cm, jest niezwykła pod względem zdolności odstraszania wroga. Tak jak wąż kobra spłaszcza i rozszerza szyję z wizerunkiem jakby oczu, tak ta gąsienica również chowa głowę w tyłów, chowa nóżki przednie pod tyłów, przez co tworzy niesamowite zgrubienie, jakby głowę. Reszty dopełniają barwy imitujące jakby oczy. Żona w pierwszej chwili myślała, że to jakiś malutki zaskroniec, odmiennego gatunku. Co dopiero ptaki, które są przecież głupsze od mojej żony. Oto zdjęcia demaskujące wyżej zamieszczone groźne stworzonko.


Aż strach patrzeć. Co za dziwny potwór - myśli sobie sójka.


Ja się nie bałem tylko dlatego, że byłem większy od tego strasznego "potwora". I pomyślałem sobie że przecież mnie nie da rady połknąć, gdyż ma za mały brzuch...



[center]Aż tu nagle z tej "strasznej" głowy wysunęła się mała główka i łapki. Okazało się że to przemiłe spokojne, naprawdę bezbronne stworzenie.


Gąsienica mierzyła ok 10 cm długości. Ciekawe jak wielka wyrośnie z niej ćma, czy motyl nocny...

Panie Piotrku, czy mógłby pan pójść za ciosem i zamieścić zdjęcie dojrzałego owada - motyla, ćmy - tej gąsienicy?
Kobra rzadi.. hahahahahaha. Ale nie bede nic pisął do Kobry bo węzejadowite... Hahahahahaha. Zal
Ekspertem od jadowitych gadów nie jestem, ale conieco w tym temacie czytałem.

W telegraficznym skrócie istnieją 4 typy budowy zębów jadowych u węży:

1. zęby z centralnym kanalikiem
2. zęby z bocznym kanalikiem
3. zęby ze szczeliną
4.zęby z rozgałęzionym kanalikiem

Pamiętam tyle, że najbardziej zaawansowane są te z centralnym i rozgałezionym( tylko kobry "plujące"), najbardziej prymitywne są te ze szczeliną.

Jesli chodzi o toksyczność jadu, to każdy gatunek, ba! nawet poszczególne osobniki, żyjące w różnych warunkach moga mieć inny skład jadu. Surowic nie tworzy się zazwyczaj gatunkowo, ale dla całych grup węży, mających jad o zblizonym składzie.

Z tego co pamiętam to z jadem jest tak:
Jest to wodny roztwór kilkuset różnych peptydów o różnorodnym działaniu toksycznym.
Otóż różne składniki jadu mogą działać:
* miotoksycznie - powodują uszkodzenie komórek mięśniowych, a co za tym idzie dysfunkcję mięśni, zwłaszcza w okolicy ukąszenia. szczególnie częste u grzechotnikowatych.
węże, których jad potrafi dosłownie rozpuszczać kości.
* neurotoksycznie- blokują przekazywanie sygnałów w nerwach (mniejsza z tym jak)- paraliż, drgawki, halucynacje. Najgrożniejszy jest paraliż mięśni oddechowych.
AFAIR dużo neurotoksyn zawiera jad żmij i węzy morskich.
* hemolitycznie/koagulująco - uszkadzają składniki morfotyczne krwi, badź upośledzają ich funkcje, uniemożliwając transport tlenu do tkanek, wreszcie powodując skrzepy, co prowadzi do zatorów.
* nefrotoksycznie- uszkadzając nerki, zaburzaja równowagę elektrolityczną organizmu.

Należy pamiętać, że:

ŻADEN wąż jadowity nie ma człowieka w swoim jadłospisie. Nawet dlaa 4 metrowej kobry królewskiej jesteśmy zdecydowanie za dużym kąskiem. W związku z tym, wąż będzie przed wielokrotnie większym człowiekiem uciekał, ewentualnie bronił się biernie - sycząc, śmierdząc, strosząc fałdy skórne, czy potrząsając grzechotką. Jad jest dla weża bardzo cenną substancją, jeśli zmarnuje cała na obronę przed człowiekiem, to potem zdechnie z głodu, bo uzupełnienie zaspu trwa zazwyczaj wiele tygodni.
Tak więc jeśli nie bedziecie niepokoić samicy pilnującej jaj, tudzież nie wejdziecie gadzinie na ogon, to nie powinno was nic złego spotkać.

Do dobrego obyczjau należy: patrzenie pod nogi, nie wsadzanie rąk w miejsca, których się nie widzi, patrzenie, gdzie się siada, wytrząsanie butów i ubrań (to nawet bardziej chroni przed skorpionami i skolopendrami).
Pamiętac też nalezy, ze wężejadowite od urodzenia i można zostać smiertelnie ukąszonym przez 20-30cm taipana. Wcale nie musi to być jego 3 metrowa mamusia

Jeszcze jedna ważna rzecz. Surowica przeciwjadowa nie jest gwarancją przeżycia ukąszenia. Ona tylko zwiększa szansę. Im wcześniej jest podana, tym lepiej.
Bo nie masz argumentów....

Ale wracając do tematu głównego.

Nadzieja jaką żyli chrześcijanie była związana z zapowiedzią stworzenia "nowej ziemi i nowego nieba".

Objawienia 21:1
I ujrzałem nowe niebo i nową ziemię; bo poprzednie niebo i poprzednia ziemia przeminęły i morza już nie ma.

Czym jest to "nowe niebo i nowa ziemia"?

Izajasza 11:1-16

"11 I wyrośnie gałązka z pnia Jessego, a latorośl z jego korzeni będzie wydawać owoc. 2 I spocznie na nim duch Jehowy, duch mądrości i zrozumienia, duch rady i potęgi, duch poznania i bojaźni przed Jehową; 3 i będzie znajdował radość w bojaźni przed Jehową. A nie będzie osądzał jedynie na podstawie tego, co się ukazuje jego oczom, ani upominał po prostu na podstawie tego, co słyszą jego uszy. 4 I w prawości osądzi maluczkich, a w prostolinijności udzieli upomnienia na rzecz potulnych na ziemi. I uderzy ziemię rózgą swoich ust, a duchem swoich warg uśmierci niegodziwca. 5 I prawość będzie pasem jego bioder, a wierność pasem jego lędźwi.
6 I wilk pobędzie trochę z barankiem, a lampart będzie leżał z koźlęciem, jak również cielę i młody grzywiasty lew, i wypasione zwierzę — wszystkie razem; i będzie je prowadził mały chłopiec. 7 Krowa i niedźwiedzica będą się paść; ich młode będą leżeć razem. I nawet lew będzie jadł słomę tak jak byk. 8 I dziecię ssące będzie się bawić nad jamą kobry, a dziecko odstawione od piersi położy rękę na szczelinie świetlnej jadowitego węża. 9 Nie będą wyrządzać szkody ani przywodzić do zguby na całej mojej świętej górze; gdyż ziemia będzie napełniona poznaniem Jehowy, tak jak wody pokrywają morze.
10 I w owym dniu korzeń Jessego będzie stał jako sygnał dla ludów. Do niego, pytając, zwrócą się narody, a jego miejsce odpoczynku będzie chwalebne.
11 I w owym dniu Jehowa znowu wyciągnie rękę, po raz drugi, żeby nabyć ostatek swego ludu, który pozostanie z Asyrii i z Egiptu, i z Patros, i z Kusz, i z Elamu, i z Szinearu, i z Chamatu, i z wysp morskich. 12 I podniesie sygnał dla narodów, i zgromadzi rozrzuconych z Izraela; i rozproszonych z Judy zbierze z czterech krańców ziemi.
13 I ustanie zazdrość Efraima, a ci, którzy okazują wrogość Judzie, zostaną wytraceni. Efraim nie będzie zazdrościł Judzie ani Juda nie będzie się odnosić wrogo do Efraima. 14 I polecą na ramię Filistynów na zachód; razem ograbią synów Wschodu. Na Edom i Moab wyciągną rękę, a synowie Ammona będą ich poddanymi. 15 I Jehowa odetnie język egipskiego morza, i w żarze swego ducha potrząśnie ręką przeciwko Rzece. I uderzy ją w siedem jej potoków, i sprawi, że ludzie pójdą w sandałach. 16 I powstanie gościniec z Asyrii dla ostatka jego ludu, który pozostanie, tak jak powstał dla Izraela w dniu, gdy wyszedł z ziemi egipskiej.

Czy ktoś z was potrafi wyjaśnić ten fragment Biblii? Jaki związek ma on z "nową ziemią" i "nowym niebem"?
Noszne zbiegał po schodach, modląc się o to by biegła za nim Ranadiel. Kaszlnął ciężko i splunął krwią. Przystanął na chwile by odpocząć. Gdy Ranadiel dogoniła go wskazał jej dłonią w dol.
- Tam…. – wycharczał – i w lewo. Tam będą duże okute drzwi, tam jest szczelina. – Poczym odepchnął się od ściany i pobiegli dalej. Wychylił głowę, spoglądając w głąb korytarza, poczym wszedł do niego trochę swobodniej. Od mrocznej magii aż wibrowało powietrze. Ogień z pochodni na ścianach wił się nienaturalnie, zmieniał kolory na czerwony, filetowy, żółty…
- O matko…. – wymamrotał nekromanta – szczelina musi być otwarta prawie na oścież. Ja… ja nie wiem jak pokonamy te demony, one będą przy takiej mocy właściwie nie zniszczalne…
Mówiąc to drzwi do szczeliny otworzyły się z hukiem, Noszne rzucił się w stronę Ranadiel wypychając jej ze światła otwartej bramy. Ułamek sekundy później w miejscu gdzie stali, rozpętało się istne pandemonium zaklęć. Ranadiel zanim odleciała, pchnięta przez Noszne w bok, mogła zobaczyć że w środku stoi z dwadzieścia demonów. Za nimi stal szeroko otwarty owal portalu, który pulsował krwisto czerwonym światłem, z wnętrza którego biła najczystsza esencja zła.
Nekromanta stęknął cicho upadając na elfkę. Wlepił w nią maślany wzrok.
- W… porządku? – wymamrotał, wstając nieświadomie oparł dłoń na jej piersi. Cofnął rękę, jak by dotknął jadowitej kobry, i przewrócił się na plecy odskakując.
- O mamusiu….
Demony nie opuściły komnaty, miały ja strzec, nie uganiać się za wrogami po korytarzach, ale gdy tylko jeden z jednorożców Ranadiel podszedł w pobliże otwartych drzwi, natychmiast pognały w jego kierunku zaklęcia i strzały z kusz. Póki co, na szczęście nie celne.

***************
Efekty magii Varthlokkura były zaskakujące. I gdyby nie groza sytuacji można by uznać, że komiczne. Demony odskakiwały zaskoczone, gdy ich bron pod wpływem pyłu zmieniała się. Na przykład w bukiet nienaturalnie wyglądających kwiatów. Czy tez twarda stal topora zmieniała się w zbrylone błoto. Skrzek innego demona zmienił się nagle w ptasi śpiew, poczym demon transformował się w cos przypominającego słowika, tyle że ze skrzydłami motyla. To cos próbowało wzbić się w powietrze na swoich delikatnych skrzydłach. Demon obok nagle został zaatakowany przez swój trójząb, który zmienił się w potężnego węża. Kolejny potwor, po prostu pękł zmieniając się w miliony mydlanych baniek. Inny zmienił się w kupę mięsa i kości, niektóre silniejsze, nie poddały się całkiem zaklęciu i po prostu padały w trakcie metamorfozy, a wyglądały przy tym obrzydliwie.
Zaklęcie było kompletnym absurdem. Powód był dość prosty. Cala okolica była przesiąknięta magia. Evy, Einhasad, Shillen. Wszystko to zaczęło się miesząc, łączyć i kolidować ze sobą. W okolicy leżącego Varthlokkura zaczęła wyrastać zielona trawka i kwiatki, przemieszane z szkaradnymi krzakami z kolcami i roślinami z kielichów których wyrastały kłapiące zębami szczeki. Fala magicznego pyłu wpłynęła również do wnętrza twierdzy, musnęła walczących w środku. Noszne nagle zobaczył jak jego rany po chorobie się zabliźniają. Ranadiel, skonsternowana mogła zobaczyć że na jej zbroi pokazują się różowe kwiatuszki, ale temu niespodziewanemu efektowi towarzyszył również przypływ mocy. Otoczona potężnym kokonem mocy Raya i zmieniony w demona Errdon nie zaobserwowali żadnych zmian. Jednakże nowe tchnienie mocy zadziałało na demony, będące przy szczelinie. Energia zawirowała i spowodowała mutacje niektórych potworów, te zaczęły się zmieniać w rożnego rodzaju makabryczne stworki, niektóre zmieniły się w rośliny, któryś tam w kamienny posag, inny znowu w pluszowego misia, kolejny po prostu rozbryzgnął się zalewając komnatę posoka i wnętrznościami. Noszne zaglądał do komnaty z ciężko opadniętą szczeka.
- Istne jasełka… - wymamrotał, ale cofnął się bo z ochrony pozostało sześć demonów, które nadal stanowiły dla nich potężna sile i te demony były cholernie zdenerwowane. Zacisnęły kordon wokół szczeliny i posłały – tak na wszelki wypadek zaklęcia w stronę drzwi, by zniechęcić atakujących.

Demon przystanął czując dziwna moc, rozglądnął się zdezorientowany po korytarzu, nie wiedział czy wracać do Rayi i zniszczyć ją, bo czul rosnąca coraz bardziej moc Einhasad, czy może zejść na dół i zabić elfkę i nekromantę, uznał ze zajmie się Raya, na ta dwójkę w zupełności wystarczy szóstka jego strażników. Obrócił się na korytarzu orając ściany ramionami i skrzydłami, poczym ruszył dudniąc przy każdym kroku z powrotem do góry w stronę czarodziejki.
Będzie prawie tak, jak sto lat temu: park, do którego wejdziemy za darmo. I płatne pawilony ze zwierzętami.

Za wejście do starego ogrodu zoologicznego (przy ul. Zwierzynieckiej) nie będziemy już płacić. Bilet (za 3 zł) trzeba będzie kupić jedynie za wejście do pawilonów, w których dziś można oglądać ryby, płazy i gady. Są tu czworooki - ryby, które mogą jednocześnie obserwować, co się dzieje nad i pod powierzchnią. Stare Zoo może pochwalić się też piękną kolekcją egzotycznych żab, w tym drzewołazów (jednych z najbardziej jadowitych płazów świata).

W pawilonie znajduje się również potężne akwarium (o pojemności 14 tys. l) z wycinkiem sztucznej, ale i tak bajecznie kolorowej rafy koralowej. Budynek "Świat gadów" podzielony jest zaś na dwie części: w pierwszej zgromadzono gady zamieszkujące deszczowe lasy równikowe, w drugiej części zobaczymy mieszkańców pustyń.

Powraca też koncepcja budowy krokodylarni, o której mówiło się od lat. Byłby to łącznik między pawilonami płazów i gadów. Budynek ma być wypełniony tropikalną roślinnością, z drewnianym mostem, którym zwiedzający będą przechodzić nad wybiegami z gadami. Oprócz krokodyli mają tu zamieszkać też dwa warany z Komodo: samice Flores i Rintja.

Na przebudowę pawilonów miasto przeznaczyło 3 mln zł. Jeszcze w tym roku ma być ogłoszony przetarg, całość ma powstać do czerwca 2010 r.

A co z pozostałymi budynkami? Większość z nich ma swoją długą historię, początki zoo sięgają przecież 1871 r. Alpinarium z grotą (w której teraz urządzane są wystawy) powstało na początku XX w. W tym samym czasie, co klatki dla niedźwiedzi i woliera, w której teraz oglądamy małpy. Słoniarnia to jeden z najstarszych budynków - powstała pod koniec XIX w. Była wówczas zwieńczona kopułą z półksiężycem, bo tak ozdabiano pawilony dla egzotycznych zwierząt. Dziś mieszkają tu zwierzęta domowe: kozy, owce, bydło karłowate. - Chcielibyśmy, żeby odbywały się tu zajęcia z przyrody dla małych dzieci. Podobnie w innych budynkach. Dyrekcja zoo będzie szukała inwestorów prywatnych, którzy wyremontują budynki, będą je utrzymywać, a w zamian prowadzić działalność np. edukacyjną - mówi Mikołaj Szumski z wydziału gospodarki komunalnej i mieszkaniowej Urzędu Miasta.

Stare Zoo wraca więc do korzeni. Aż do II wojny światowej ogród był podzielony na dwie części: pełny zieleni, cienistych pergoli ogród restauracyjny oraz zwierzyniec. Obie części dzieliła kryta, murowana kolumnada, która służyła zwiedzającym jako schronienie przed deszczem (dziś znajduje się tu akwarium).

W ogrodzie restauracyjnym często urządzano koncerty, wystawy, odczyty. W latach 1913-1914 koncertował tu dwa razy Jan Strauss, potomek wiedeńskich "królów walca", w 1914 zorganizowano wystawę etnograficzną o szczepach zamieszkujących dolinę Nilu, a latem 1928 r. zaproszono do zoo przyrodnika Johna Hagenbecka z 70-osobową grupą cejlońską. Zwiedzający oglądali słonie robocze, fakirów, czarowników, połykaczy szabli, pożeraczy ognia, zaklinaczy węży, "których kobry budziły największe zainteresowanie". Pokaz, który nazywano "Wieś cejlońska", obejrzało prawie 46 tys. osób.

Źródło: Gazeta Wyborcza Poznań
Naja nigricollis nigricollis -
Kobra Czarnoszyja (Kobra Plująca)

Synonimy: Black - neck Spitting Cobra

Wielkość

Naja nigricollis nigricinta - Najmniejszy podgatunek Naji nigricollis, rosnący od 100 - 120cm, max do 150cm długości

Naja nigricollis woodi - rośnie od 120 - 150cm, max do 200cm długości

Naja nigricollis nigricollis - największy podgatunek, rosnący od 150 - 220cm długości, jednak znajdowane były żywe okazy o długości około 300cm

Długość życia

Jest to wąż, który dożywa 12-15 lat, choć były przypadki w hodowli że przekraczały 20 lat

Wygląd

Ubarwienie szare, brunatnoszare lub czarne. Spód ciała żółtawy lub żółtobrązowy, z ciemnym pasem w części szyjnej. Ciało bardzo smukłe. Głowa niewyraźnie wyodrębniona od reszty ciała. Oczy - Mają okrągłą źrenice, chronioną przez zrośnięte przejrzyste powieki.

Podgatunki

Naja nigricollis nigricinta

Naja nigricollis woodi

Występowanie

Zamieszkuje sawanny afrykańskie na południe od 25 równoleżnika.

Cechy charakterystyczne

Kobra Czarnoszyja jest pięknym i niebezpiecznym wężem. Nazwa "kobra" pochodzi od określenia "cobra di capello", czyli wąż kapturowy,
użytego przez pierwszych portugalskich badaczy. Wąż ten ma uzębienie typu Proteroglypha. Kobra Czarnoszyja ma dwa haczykowato zagięte
zęby jadowe o długości od 0,8cm - 1,5cm. Są one krótsze niż u żmij, ale mocniejsze. Kobra jest wężem żyjącym samotnie. Na polowanie wyrusza
o zmierzchu i jest aktywna przez całą noc. W mieście podstawe jej pożywienia stanowią myszy i szczury. Kobra
znajduje ofiary kierując się zmysłem węchu i wzroku. Gdy napotka potencjalną zdobycz, przybiera pozycję właściwą do ataku.
Unosi ciało, ocenia odległość, bardzo gwałtownie wysówa głowę do przodu. Potem następuje ukąszenie. Bardzo charakterystyczną cechą dla Kobry Plującej jest to, że może pluć jadem w strone napastnika. Potrafti tak "wycelować" że większość ukąszeń jest w strone oczu napastnika. Jest to zdecydowanie największa naja, ktorej długość może przekraczać 280cm.

Biotop

Kobra Czarnoszyja jest gadem, który potrafi przetrwać w różnych środowiskach. Występuje na odkrytych polach ryżowych, w ogrodach i parkach wielkich miast.
Można się na nią natknąć na trawnikach i bazarach, a nawet spotkać w mieszkaniu. Jest zwierzęciem wymagającym ciepła, dlatego występuje na obszarach, gdzie przez cały rok panują temperatury dodatnie. Kobra jest zwierzęciem prowadzącym naziemny tryb życia, choć potrafi wspinać się na drzewa i mury, a także jest bardzo dobrym pływakiem.

Pokarm

Na wolności: Żaby, jaja, węże, drobne ssaki.
W niewoli: Głównie drobne gryzonie: bieguski, myszy, szczury

Jadowitość

Dysponuje dość silnym jadem, który oddziałowuje na układ nerwowy.
Ukąszenie może spowodować śmierć nawet dorosłego człowieka jeżeli nie będzie podana surowica w właściwym czasie. Jad kobry skłąda sie z neurotoksyn. Zaniepokojona Kobra może pluć jadem na odległość kilku metrów w oczy intruza.



Rozmnażanie

W okresie rozrodczym kobry dobierają się w monogamiczne pary.
W czasie kopulacji samiec okręca się wokół tylnej części ciała tak, aby mogły połączyć się ich kloaki.
Kopulacja może trwać kilkanaście minut.
Para pozostaje razem do momentu wyklucia się młodych.
Przez dwu miesięczny okres inkubacji węże pilnują gniazda.
Samica często otacza jaja swym ciałem.
Proces wykluwania się młodych trwa od 3 do 6 godzin.
Młode kobry od razu są jadowite, podstawą ich diety są młode myszki, bieguski, jaszczurki i żaby.
W pierwszym okresie życia węże bardzo szybko rosną.
Pierwsza wylinka występuje 3dnia życia, druga 8 a trzecia 21-25 zaś czwarta około 35-45 dnia.
Częstotliwość wylinek w późniejszym okresie życia maleje, gdyż gad rośnie dużo wolniej.
Dojrzałość płciową kobra osiąga w wieku 2-4 lat.
Kobra składa od 9 do 40 jaj.
Okres godowy Kobry Czarnoszyjej przypada na porę deszczową i trwa od stycznia do kwietnia.

Kobra Czarnoszyja w niewoli

Wielkość terrarium dla jednego dorosłego osobnika to 150x50x50 (długośćxszerokośćxwysokość). Temperatura w terrarium powinna wynosić od 25-30stopni w dzień w nocy zaś powinna spadać do 20-24 stopni.
Wilgotność w terrarium powinna się utrzymywać na poziomie 60-70%, w czasie wylinki zwiększamy do 80-90%. Jeżeli w terrarium chcemy hodować dwa węże to powinniśmy powierzchnię zwiększyć o 40% (tylko podstawa). Na podłoże może być włukno kokosowe, torf a nawet ręczniki kuchenne - jednak zmniejszają estetyke wyglądu terrarium.
W terrarium powinna się znajdować miseczka ze świerzą wodą.

UWAGI

Kobra Czarnoszyja jest BARDZO szybkim, BARDZO agresywnym i BARDZO INTELIGENTYM wężem, przez co staje się bardzo niebezpieczna. Tym wężem powinni się zajmować JEDYNIE doświadczeni hodowcy. Do obsługi tego węża niezbędne są okulary ochronne !!

Opracował JAKUB na podstawie własnych doświadczeń, doświadczeń zaprzyjaźnionych hodowców i poniższej literatury:
W. Jaroniewski, ATLAS Jadowite węże świata
"Living Snakes of the World" John M. Mehrtens
Kobra Indyjska - Naja Naja (Linnaeus, 1758)

Rodzina: Zdradnicowate (elapidae)
Gromada: Gady

Wygląd:

Głowa - jest niewielka, nieznacznie różni się od szyi
Okulary - na grzbietowej części płaszcza kobry widnieje charakterystyczny rysunek przypominający okulary
Oczy - Mają okrągłą źrenice, chronioną przez zrośnięte przejrzyste powieki
Pysk - żuchwa i szczęka są połączone elastycznym więzadłem, co pozwala wężowi szeroko otwierać pysk
Kaptur - zaniepokojony wąż szeroko rozkłada kaptur
Ubarwienie - jest bardzo różnorodne. Może być brązowe, oliwkowe, oliwkowoszare lub czarne. Podgardle jest żółtobiałe

Występowanie:

Kobra Indyjska występuje w Indiach, na Sri Lance, Archipelag Malajski oraz w zachodnim Pakistanie.

Cechy charakterystyczne:

Kobra Indyjska jest pięknym i niebezpiecznym wężem. Nazwa "kobra" pochodzi od określenia "cobra di capello", czyli wąż kapturowy,
użytego przez pierwszych portugalskich badaczy. Wąż ten ma uzębienie typu Proteroglypha.
Kobra Indyjska ma dwa haczykowato zagięte
zęby jadowe o długości od 5-8 mm. Są one krótsze niż u żmij, ale mocniejsze. Kobra jest wężem żyjącym samotnie. Na polowanie wyrusza
o zmierzchu i jest aktywna przez całą noc. W mieście podstawę jej pożywienia stanowią myszy
i szczury.
Kobra żyjąca w lesie lub jego pobliżu poluje na drobne ssaki, żaby, ropuchy i ptaki. Bardzo chętnie zjada ptasie jaja. Poluje także na węże, czasem pożera innego przedstawiciela swojego gatunku. Znajduje ofiary kierując się zmysłem węchu i wzroku. Gdy napotka potencjalną zdobycz, przybiera pozycję właściwą do ataku.
Unosi ciało, ocenia odległość, bardzo gwałtownie wysuwa głowę do przodu. Potem następuje ukąszenie. Kobra Indyjska rośnie zwykle od 140cm do 160cm długości, choć zdarzają się okazy, które mierzą 250cm jednak to należy do rzadkości. W warunkach hodowlanych Kobra Indyjska zwykle nie przekracza 180cm długości.

Biotop:

Kobra Indyjska zamieszkuje całe Indie. Jest gadem, który potrafi przetrwać w różnych środowiskach. Występuje na odkrytych polach ryżowych, w ogrodach i parkach wielkich miast.
Można się na nią natknąć na trawnikach i bazarach, a nawet spotkać w mieszkaniu. Wyrąb lasów sprzyja rozwojowi Kobry Indyjskiej, gdyż lubi ona otwarte tereny uprawne.
Jest zwierzęciem wymagającym ciepła, dlatego występuje na obszarach, gdzie przez cały rok panują temperatury dodatnie. Kobra jest zwierzęciem prowadzącym naziemny tryb życia, choć potrafi wspinać się na drzewa i mury, a także jest bardzo dobrym pływakiem.

Pokarm:

Na wolności: Żaby, jaja, węże, drobne ssaki.
W niewoli: Głównie drobne gryzonie: bieguski, myszy, szczury

Jadowitość:

Kobra Indyjska dysponuje dość silnym jadem, który oddziaływuje na układ nerwowy.
Ukąszenie może spowodować śmierć nawet dorosłego człowieka jeżeli nie będzie podana surowica w właściwym czasie.
Jad Kobry Indyjskiej składa się z neurotoksyn.

Rozmnażanie:

Okres godowy Kobry Indyjskiej przypada na porę deszczową i trwa od stycznia do kwietnia.
W okresie rozrodczym kobry dobierają się w monogamiczne pary.
W czasie kopulacji samiec okręca się wokół tylnej części ciała tak, aby mogły połączyć się ich kloaki.
Kopulacja może trwać kilkanaście minut.
Para pozostaje razem do momentu wyklucia się młodych.
Przez dwu miesięczny okres inkubacji węże pilnują gniazda.
Samica często otacza jaja swym ciałem.
Proces wykluwania się młodych trwa od 3 do 6 godzin.
Młode kobry od razu są jadowite, podstawą ich diety są młode myszki, bieguski, jaszczurki i żaby.
W pierwszym okresie życia węże bardzo szybko rosną.
Pierwsza wylinka występuje 3dnia życia, druga 8 a trzecia 21-25 zaś czwarta około 35-45 dnia.
Częstotliwość wylinek w późniejszym okresie życia maleje, gdyż gad rośnie dużo wolniej.
Dojrzałość płciową kobra osiąga w wieku 2-4 lat.
Kobra składa od 9 do 40 jaj.

Kobra Indyjska w niewoli:

Wielkość terrarium dla jednego dorosłego osobnika to 120x80x100. Temperatura w terrarium powinna wynosić od 25-30stopni w dzień w nocy zaś powinna spadać do 20-24 stopni.
Wilgotność w terrarium powinna się utrzymywać na poziomie 60-70%, w czasie wylinki zwiększamy do 80-90%. Jeżeli w terrarium chcemy hodować dwa węże to powinniśmy powierzchnię zwiększyć o 40% (tylko podstawa). Na podłoże może być włókno kokosowe, torf a nawet ręczniki kuchenne - jednak zmniejszają estetykę wyglądu terrarium.
W terrarium powinna się znajdować miseczka ze świeżą wodą. Kobra w warunkach terraryjnych może dożyć nawet 17 lat, przeciętnie żyją od 12 do 15 lat.

UWAGI:

Kobra Indyjska jest szybkim, zwinnym i agresywnym wężem. Dlatego powinni się nią zajmować jedynie doświadczeni hodowcy. Kobra Indyjska (naja naja) w warunkach terraryjnych jest agresywna. Na własnym przykładzie wiem, że ten wąż lubi się "postawić" i zaatakować.

Opracował JAKUB na podstawie własnych doświadczeń, doświadczeń zaprzyjaźnionych hodowców oraz poniższej literatury:

W. Jaroniewski, ATLAS Jadowite węże świata
"Living Snakes of the World" John M. Mehrtens

>