Szukaj:Słowo(a): wartości w życiu człowieka
Po pierwsze promocją dla dziennikarza nie jest jego CV tylko ARTYKULY. Po
drugie - jeżeli na tysiąc CV przyniesionych do redakcji, w której, na dobrą
sprawę, wszystkie etaty są już zajęte, zostanie pani "odkryta", to będzie Pani
szczęściarą. Niestety, jedyną kreatywnośćią jaką można się wtedy poslużyć, to
użycie różowej kareczki, zeby leżalo, pachnialo i robilo wrażenie na znudzonych
redaktorach. Niektórzy wybierają drogę najmniejszego oporu, inni wolą wziąć
sprawy w swoje ręce.
Pracujac w promocji widzialam już nie jedną osobę z prawdziwym talentem, która
plakala w rękaw z bezsilności. Talent i pasja to jedno, determinacja w dązeniu
do celu to już calkiem inna sprawa. Media promują "ladne buźki" za to,że są
ladne. Czy czlowiek nie ma prawa zaistnieć z bardziej inteligentnych
przeslanek? Bo myślę że Ci, którzy próbują zdusić w zarodku każdą pozytywną
inicjatywę innych ludzi, stworzoną na filarze wlasnej ciężkiej pracy i pasji, i
nazywają ją do tego "sztucznym wytworem", mają powazne problemy z wlaściwym
postrzeganiem najprostszych wartości w życiu każdego czlowieka.
To tyle w odpowiedzi, pozdrawiam;P
Na nowej maturze ustnej z polskiego mam taki temat:

Znaczenie nadziei w życiu człowieka. Oceń różne uzasadnienia tej
wartości w wybranych utworach literackich.

Co trzeba z tym zrobić?
jakie książki do opisu będą najlepsze? (Wiem, żę "inny
świat", "opowiadania Borowskiego", jakie jeszcze?)

No i ogólnie co sądzisz o tym temacie, moim zdaniem jest dobry,
dosyć ambitny, tylko ja zawsze potrzebuję kogoś, kto mnie
nakieruje na najistotniejszy problem.
Cmentarz jest dla żywych. Cmentarz niegrzebalny, jeśli nie jest pod szczególną
ochroną po prostu umiera. Groby zarastają, zapadają się, kamienie pękają.
Czasami to tego przyczyniaj się ludzie. Jeśli ktoś zna los niemieckich cmentarzy
na Śląsku to wie o czym piszę. W latach 70. było prawie regułą, że proboszczowie
sprzedawali kamieniarzom płyty nagrobne do przeszlifowania i ich powtórnego
użycia. Gdzieś pod Wrocławiem, na początku lat 80. był skład kilkusettysięczny
nagrobków ( NIE WIEM CZY JESZCZE ISTNIEJE). Podobanie działo się z cmentarzami
polskimi na wschodzie. Wiem bo kiedyś usiłowałem odszukać grób swojego dziadka
w Borysławiu niedaleko Lwowa. W chrześcijaństwie do zbawienia w dniu Sądu
Ostatecznego nie jest potrzebny grób i spoczywające w nim ciało. Chrześcijanie w
tym katolicy przywiązują większą wagą tylko do śladu po życiu człowieka jakim
jest nagrobek. Niejednokrotnie ze względu na wartości historyczne lub zabytkowe.
Z cmentarzami żydowskimi jest teologicznie inaczej. Nie jest ważne co jest na
ziemi lecz co jest w niej. Stąd chociażby niezrozumiałe na pozór awantury o
cmentarz przy ul. Nowy Świat. żydowska i chrześcijańska to są zupełnie dwie
różne tradycje wzajemnie dla siebie niezrozumiałe. Prawdę powiedziawszy, żydzi
byli by usatysfakcjonowani gdyby teren cmentarza czekał do dnia zmartwychwstania
be a to czy będą tam nagrobki jest im obojętne. Inaczej natomiast wygląda sprawa
dozoru cmentarza. Wszyscy chyba pamiętają zniszczenia na cmentarzy ewangelickim
gdy po przeciwnej stronie Harcerskiej była szkoła budowlana.
I tu jest cala roznica. Madry wie, ze pieniadze nie stanowia
jedynej jego wartosci w zyciu. Glupi zas uwaza czlowieka z
pieniedzmi za madrego, co wcale nie musi byc prawda. Pieniadze
nie wszystkim z nas sa dane jednakowo, i nie wazne coby wielu
z nas robilo, nigdy bogatym sie nie stanie. To mozna porownac do
tego, jak nie kazdemu jest dana jednakowa sila fizyczna,
umyslowa, nie wszystkim tez zostaly dane talenty itd. "Sloma z
butow" wychodzi niestety wszystkim. Roznica polega na tym, ze te
buty sa poprostu rozne a sloma tez nie z jednego i tego
samego pola zebrana. Najbardziej sie rzucaja w oczy stare
dziurawe buty ze zgnila sloma. Na inne trzeba dosc czesto
blizej sie przyjrzec by dostrzec to samo, tylko w innym
opracowaniu. Czlowiek niestety jest z tej samej gliny, tylko ze
ulepiony w rozne formy. Pozdrawiam
Jeśli uważasz, ze samodzielność finansowa ludzi nie jest podstawą dobrego
związku a taki wymóg co do mężczyzny jest pusty i nieetyczny to na pewno się
nie zgodzimy. Somodzielność finansowa jest podstawą poczucia własnej wartości i
godności człowieka /dorosłego/. Nie piszę o bogactwie ale o narmalnej
samodzielności. Jakie poczucie wartości może mieć dorosły mężczyzna który nie
jest w stanie utrzymać rodziny nawet na poziomie minimum? Jakie poczucie
wartości ma rodzina na garnuszakch u mamusi lub mamuś? W życiu ludzi mogą być
problemy przejściowe ale niesamodzilniść rodziny jest zjawiskiem złym bo rodzi
frustrację. Ona rodzi złe rzeczy między małżonkami. I nie jest to wymysł żadnej
z kobiet. Obawiam się, że takie problemy rodzą właśnie negatywne ocenianie
innych by oni Ciebie nie ocenili. Problem w tym, że żadna miość, nawet wielka
tego nie przetrwa. Nie, nie problemów finansowych, nie przetrwa frustracji,
żalów, oskarżeń i negatywnego oceniania. Dlatego ludzie tworzący związek muszą
się czuć samodzilni, odpowiedzialni nawzajem za siebie.
Realizacja zawodowa nie jest wyłącznie życiem pracą. Życie wyłącznie pracą bez
innych zainteresowań jest pracoholizmem. Człowiek powinien mieć czas na pracę,
dom i jeszcze zainteresowania. W dzieisjszych czasach czasem wymaga się od nas
wiekszej dyspozycyjności niż byśmy sami chcieli ale jeśli praca daje
satysfakcję to i tak jest super.
POzdrawiam.
Aby zrozumieć wielkiego człowieka
trzeba samemu nim być
Sama doktryna niczego nie dokona, musi być serce społeczne.
Nie szerokie plecy, nie pieniądze w kieszeni , ale twoje dobre czyste serce
zaświadczy o twojej użyteczności i wartości w życiu.
Musimy wyzwalać się z zawężonego pola widzenia
w którym widzimy tylko pewną liczbę ludzi
zwłaszcza nam miłych podczas gdy inni pozostają na boku poza zasięgiem naszego
widzenia i mimo woli - nawet w brew naszej intencji - nie doznają od nas miłości
tylko cierń i upodlenie....

godność i wartość społeczna człowieka zależy nie od tego ile wyprodukował ,
tylko jakim jest człowiekiem
Jakie są jego wartości duchowe
moralne , zalety rozumu ,
woli i serca.
Praca, rodzina czy nawet higiena - wszystko w życiu człowieka ma pewną wartość,
a wartości nie są po to, by je rozumieć, tylko by je odczuwać, przeżywać.

Co za bzdura!
Wartosci sa po to by je rozumiec a nie przezywac. I na tym wlasnie polega caly
problem - ze niektorzy w wartosciowaniu kieruja sie uczuciami a nie rozumem.
Stad sie bierze wiekszosc wojen.

Caly ten artykul to lewicowa papka i nic wiecej.
uwazam ,ze nie powinnas kurczowo i rozpaczliwie trzymac sie ancien zycia.
Powinnas radykalnie zerwac z tym i starac sie znalezc sobie miejsce w nowej
wiejsko-powiatowej rzeczywistosci.ta podroz powinna byc symbolicznym
zakonczeniem minionego rozdzialu w zyciu.Zycie na gluchej prowincji niesie w
sobie walory ,ktore po pewnym czasie zaczyna sie cenic.ma sie czas na refleksje
nad soba,zmienia sie krag znajomych i obyczaje.pomaga w tym oczywiscie
zaangazowanie sie w sprawy swojej wsi.aktywne udzielanie sie np w parafialnym
kolku radia Maryja lub Sodalicji oraz pelna dusza uczestniczenie w AA,pozwala
odnalezc nowy swiat,nieznany dotad a noisacy w sobie wielkie wartosci.
Organizm tez bedzie wdzieczny za czyste powietrze,proste pozywne posilki itp.
Blichtr i falszywe przynety wielkiego swiata ,okazuja sie marna zluda i
balastem w zyciu czlowieka.Na odnowe nigdy za pozno,masz najlepsza szanse w
zyciu.I przemysl to sobie.kierujac sie slowami (Lucas 19.4 ) i Siac ,siac (
O.Rydzyk-200 zl przekazem)znajdziesz droge do szczescia i pokoj duszy.Czego
zycze ci z calego serca.
ordnung muß sein?
Dla najmłodszych - pamiętacie koncert Jarre'a w stoczni? aż huczało wolnością w
radiu, prasie i telewizji, każdy przechodzień był pełen umiłowania wolności a
naród Polski w swoim legendarnym uniesieniu - znów na chwilę był tej wolności
symbolem. Dla trochę starszych lub zainteresowanych historią - Sierpień 80,
czerwiec 76, marzec 68, październik 56 ? Coś się kojarzy? Gdyby wtedy nie
znalazła się garstwa odważnych ludzi, to teraz nie byłoby tu żadnej demokracji.
Gdyby nie wychodzili na ulice, to mury nie runęły by tak prędko.A przecież to
było takie niebezpieczne dla życia, zdrowia i mienia publicznego! Władze
ostrzegały i nawet nie raz interweniowały! Milicja wołała zapewne nie raz, by
się rozeszli a oni figa! Nie uważacie, że powinni za to dostać kary grzywny i
pójść do więzienia? Przecież naruszali porządek publiczny! No tak.., ale jest
to w podręczniku, więc powtarzamy. Ruszyć głową i dostrzec pewne analogie to
już jednak zbyt trudne. Marsz Równości zorganizowali ludzie, którzy pragną
korzystać ze sfery wywalczonych wolności. Rewolucja demokratyczna obaliła
panującą ideologię,ale wolność jest ciągle w niebiepieczeństwie, o czym każdym
swoim słowem przekonują nas działacze LPR, społeczny nadawca ojciec Rydzyk i
dość często także partia PiS.
Obowiązkiem odpowiedzialnego człowieka jest przypominać o Konstytucji, wolności
słowa,sumienia, zgromadzeń. Niech wam przypomina sierpień 8O ,że porządek
publiczny czy też płynność ruchu ulicznego to nie są zawsze najważniejsze
wartości w życiu społeczeństwa.
Ken jesteś pusty- boli cię prawda- najlepszy tekst
Wczoraj ten tekst mnie rozbroił!!!
Ken: Jeśli uwazasz ,ze jestem pusty jak pudełko zapałek to się do
mnie nie odzywaj!!
Fryta: A co tak boli cię prawda!!!
Ten tekst jest chyba najlepszym jaki słyszałem w bb!!!Brawo Fryta!!!
Popieram w całości!!!
Fryta pochodzi ze zwichrowanej rodziny, ojciec zginął w nieznanych
okolicznosciach w domu wajdy (chyba morderstwo) , matka wyjechała do
niemiec, a dziadek został zabity przez Mansona!!!Trudne zycie prawda,
dlatego nie mozna się dziwić, ZE fRYTA taka jest. Moim zdaniem dobrze
zrobiła z kenem, wreszcie ktoś go zgnoił!!Ken jest bowiem rzeczywiscie
pustym człowiekiem pozbawionym wartości, mimo ,ze twierdzi , ze tak nie
jest to ja uwazam,ze mówienie ze w zyciu człowieka najwaznuiejszy
jest wygląd zewnętrzny jest po prostu chore. Dla kenia liczy się
tylko wygląd, panienki ( ale te bez pryszcza , bo mogły by go jeszcze
zarazić, jezeli dostają jakiegoś syfa do odrazu je odrzuca , tak
zrobił z frytą, nie dziwie się więc reakcji fryty, .... a jak wy
uwazacie?? jak wam się podobał wczorajszy tekst...?
Gość portalu: blaentic napisał(a):

> Wczoraj ten tekst mnie rozbroił!!!
> Ken: Jeśli uwazasz ,ze jestem pusty jak pudełko zapałek to się do
> mnie nie odzywaj!!
> Fryta: A co tak boli cię prawda!!!
> Ten tekst jest chyba najlepszym jaki słyszałem w bb!!!Brawo Fryta!!!
> Popieram w całości!!!
> Fryta pochodzi ze zwichrowanej rodziny, ojciec zginął w nieznanych
> okolicznosciach w domu wajdy (chyba morderstwo) , matka wyjechała do
> niemiec, a dziadek został zabity przez Mansona!!!Trudne zycie prawda,
> dlatego nie mozna się dziwić, ZE fRYTA taka jest. Moim zdaniem dobrze
> zrobiła z kenem, wreszcie ktoś go zgnoił!!Ken jest bowiem rzeczywiscie
> pustym człowiekiem pozbawionym wartości, mimo ,ze twierdzi , ze tak nie
> jest to ja uwazam,ze mówienie ze w zyciu człowieka najwaznuiejszy
> jest wygląd zewnętrzny jest po prostu chore. Dla kenia liczy się
> tylko wygląd, panienki ( ale te bez pryszcza , bo mogły by go jeszcze
>
> zarazić, jezeli dostają jakiegoś syfa do odrazu je odrzuca , tak
> zrobił z frytą, nie dziwie się więc reakcji fryty, .... a jak wy
> uwazacie?? jak wam się podobał wczorajszy tekst...?
O czym świadczą jego problemy i tragiczna śmierć? Że żużel to nie wszystko w
życiu człowieka! Tu wychodza problemy wychowania, wartości życiowych, życiowego
ułożenia. To jest fundament jego problemów. O tym oczywiście nikt nie będzie
mówił ale niestety taka jest prawda. Jednostronne patrzenie na swoje życie,
olbrzymie presje, młody wiek i kasa. Mieszanka wybuchowa! Wielki żal Rafała,
zapowiadał się na świetnego żużlowca. Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie
Ucieło mi przed czasem...
Chodzi o rozdzwiek pomiedzy wiara a zyciem, który jest chorobą
chrzescijanstwa.Także polskich katolików.
Dlatego wydaje mi się, ze "szkolne lekcje religii" w jakims sensie wypełniły (
jak umiały) ponad 4o letnia schizofrenie nieobecności zagadnien religijnych w
zyciu politycznym, społecznym,kulturalnym. Przeciez instytucje swieckie i
religijne dotycza zycia tych samych ludzi. I ludzie ci mają dzieci, które
(jesli taka wola) powinny byc kształtowane wg. tego samego systemu wartosci.
Zapewne z czasem programy szkolne w rozumny sposób podejmą szerzej zagadnienia
religii w zyciu człowieka w róznych aspektach i lekcje religii w takicm
kształcie jak mamy je teraz staną sie w szkole zbedne.
Pozostanie kształtowanie zycia wiary i umiejetnosci uczestnictwa w liturgii. I
to z powodzeniem zrobi "katecheza (nie "lekcja religii") parafialna".
Na marginesie - słowo katecheza odnosi się do wszystkich członków Koscióła -
takze dorosłych. Co do dzieci mamy: "katechizację szkolna" i ewentualnie
parafialną."
Zajęcia INTEGRACYJNEGO TEATRU TAŃCA
Autor: artdancetheatre@NOSPAM.gazeta.pl
Data: 17-04-2003 23:12 + odpowiedz na list

INTEGRACYJNY TEATR TAŃCA „KIERUNEK”
Taniec integracyjny zmienia powszechnie istniejące poglądy na temat tańca, na
to jak widziane jest ciało tancerza, a także stereotypy dotyczące
niepełnosprawności. Integruje ludzi w różnym wieku, z różnych środowisk, o
różnych preferencjach i zdolnościach. Popycha ludzkie ciało do granic
możliwości. Nie narzuca techniki, lecz wykorzystuje unikalny zakres ruchowy
każdej osoby. Przesuwa granice i ograniczenia tańca.

Taniec integracyjny jest związkiem ekspresji ruchowej i kondycji psychicznej
tancerza, daje szerokie możliwości wyrażania siebie. Taniec integracyjny jest
ruchem zaczynającym się w głębi człowieka, wynikającym z jego doznań i myśli.
Oparty jest na idei partnerstwa, równości, wzajemnego szacunku i zrozumienia.
Jest formą przełamywania barier, przekraczania granic zakorzenionych głęboko w
naszej świadomości.

Celem Integracyjnego Teatru Tańca jest:

integracja środowisk osób pełnosprawnych i niepełnosprawnych
tworzenie nowych jakości w kulturze i nowych wartości w życiu społecznym
przekonanie osób niepełnosprawnych do własnej działalności artystycznej
zmiana istniejących stereotypów dotyczących niepełnosprawności.
Zajęcia Teatru Tańca Integracyjnego odbywają się raz w tygodniu i trwają od 2
do 3 godzin. Zajęcia prowadzi Victoria Day Fox, tancerka i choreograf z
Wielkiej Brytani.
SYSTEM WARTOŚCI- czym jest i czy jest niezbędny..
Proszę o pomoc
Jestem dorosła, a czeka mnie rozmowa z młodymi ludźmi (ok.17-18) na temat
wartości w życiu. Obłozyłam sie mądrymi materiałami i książkami, ale wciąż
brak mi odpowiedzi na pytania najbardziej podstawowe:
1) czym jest system wartości dla czlowieka - def. (postawa? potrzeba?
konieczność? balast?)
2) czy żeby żyć godnie trzeba mieć i znać swój system wartości?
3) co niszczy juz ukształtowany system wartości?
4) jakie niebezpieczeństwa dla naszych wartości niesie zycie codzienne
(obcowanie z chamstwem, łamanie zasad moralnych i prawa, poświęcanie czasu i
uwagi na bzdury, oglądanie fimów typu 8 mila lub wsłuchiwanie się w wytwory
Eminema czy Marlina Mansona)?
Bedę wdzięczna za wszelkie wypowiedzi
Filozofia śmierci.... nie dla każdego!
Cytat:
Idąc za Pańskim rozumowaniem, możemy uznać, że życie jednych ludzi jest
bardziej wartościowe od życia innych, np. wartość życia noworodka jest niższa
od wartości życia dorosłego człowieka!

- Bo tak rzeczywiście jest. Amerykański filozof James Rachels wymyślił
określenie "żyć życiem biograficznym". Chodzi o zdawanie sobie sprawy z tego,
że istniejemy w czasie. Otóż dorosły człowiek może rozmyślać o swoim życiu,
może planować, co zrobi w przyszłości, a noworodek tego wszystkiego nie
potrafi. Zabicie dorosłego bez jego zgody jest uniemożliwieniem spełnienia jego
pragnień; zabicie noworodka nie prowadzi do niespełnienia pragnień, bo
noworodek ich nie ma. W tym kontekście przerwanie biografii w pół drogi jest
większą krzywdą niż śmierć istoty, która nie ma świadomości, kim jest, i nie
może jeszcze niczego planować.
należy ograniczyć poruszanie się środkami lokomocji ( pkp, auto, rower,samolot) do NIEZBĘDNEGO minimum. Najlepszy jest spacer. A kobiety w ciąży poruszają się raczej wolno, wręcz ociężale a nie szybko. Płyn amortyzuje wstrząsy ale tylko te które mogły występować w normalnym życiu człowieka.W toku ewolucji konstrukcja biomechaniczna człowieka jest dostosowana do określonych wartości: przeciążeń i energii. Człowiek porusza się szybko zaledwie od kilkuset lat więc natura jeszcze nie zdążyła nas przekonstruować.
Był też Erik Erickson, psychoanalityk, i faktycznie pisał o 8 etapach w życiu
człowieka, ale terapia ericks. jest Miltona. Co nie zmienia faktu, że temat
jest trudny, więc niektórym osobnikom najprościej stwierdzić, że to owijanie w
bawełne, dzielenie włosa na czworo i w ogóle brednie. I poczucie własnej
wartości ocalone. Nie to żebym JA nie zrozumiał, był za mało oczytany, itp. To
są głupoty, panie, po prostu!!!

P.S. depresyjne leniuchy do roboty!
moim zdaniem nie jest wtorny w stosunku do "Amores perros", czesto takie
komentarze padaja w zwiazku ze sposobem prowadzenia narracji, z montazem-
Inaritu stosuje podobne chwyty w obu filmach. Ale "21 gramow" porusza
ostateczne kwestie w zupelnie inny sposob, ten film jest dla mnie przypowiescia
o roli przypadku w zyciu czlowieka, o trwalosci wiary w obliczu kleski
dotychczasowych wartosci... "Kieslowski w Hollywood"
Pierwsza rzecza ktora powinnismy sobie wybic z glowy to DEMOKRATYZACJA islamu
czy ich misjonowanie czy narzucanie naszych praw i wartosci.
To NIEMOZLIWE.
Wiara w islamie i jej waga w zyciu czlowieka jest nieporownywalnie wieksza niz
w chrzescijanstwie.
U nas Kosciol zmuszony ciagle jest na coraz wieksze ustepstwa narzucane przez
silne i wrogie mu grupy nacisku. Jego pozycja maleje.
Skonczyc sie to moze do sprowadzenia KK do rodzaju organizacji i z wiara malo
wspolnego majaca.
Tam uklad spoleczenstwa, zasady islamu sa NIEPODWAZALNE a niestosowanie do
zasad wiary jest PRZESTEPSTWEM. I to ma zasieg powszechny udokumentowany
prawnie.
Nie MY decydujemy co w islamie jest demokratyczne czy nawet karalne tylko jego
wyznawcy. Powinnismy zachowac calkowita obojetnosc wobec tej religi.
Islamisci mieszkajacy unas musza uznac bezdyskusyjnie nasz system wartosci, tak
jak my jestesmy u nich zmuszeni do stosowania ich systemow wartosci.
Posiadanie biblii w bagazu np. w Arabii Saudyjskiej jest karane np wiezieniem.
pytanie do zwolenników M. Środy
Czy prawicowemu politykowi pełniącemu funkcje ministra wolno powiedzieć na
forum mmiędzynarodowym na przykład coś takiego: "W Polsce dzieci mają
zapewniony prawidłowy rozwój tylko w rodzinach katolickich. Jeżeli dziecko
wychowuje się bez Boga wzrasta w przeknaniu, że wszystkie wartości
relatywne i słabszy będzie u niego imperatyw prawdziwego dziłania. Jedynie
nauczenie Kościoła katolickiego stawia pewny nacisk na rolę rodziny w życiu
człowieka, dzięki czemu wierzący i praktykujący katolicy zawsze znajdą
oparcie w rodzinie. Inne światopoglądy stawiają na rozwój jednostki, w
efekcie rodziny są zatomizowane i dlatego np. u protestantów wyższy jest
odsetek samobójstw."
Podkreślam, że ostatnie zdanie jest prawdziwe (potwierdzone przez statystyki)
a całą reszta też może być poparta "badaniem procesów społecznych"
Nie interesuje się czy się z tym zgadzacie tylko czy przyznalibyście komuś
kto tak uważa prawo do pełnienia funkcji publicznych.
Bo inaczej będzie dla mnie jasne, że Środa może być ministrem bo się z nią
zgadzacie, a Rocco Buriglionemu odmawiacie prawa do pełnienia funkcji
komisarza UE bo miacie inne zdanie niż on. A to pozbawia was przymiotu
obiektywizmu.
aksjologia
nauka o wartościach (gr. aksios - godny, cenny), czyli ogólna teoria wartości,
zajmująca się badaniem i wyjaśnianiem ich natury, podstawami i kryteriami
wartościowania, budowaniem ich hierarchii, a także badaniem funkcjonowania
wartości w danej zbiorowości społecznej i kulturze.

Aksjologia oznacza także konkretny system (hierarchię) wartości leżący u
podstaw poglądów danego człowieka, przyjęty przez niego świadomie lub
nieświadomie za punkt wyjścia wartościowania. Od przyjętej aksjologii (systemu
wartości) zależy stosunek człowieka do reguł zachowania (norm prawnych i
obyczajowych) i jego sądy wartościujące (oceny) wyrażające dodatnie lub ujemne
ustosunkowanie się do kogoś lub do czegoś. Aksjologia w takim znaczeniu odgrywa
więc ważną rolę w życiu każdego człowieka, a jest ona ważna szczególnie w
odniesieniu do ludzi pełniących funkcje kierownicze, bądź publiczne.

A poza tym to artykul Cezarego Polaka bardzo cieniutki.
wiem wiem z tą całą moda na singli-to jest okropne. Też jestem zdania że to
wymysł korporacji bo taki kapitał ludzki jest o wiele dla nich korzystniejszy
niż ludzie z dziećmi wiecznie załatwiające rodzinne sprawy itp. Przez to zanika
taka skromna rzecz jak wartości rodzinne.....dzieci zostają rozpieszczane
pieniędzmi zamiast spędzać czas z rodzicami itp.
Nie mam jescze rodziny, ale wyrażam swój szczery podziw dla ludzi, którzy
potrafią i robić karierę i dbać o więzi rodzinne. Naprawdę to podziwiam.

Mogę się mylić, ale wydaje mi się że człowiek nie jest stworzony do życia w
pojedynkę i nie wierzę tym, którzy twierdzą że tak im lepiej są szczęśliwi
rozwijają swoje pasje niepotrzebują nikogo na stałe blablabla BZDURA.
Przecież największym szczęściem w życiu człowieka to nie tylko spełnienie
zawodowe.....

Dużo facetów i kobiet że nie szuka związku bo nie ma na niego czasu. Smutne.

Tak apropos asia-b. fajny wątek :)))
Gdzie Wasz dzieci znajduja miejsce po studiach?
A skąd takie mysli "nie powstrzymasz sie od stosowania wobec niej emocjonalnego
szantażu.Ogromnie nie w porzadku" To bardzo nieładne że tak mnie żle
oceniasz.Oczywiście że córka ma prawo żyć tam gdzie zechce i z cała pewnością
ja jej tego nie zabronię jesli juz to mogłoby to wypływac od każdego człowieka
np.od niej a ja zawsze usznanuje jej wole chocbym miała nie wiem jak cierpieć z
tęsknoty.Nie oceniaj kogos podług siebie bo moja córka nigdy by nie wyjechała
na stałe za granicę tak jak Ty to zrobiłaś i nie mysl ze Twoi Rodzice sa tak
bardzo szczęśliwi z tego powodu,chociaż Ci tego moze ni okazują.Współczuję
bardzo Twoim rodzicom-wychowali troje dzieci a teraz sa sami.Widzisz dla mnie
sa ważniejsze wartosci w życiu niż materialne.
to co w życiu wazne...
Postanowiłam zwrócić Wam uwagę na pewną, bardzo ważną rzecz... Czytam Wasze
posty, niestety nie daję rady zapoznac się ze wszystkimi, i po glowie kołacze
mi się myśl...co tak naprawdę jest w życiu wazne... Sama właściwie nie
musiałam się nad tym zastanawiac. Gdyby ktoś znienacka obudził mnie w nocy z
takim zapytaniem to jednym tchem odpowiedziałabym mu: MIŁOŚĆ... to o czym
czytam tutaj neguje całkowicie moje wyobrażenie na temat miłości:(
Gdyby ktoś chciał, żebym odebrała cudzą własność (tu w szerokim znaczeniu)to
odpowiedziałabym mu, ze w życiu ważna jest UCZCIWOŚĆ...to o czym czytam tutaj
neguje całkowicie moje wyobrążenie na temat uczciwości:(
Gdyby ktoś <zapewne bardzo natrętna osoba jak widzicie zresztą:))> kazał mi
wybrać co lub kogo chciałabym ocalić... odpowiedziałabym mu jednym słowem:
DZIECI...to o czym czytam tutaj neguje całkowicie moje wyobrażenie na temat
szacunku do dzieci:(
I wreszcie gdyby ktoś kazał mi zniszczyć( tu także szeroki zakres znaczenia)
drugiego człowieka to posłałabym go do diabła bo ważny jest CZŁOWIEK...to o
czym czytam tutaj neguje całkowicie moje wyobrażenie na wartości drugiego
człowieka:(
Dlatego zastanawiam się czy istniej "coś" co dla każdego jest ważne???
Obawiam się, że nie...:( My ludzie mamy niesamowitą umiejętność niszczenia i
upodlenia wszystkiego i wszystkich...
Pozwólcie mi jednak, że zachowam "to co w życiu ważne" tak samo jak
zachowałam moje złudzenia co do ludzi...
Oj Slenzanku co ty znowu wypisujesz czytam czesto twoje posty i je lubie mówiac
szczerze, ale tu troche przesadziłes jacy obywatelowie polscy myslisz o tych co
po plebiscycie znalezli sie pod administracja polska?? zaden Slazak nie składol
przysiegi polsce! chyba ze go zaciagneli do wojska przed 39-rokiem a ci co nie
byli zaciagnieci przez poloka poszli ze Wehrmachtem po przyłonczeniu Ost-
Oberschlesien do Grossdeutschland, wiesz Slenzanku rodzina,dzieci,dom,to wielkie
wartosci w zyciu kazdego człowieka ale bez pewnych zasad ktore licza sie i które
odruzniaja jednego od drugiego, ciekawe jaką ty wybrałbys droge zyjac w tamtych
czasach w Ost-Oberschlesien? w kazdym Slazkim domu były pielegnowane ruzne
wartosci,jedni godali,drudzy mówili,trzeci sprechali,to jest Historia naszego
Heimatu i kazdy widzi ja innymi oczyma z perspektywy tych wartosci które sie
wyniosło z domu!!
Tschüss! Eichenau
do bro2001
napisałeś:
> Nie uwazam by Polska rzadzili Zydzi. Jesli jednak ktos twierdzi, ze rzadza nami Zydzi, to sam musi byc antypolonusem albo ...niewiemkim.

Są w życiu człowieka różne wartości. Jeśli mam rządzić za cene kłamstwa , oszustwa, opluwania medialnego ludzi, to wolę nie rządzić. Spójrz na Wyborczą. Wyraźnie widać, ze opluwa tych, którzy stają się niebezpieczni dla "michnikowego środowiska politycznego" innych zostawia w spokoju...
Każdy niewygodny jest zaraz na tapecie. Giertychowi wytknęli 3 słowa jakie miał ponoć wypowiedziec w pokoju na wydziale prawa na UAM w Poznaniu....
Jak mozna sie domyślac nie ma innych problemów w Polsce....

Więc nie jest sie antypolonusem, jesli sie uważa, że ktoś Polakami rządzi (zakładam, że uważasz, iz antypolonizm wyraża się w czyjejść "niewierze" w Polaków. może to po prostu oznaczać, że ktos inny jest przebiegły, bezkompromisowy, manipulancki, pozbawiony skrópułów...
Dobrze o teściowych ;-)))

Na fali negatywnych wątków o naszych wspaniałych Teściowych,zakładam nowy,tym
razem pozytywnie,za co szanujecie i co lubicie w mamusiach waszych mężów
Zacznę pierwsza
Pomijając tysiąc paskudnych cech mojej teściowej,zawsze i wszedzie będę
szanować ją za to,jak wychowała swoich dwóch synów,i jaką miłoscią otacza
swoje dwie wnuczki(czyli moje dzieci).
Mój mąż i jego brat,dostali od matki wielkie pokłady miłosci,nauczyła ich jak
kochać,szanować innych,wpoiła ze rodzina i dzieci są najważniejsze w zyciu
człowieka.Nauczyła szacunku do pracy i tego jak być po prostu dobrym
człowiekiem.
Za to jej bardzo dziękuję,bo wiem,ze dzieki temu czego nauczyła swoich
chłopców,moja rodzina i moje małżeństwo są bardzo udane,a moje dziewczynki
maja ojca takiego jakiego mozna sobie wymarzyć
Ciesze się,ze teraz moja teściowa tych samych wartości uczy moje córeczki.

Uff,ale się rozczuliłam
szkoda tylko,ze moja teściowa czasami doprowadza mnie do" białej" gorączki
na szczęscie nauczyłam się żyć z nią w zgodzie,czego i wam moje drogie panie
życzę
pozdrawiam cieplutko
lika
(mamaJulkiiNatalki)
Religia a zachodni system wartości
Musicie zrozumieć dlaczego zachodnie media (NYT) i inne będą wcześniej czy
póżniej krytykować Papieża i religie. Zachodni świat i system oparty jest na
wartościach dokładnie przeciwnych niż głoszone przez JPII.
Co prawda w dzisiejszym świecie jest duzo osób "religijnych" ale mało kto
postępuje zgodnie z zasadami. I nie chodzi tu o chodzenie do Kościoła czy
używanie prezerwatywy, ale o podstawowe zasady i idee, którymi powinien
kierować się człowiek w swoim życiu; miłość do drugiego człowieka, empatia,
dobroć itp.
Przecież zachód(w szczególności USA) mogą się rozwijać tylko i wyłacznie gdy
większość społeczeństwa będzie przekonana do innych wartości. Cały kapitalizm
oparty jest na chciwości, chęci posiadania i przede wszystkim na EGOIŹMIE.
Jak w takich warunkach może rozwinac się w ludzich jakakolwiek MIŁOŚĆ do
bliżniego???
Największym zagrożeniem dla zachodniego systemu życia byłaby sytuacja gdyby
społeczeństwo naprawde praktykowało wyznawane wartości. Kto brałby wtedy
udział w wyścigu po sławę, pieniądze i władze?? Kto brałby udział w
jakichkolwiek wojnach???
Sens cierpienia wedlug wiary katolickiej
DLACZEGO BÓG DOPUSZCZA CIERPIENIE?

"Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: "Rabbi, kto zgrzeszył, że się
urodził niewidomym - on czy jego rodzice?" Jezus odpowiedział: "Ani
on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby na nim
objawiły się sprawy Boże
".
(Ewangelia sw. Jana)

CIERPIENIE SAMO W SOBIE

Cierpienie samo w sobie jest bez sensu. Jedynie cierpienie
przeżywane z Chrystusem i ofiarowane Chrystusowi ma sens. Ale nie
wszyscy są to w stanie zrozumieć, bo do tego potrzeba wiary.
(o. Jan Góra)

CIERPIENIE Z CHRYSTUSEM

"Krzyz Chrystusa jest najdoskonalszym objasnieniem sensu cierpienia
oraz jego wartosci w zyciu i historii..."
(Jan Pawel II)

Argument 1: Ale ja wcale o ten krzyz nie prosilem...

"Wszyscy cierpiacy raz na zawsze zostali wezwani, aby stali
sie "uczestnikami cierpien Chrystusowych". Tak, jak tez wszyscy
zostali wezwani, aby "dopelniac" cierpieniem swoim "braki udrek
Chrystusa". Chrystus nauczyl czlowieka swiadczyc dobro cierpieniem -
oraz swiadczyc dobro cierpiacemu. W tym podwojnym aspekcie odslonil
sens cierpienia do samego konca"
(Jan Pawel II)

CIERPIENIE RODZI DOBRO

Co to znaczy swiadczyc dobro cierpieniem?

„W moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa”
(św. Paweł)

Każde cierpienie, udreke, umartwienie mozemy ofiarować Bogu. Każde
ofiarowane Bogu cierpienie ma wartość zbawczą.
(o. Leszek Pawlak)
Do macierzyństwa sie dojrzewa, to nie jest dar
Jak sadze do macierzyństwa sie dojrzewa, to nie jest dar. Tak przynajmniej
bylo w moim przypadku i bodaj w 90 % znanych mi matek.

Rozumiem doskonale autorke, ale prosze sie nie martwic, macirzynstwo "rosnie"
tak jak dziecko, by w ktoryms cognitywnym momencie tego wielkiego procesu
uznac, ze nie ma w ewolucyjnie ksztaltowanym zyciu czlowieka wyzszej wartosci
niz pielgnowanie zycia, zwlaszcza tego straszliwie bezbronnego, ze jesli jest
cos nzywane pieknem, to wlasnie tak ono sie objawia.

Aby tak sie stalo, na poczatku potrzebna nam jest jednak pewan aura kulturowa,
takze wsparcie innych ludzi.

Dzisiejsza gloryfikujaca podmiotowsc kultura, z konsumpcyjno-hedonistycznym
odchyleniem, z obietnica ekstatycznych rozkoszy w robieniu kariery zowodowej
nie sprzyja uznaniu macierzynstwa za "wysoka" wartosc.

Dla mnie jest to jakies apogeum patriarchanej kultury, bo nawet emacypacja
kobiet to bardziej wysilek kobiet w utozsamianiu z warosciami ducha meskiego
(z idealem "czlowieka rodzaju meskiego"), niz zmiana patriarchalnych wartosci,
a wiec walka o wyzsza OCENE wartosci "czlowieka rodzaju zenskiego".
Gość portalu: darek napisał(a):

> ludzi pośmiehujki.i co?g**no.samochód to nie mieszkanie można bez niego
> żyć ,tym bardziej,że jest to najgorsza (od strony finansowej) inwestycja w
> życiu człowieka(szczególnie niezbyt bogatego polaka).sam jeżdżę dość nowym

Nie nazwałbym tego inwestycją, gdyż stopa zwrotu jest z reguły ujemna.
Raczej "nabycie szybko tracącego na wartości pasywa".

A nawiązując do artykułu - albo będą normalne ceny nowych aut, albo sprzedaż (w
wariancie optymistycznym) jeszcze długo nie wzrośnie (w pesymistycznym - dalej
będzie spadać). W obecnej sytualcji rynkowo-płacowej nowe auto to luksus dla
ludzi, którzy albo już nie mają co robić z kasą, albo mają głowę tam gdzie
pozostali ludzie mają d... Ja np. nie widzę tak znaczącej (w przeliczeniu na
ceny ok. 30 procentowej) różnicy między autem np. dwu-, trzyletnim a nowym (bo
czymś jeździć jednak trzeba...).

A w kwestii importu z Unii - jest dobrze, przynajmniej taki Kowalski czy Nowak
też jest w stanie odczuć na własnej skórze jakikolwiek pozytywny skutek z
wejścia Polski do UE, więc gdy następnym razem przyjdzie mu zagłosować w
podobnej, ważnej dla całego Narodu sprawie, nie da sobie zrobić wody z mózgu
tym od Moherowych Beretów.
książka to przyjaciel juz tylko do poduszki?
zastanawia mnie to pytanie?? czy nie sadzicie ze ksiazka wsrod wielu ludzi
stracila na wartosci?? bo wydaje mi sie ze cieszy sie ona coraz to mniejsza
popularnoscia?? czy ludzie nie ida na wg. mnie na latwizne i nie wybieraja
np. ekranizacji?? jaka dzisiaj ksiązka ma wartosc?? jaka pelni role?? czy ma
jakies miejsce w zyciu czlowieka??
zastanawia mnie to pytanie?? czy nie sadzicie ze ksiazka wsrod wielu ludzi
stracila na wartosci?? bo wydaje mi sie ze cieszy sie ona coraz to mniejsza
popularnoscia?? czy ludzie nie ida na wg. mnie na latwizne i nie wybieraja
np. ekranizacji?? jaka dzisiaj ksiązka ma wartosc?? jaka pelni role?? czy ma
jakies miejsce w zyciu czlowieka??

Nie sadze.Mysle, ze gdyby nie Grisham, nigdy ja i setki tysiecy ludzi na calym
swiecie nie zdecydowalaby sie na studia prawnicze
Jesli wezmiesz pod uwage, ze mnostwo ludzi( niestety) preferuje film( oczywisci
ekranizacje Grishama nie umywaja sie do genialnej jego literatury) to takze ma
pozytywna strone. Lepsze to niz nic. A tak znaja przynajmniej swiatowej klasy
Jury z Kina 8 oczywiscie z ksiazka nie ma szans)
Pomysl nawet infantylne filmy jak Emergency Room - ile ludzi wybralo medycyne.
bfn
A ja jestem kobietą dla której dom, rodzina i prawdziwa szczera miłość to
najważniejsze wartości w życiu. Zostałam porzucona przez meża bo miał inne
zdanie. Zostałam sama z malutką córeczką i czekam mając nadzieję, że spotkamy
człowieka który tak jak my chce miec prawdziwą i kochającą rodzinę.
Co chcesz wiedziec? Chetnie sluze rada.
A moze chcesz abym pisal rzeczy oczywiste?
Ze lepiej jest splacac wlasny dom niz nabijac kiese innym? Ze miesieczna splata
mortgage rowna jest oplacie za wynajem jego? Ze to najlepsza inwestycja w zyciu
czlowieka? Ze ostatnio domy podrozaly dwukrotnie? Ze oprocentowanie kredytow
obecnie jest obecnie najnizsze w historii? Ze pozyczka hipoteczna daje ci pelna
wlasnosc juz w momencie jej napycia? Ze mozesz dysponowac tym domem tak jakby
byl Twoj? Ze mozesz go sprzedac i za polowe jego wartosci wybudowac nowy? ...
itd, itd.
jak czlowiek a konkretniej w tym wypadku facet ma jakieś wartości w życiu to
zanim rozepnie rozporek przed inną kobietą to się 10 razy zastanowi!!! jak ja
usłyszałam od cżlowieka który ponoć mnie kochał dla którego byłam najważniejszą
osobą w życiu i mówił mi to często, że kocha już inną to tak jakby mi całe życie
runęło w czelusci piekła. wszytskie słowa przez lata naszego małżeństwa okazały
się kłamstwem. i też uslyszałam zdania " a można kochać dwie kobiety?"

kiedy zakłada się rodzinę nie mozna już myslec o sobie tylko. wtedy jestesmy
odpowiedzialni za kazdego członka naszej rodziny. a konsekwencje naszych
postepowań ponoszą wszyscy, a w szczegolnosci dzieci.

filozofia filozofią każde postępowanie można nią usprawiedliwiać i ubierać w
piękne szaty z wielkich słów. ale powiedzcie mi czy to zaspokoi nasze sumienie?
kiedyś w każdym z nas sie ono odezwie...

bardzo dawno temu moja przyjaciółka powiedziała mi jedno mądre zdanie, ze w
życiu wszystkie zlo jakie uczynimy innym wróci do nas kiedyś ze zdwojona siłą. i
coś w tym jest. nie chciałabym być w skórze żadnego faceta ani kobiety którzy
dopuścili się zdrady rodziny..
Kierowanie sie w zyciu naukami papieza.
Gdyby tak przynajmniej 5% z tych co "byli na papiezu" i słuchali tego co mówi
(choc to tylko mowa była - czynow nie wiele) to na swiecie (o Polsce juz nie
wspomne) byloby pieknie. Wiekszosc opowiada co to papiez nie zrobil dla
swiata (a tak wogole to co on takiego zrobil), jakie nam przekazywal nauki i
wyznaczal wartosci, ktorymi to mamy sie kierowac w zyciu. Niestety ale jak
przychodzi co do czego to po psach gowien Polaczki nie sprzataja, w kosciele
drze sie jeden z drugim najglosniej i placze jak bobr, ale noz ci w plecy
wbije jak powiesz cos nie po jego mysli, debile w dresach mieniacy sie
kibicami robia teraz zgode (ha, ha, ha co za ograniczenie), zeby sie za pare
dni napierpapier, Busch-taki wierzacy, a przez niego niewinni ludzie gina
itp. itd. Nie mowie juz o tym ze sam papiez - jak mu pomniki za zycia
stawiali robizc sobie z niego bozka-boga - slowa nie powiedzial, zeby sie nie
wygłupiali bo mu skromnosc nie pozwala na to ani poglady. Zawsze czul sie jak
gwiazda rockowa. Chociaz szkoda czlowieka, bo kazda smierc kogos boli...
Jeszcze kilka lat temu wyrazałabym się podobnie, że to dobry związek, w miarę
stabilizowany, podobne cechy charakteru, podobne wartości w życiu, do
dnia,kiedy pojawiła się kobieta rozrywkowa, napewno z innego znaku, wymieniona
już na kolejną, czy to docelowa przystań-też niewiadomo. Teraz już wiem, że
mężczyżnie z tego znaku, na pewnym etapie życia zaczyna się nudzić, poszukuje
fanfar, czy trzęsienia ziemi, potrafi zniszczyć wszystko, drugiego człowieka,
myśląc o sobie. Życzę wszystkim paniom-ponom , mającym wspólny znak, aby żyli
do końca szczęśliwie,samych słonecznych dni. Pozdrawiam.
Wartości chrześcijańskie czy holenderskie?
Według nowej ustawy media mają propagować "wartości chrześcijańskie". Ja
chciałbym, żeby propagowały wartości holenderskie. O co chodzi? Urywek z
tekstu Olgi Tokarczuk: "Chciałam przejść przez bardzo zatłoczoną ulicę w
wielkim [...] azjatyckim mieście. [...] Samochody nie przejmowały się
pieszymi, miały ich za miękką, niegroźną przeszkodę." itd. "Wczoraj tu, w
Holandii, widziałam kobietę jadącą z dwojgiem dzieci na rowerze. Ufnie
wjechała na skrzyżowanie na czerwonym świetle i jej pojawienie się zatrzymało
cały ruch. [...] Samochody przepuściły ją z gracją." (było w Polityce 13.06,
nie chce mi się szukać linku).

Te holenderskie wartości, to szacunek i tolerancja dla każdego, także
pojedynczego człowieka, gotowość pomocy. Na codzień, w powszednich sytuacjach.
Nie od wielkiego dzwonu, z pouczaniem i zakazami w sprawach poczęcia, aborcji,
eutanazji, małżeństwa. Nikt w Holandii nie jest do aborcji, eutanazji czy
homoseksualizmu zmuszany czy nawet nakłaniany. A na ulicach Warszawy ginie
więcej pieszych, niż w całych Niemczech. Dlatego ja proszę o wartości
holenderskie, a nie chrześcijańskie. Z wyborami moralnymi z okazji narodzin,
śmierci i podobnych okazji poradzę sobie sam, w razie trudności pomoże mi
proboszcz, mądre książki i mądrzy przyjaciele. A te "wartości chrześcijańskie"
- narzucanie wszystkim punktu widzenia Kościoła Katolickiego w sprawach
życiowych - nie pomogą mi ani trochę w życiu powszednim, nie zmniejszą agresji
i chamstwa na które będę codziennie wystawiony ja i moje dzieci.
Witaj ponownie
Wibracje własne twojego brata są dość korzystne, mają wartość 3-8-11
i takie wibracje własne są uważane za dość korzystne. Brak mu jednak
w imionach i nazwisku wibracji 6, co jest dość istotne, gdyż może
wskazywać na brak więzi z rodziną, brak wewnętrznej potrzeby
utrzymania takiej więzi, deficyt uczuć rodzinnych - czyli jakiegoś
pragnienia posiadania domu rodzinnego, własnej rodziny, dzieci i
innych wartości powiązanych z tą sferą.
Czy uda mu się wyjść z uzależnienia. To dość trudne pytanie, gdyż są
czynniki, które mogą go zainicjować do walki z uzależnieniem (szczyt
o wibracji 1), są jednak również elementy, które go uzależnieniu
utwierdzają (cykl 7 i czarny szczyt 4).
Jestem początkującym astrologiem a w zasadzie nie jestem astrologiem,
bo uczę się zaledwie od około 3 lat, jednak od stycznia 2012
zaistnieją warunki, które mogą mieć bardzo radykalny wpływ na jego
życie, albo go totalnie pogrążą albo też tak bardzo nim wstrząsną, że
po prostu wyjdzie z uzależnienia. W styczniu 2012 zacznie się
kwadratura Plutona tranzytującego do Plutona urodzeniowego, to bardzo
ważny moment w życiu człowieka, który często zmienia totalnie całe
życie, od czerwca 2012 dodatkowo tranzytujący Uran zrobi opozycję do
urodzeniowego Plutona, i wówczas będą dwa bardzo silne aspekty
oddziaływać na niego. Może być to czas totalnego oczyszczenia i
nowych narodzin, może jednak być również zbyt ciężkim przeżyciem i
jeśli go nie przepracuje, może go pogrążyć.
Pozdrawiam i życzę wszystkiego co najlepsze.
Poza tym zwróć uwagę na fakt, że twoi rodzice nie spłodzili cię
kierując się opisywaną przez ciebie ideą stworzenia nowego
człowieka, tylko (sama tak piszesz) po to, by zaspokoić swoje
egoistyczne potrzeby. Ale to dobro mimochodem, choć nieświadomie, im
wyszło - jednak powstałaś ty, czyli człowiek uważający życie za
wartość i cieszący się, że żyje. Nie uważasz się za szczęśliwą, ale -
twoim zdaniem - prawie nikt na świecie nie jest szczęśliwy.
Cierpisz z powodu tego, jak traktują cię rodzice, ale przecież
uważasz, że cierpienie nie odejmuje życiu wartości,a nowego
człowieka trzeba uczyć przezwyciężania trudności, bo samo
przezwyciężanie trudności też jest wartością. Sama tak pisałaś.No to
uczysz sie przezwyciężać te trudności - także dzięki swoim rodzicom,
bo to oni są główną trudnością, im się całe życie przeciwstawiasz.No
i nadajesz swemu życiu przez to wartość. No i to nie umniejsza jego
piękna i sensu.
Tak więc motywacja twych rodziców była wg ciebie "niewłaściwa", ale
cel, który jest w nią wpisany (w tę idealną twym zdaniem motywację),
został osiągnięty.
No więc?

A ktoś sobie spłodził dziecko, bo postanowił właśnie bezinteresownie
czynić dobro, bo uważał, że w ten sposób działa dla innych (tak to
chyba definiujesz, prawda?). A dziecko mimo jego najlepszych chęci
towarzyszących płodzeniu i wychowywaniu, zachorowało na depresję i
popełniło samobójstwo. Albo urodziło się ciężko upośledzone w jakiś
sposób. I co? Nie wyszedł plan?
Walcz, z całej siły staraj się naprawić to co zepsute, póki nie ma rozwodu, jest
szansa. Rodzina to najcenniejsze dobro w życiu człowieka. Walcz do końca, nie ma
wyższej wartości, w imię której warto sie poddać, przynajmniej nie w tym
wypadku. Szkoda Twojego synka, szkoda Ciebie, bo po czymś takim zostaniesz tylko
wypaloną skorupą. Walcz, póki kochasz. Jeśli się poddasz, nie zostanie Ci nic,
poza teoretyczną możliwością zaczynania od nowa budowy swojego życia.

Będę trzymał za Ciebie kciuki.
Każdy z nas może zadecydowac na ile jego (jej) osobista godnośc
pozwala na znoszenie ciosów życiowych. Nie sądzę jednak, aby
uczynienie z godności naczelnej wartości w życiu mogło w 100%
uszczęśliwic człowieka. Można dbac jedynie o swą godnośc i tkwic jak
zardzewiały klucz w zamku. Życie jest zbyt złożone aby poświęcac
wszystko jednej nadrzędnej wartości. Czasami gdzieś trzeba odpuścic
aby zyskac gdzie indziej.
Witaj misiak, przede wszystkim chcę Ci pogratulować odwagi, że poszedłeś na
operację, udało Ci się przezwyciężyć strach. Cieszę się, że Ci się udało i Ty
też w końcu powinieneś się cieszyć . Podoba mi się, że tutaj ludzie piszą o
swoich problemach... wszystkie jesteśmy tutaj praktycznie samotne, ogólnie na
tym forum jest to temat główny, ale na różny sposób przekształcany . Michał
wszystko pamiętaj jest do zrealizowania, Twoje plany, Twoja miłość i Twoje
przyszłe życie. Nie zamartwiaj się tym, że Inni ludzie w Twoim wieku, już
odnaleźli sobie kogoś i ruszyli daleko w świat, spójrz na to tak.. skoro
przyszedł na Nich czas to przyjdzie i na Ciebie, prawda ? . Tak czytam Twój
pościk i piszesz, że szukasz dziewczyny wrażliwej i ciepłej.. mogę tylko
domyślać się, że Ty również jesteś takim samym człowiekiem takiej oto wartości.
Z taką wartością spotkasz na pewno dziewczynę, która będzie patrzyła sercem i
kochała sercem. Miłość to coś, co jest najpiękniejsze w życiu człowieka i chyba
warto na to szczęście czekać Nigdy nie mów, że jesteś sam, bo to nie jest
prawdą, zawsze jest ktoś, tylko Go po prostu nie dostrzegasz . Pozdrawiam Cię
i jak będziesz miał ochotę to napisz czasem na Mojego e-maila : "
Mysterious.girl@gazeta.pl.
Oceny z religii zgodne z konstytucją
Biskupi to taki gatunek ludzki,że jak coś zyskają to mają
satysfakcje i kladą to na karp sił boskich. Jak coś nie po ich myśli
to jednoznacznie uważają to za krzywde, zamach na kościół, swobody
religijne,wartości chrześcijańskie itd. Oni są kreatorami obłudy w
życiu człowieka. Najbardziej pazerna grupa społeczna, ale o ile jest
piekło to ono i tak ich pochłonie. Religia w Kościele i salkach
katechetycznych.
tabakierka2 napisała:

> wiele problemów, z
> którymi człowiek sobie nie potrafi poradzić, brak wsparcia ze strony
> otoczenia, brak bliskich relacji z innymi ludźmi, którzy mogliby
> pomóc, poczucie bezsensu istnienia...brak perspektyw ( których
> człowiek nie widzi), niskie poczucie wlasnej wartości..

Taka sytuacja to zaburzenie równowagi w życiu człowieka - a więc teza, że
potencjalny samobójca to człowiek psychicznie niezrównoważony, ciągle daje się
obronić.
gemmavera napisała:

> tabakierka2 napisała:
>
> > wiele problemów, z
> > którymi człowiek sobie nie potrafi poradzić, brak wsparcia ze strony
> > otoczenia, brak bliskich relacji z innymi ludźmi, którzy mogliby
> > pomóc, poczucie bezsensu istnienia...brak perspektyw ( których
> > człowiek nie widzi), niskie poczucie wlasnej wartości..
>
> Taka sytuacja to zaburzenie równowagi w życiu człowieka - a więc teza, że
> potencjalny samobójca to człowiek psychicznie niezrównoważony, ciągle daje się
> obronić.
Kurcze to jeśli to co zostało wymienione wyżej kwalifikuje człowieka jako
niezrównoważonego( z czym osobiście się nie zgadzam) to zastanów się jak ogromny
% naszego społeczeństwa jest niezrównoważony..hmmm
>
Wg mnie nie. I jedno, i drugie to jedna z najważniejszych chwil w
> zyciu człowieka.
owszem, są to najwazniejsze chwile..i o ile mogę zrozumieć rozkapryszonych
młodych- proznych - nalegających na prezenty... to juz osoby, ktora czuje
powołonie do słuzenia Bogu.. - nijak zrozumieć nie mogę.. bo czy dla niej cała
uroczystosc nie jest juz prezentem od Boga??
Powinna miec inną hierarchię wartości.. nie uwazasz?
świeckim wybaczyłabym prozność.. nie muszą dążyc do swietosci..ale przyszła
zakonnica??? czy ona nie powinna byc daleka od konsupcyjnego stylu zycia? czy
ona nie powinna byc daleka od proznosci?
-

[/url]
dzieki za kontakty :-) Czekam na maila z cenikiem - zobaczymy czy
mnie na to stac. W zwyklym sanepidzie badanie kosztuje ponad 500
zlotych, daja od razu namiary na jakies prywatne tansze
laboratorium.

Przy okazji tekst ze strony sanepidu w Ozarowie. Czytalam i oczom
wlasnym nie wierzylam. Cytat z pierwszej strony o profilaktyce AIDS
- ponizej

"Pamiętaj:
Tylko rodzina, w której pielęgnowane są: miłość, wierność i
zaufanie, a najważniejsze jest dobro drugiego człowieka, gdzie nie
ma miejsca na zdradę i inne ryzykowne zachowania, może zapewnić
Tobie i Twoim bliskim poczucie bezpieczeństwa.

Dlatego:

buduj silne więzi rodzinne oparte na wzajemnym szacunku,
zrozumieniu, bliskości i otwartości, staraj się dostrzec i zrozumieć
potrzeby swojego dziecka, rozmawiaj z nim, nie unikaj "trudnych
tematów"
bądź dla niego przyjacielem i nauczycielem,
dbaj o to, aby każdy w Twojej rodzinie czuł się kochany i potrzebny.

Sam się przekonaj:
Chroniąc najważniejsze wartości w życiu - chronisz samego siebie!

Tylko silna i wspierająca się rodzina może dać każdemu z jej
członków poczucie bezpieczeństwa!
1)OJ, panie Marrow , po co ta sciema? Przeciez dobrze wiemy ,ze
spor o zaplodnienie in vitro dotyczy wylacznie ludzi-ZYGOT. Czyli
krotko mowiac: Rodzice z kilku braci i siostr w formie ludzi-zygot
wybieraja jedno dziecko do zycia a reszte do kubla.I temu i ja i
kosciol sie sprzeciwiamy.
Panie Marrow przosze nie klamac w tym temacie bo to naprawde
obrzydliwe.
2)O zabijaniu ludzi powyzej 60 roku powiedzialem po to , zeby panu
uzmyslowic ,ze logicznie , "ateistycznie" i ekonomicznie,jest wiecej
sensu aby utrzymac przy zyciu czlowieka-zygote niz czlowieka-starca
jak pan. Mnie jako gorliwego katolikowi pan nie musi mowic o
wartosci 4 przykazania Bozego"Czcij ojca swego i matke swoja".
Niech sie pan raczej martwi o ateistow, ktorych tak pan tak popiera ,
bo to z ich punktu widzenia ,czlowiek starzec nadaje sie albo do
eutanazji albo do gazu.
3) A co sie pan tak czepnal tych 2400 zlotych , ktore daje na tace.
Byc moze to swiadczy bardziej o mojej ofiarnosci niz zamoznosci?
Zreszta pracuje w USA to nic dziwnego ze jestem zamozniejszy niz
przeciatny Polaczek w Polsce czy Zydek w Izraelu.
snajper55 napisał:

> No dobrze, lepiej jest wierzyć, ale w KTÓREGO boga ? Bo jeśli źle
wybierzesz, to
> może sie okazać, że lepiej było nie wierzyć. ))
>
Mysle,ze jesli wierzymy w Boga,to wlasnie takiego jakiego
spotkalismy na swojej Drodze.
Jemu to chyba zbytnio nie przeszkadza,bowiem objawil przez
Chrystusa,iz jest nieskonczona Miloscia i Milosierdziem.
To Jego Moc zrodzila nas z Milosci,dla Milosci.
Mnie osobiscie fajniej sie zyje z owym poznaniem.
Czyni mnie to lepsza i bardziej strawna dla otoczenia,pozwala
zrozumiec wiele trudnych w zyciu czlowieka wydarzen.
Nawet jesli sie pomylilam,i okaze sie,ze TAM faktycznie NIC NIE MA
- osobiscie na tym nie strace.
Jestem przekonana,iz wielu ludzi odrzuca Wiare,bowiem relatywizm
jest latwiejszym w codziennym zyciu.Wlasciwie nie stawia zadnych
wymagan.Wspolczesny czlowiek jest coraz bardziej "niedorozwiniety"
duchowo.Odrzuca wszelkie wyzsze wartosci,bo lenistwo i egoizm
zniechecaja go do podejmowania trudu ograniczania sie w czymkolwiek.
Chce wiesc zycie lekkie,latwe i przyjemne - nie liczac sie z nikim
i niczym.

Stwawiam dolary przeciwko orzechom,ze "czarni" nie napotykali by
tyle niecheci (i zbieranej tacy,by im nie wypominano)
- gdyby swoja nauke przystosowali do potrzeb wspolczesnosci
i nareszcie przestali zawracac ludziom glowe,takimi pie..mi
jak wymagania etyczne.

Zauwazylam,ze nic tak ludziom nie poprawia samopoczucia,
jak swiadomosc,ze ksieza rowniez grzesza.
Ba,czesto kaplanskie slabosci sa usprawiedliwieniem dla zwyklych
ludzkich podlosci.
=>kiniox
Nie masz racji (to mocniejsze niz "mam inne zdanie", bo znaczy, ze mam inne zdanie i jest wieksze prawdopodobienstwo, ze to moje zdanie jest sluszne, nie twoje) i co do homofobii, i co do politycznej poprawnosci.

Pokrotce: fobia oznacza nieuzasadniony lek. Nikt sie homosiow nie boi, wiec to juz pusto. Za to sprzeciwiam sie wciskaniu mi, ze "homosie sa calkiem normalni", bo nie sa.

A co do PC: to sa wartosci przeciw wartosciom. Jesli wi imie wartosci zwanej przez Ciebie kultura chcesz rezygnowac z paru innych (na przyklad wyraznego poczucia pewnego porzadku w zyciu czlowieka i jakiegos kodeksu chocby moralnego), to prosze bardzo, ale nie wmawiaj nikomu, ze nie wolno nigdy nikogo obrazic, bo to be.
1Fatum napisał.

Tu będę innego zdania.
Sprawa aborcji i podciągnięcie jej pod religijne uwarunkowania powinno dotyczyć
tylko wyznawców tej wiary. Do 3 m-cy mamy do czynienia z zygotą, a nie dzieckiem.

Masz jedną wadę jako dyskutant.Próbujesz słowotokiem zastąpić meritum.
Ja się na religię nie powoływałem.
Mówiłem o moralności i polityce.

Czy widziałeś kiedyś abrazję takiej "zygoty"z rączkami,nóżkami i resztą trochę jeszcze niekształtną.Przeczytaj co to jest zygota.

Moralność nie zależnie czy ma swoje żródło w religii czy nie, odzwieciedla hirarchię wartości człowieka.Ja przeciwstawiłem życie psa odebrane przez głupią babę,życiu człowieka,które dla niektórych
mądrych,oświeconych i wyzwolonych bab ma mniejszą wartość niż tego psa.
Niemowlęctwo ma swoje prawa. Dziwne jest dla mnie, że domaga się i
uczy dziecka samodzielności już właśnie w okresie niemowlęctwa, dla
którego właśnie typowa jest bezradność, potrzeba bycia utulonym,
przytulonym, bliskości. I już nigdy ta potrzeba w życiu człowieka
nie będzie tak duża jak w tym okresie. Spełnienie tych elementarnych
potrzeb sprawia, że w dziecku rozwijają się kolejne potrzeby
bardziej złożone, zaawansowane, np. samodzielności. Trochę o
usypianiu znajdziecie tu:
www.abcrodzica.info/Pracujmy-nad-soba/Usypianie-bez-lez.html
Oczywiście, że minusem ofiarowania dziecku swojego czasu będzie
mniejsza ilość czasu na swoje potrzeby. Ale wszystko zależy od
własnej hierarhii wartości: osobiście przedkładam nad własne
wygodnictwo radość z życia mojego dziecka, jego dobry rozwój. Nawet
jeśli dziecko samo z siebie zasypia samo w łóżeczku zazwyczaj nie
uważam tego za dobre dla dziecka i dziwię się samozadowoleniu
niektórych z Was. Cieszyć się, że niemowlę Was nie potrzebuje??? To
przynajmniej dziwne- akurat potrzeby psychologiczne dziecka w tym
weku są takie, że ono POWINNO POTRZEBOWAĆ SWOICH RODZICÓW, a nie
obywać się bez nich. Dziecko nasycone i pewne tej bliskości nie dąży
do jakiś symbiotycznych, zbyt bliskich układów w wieku późniejszym,
choć oczywiście bywają chorobliwe wyjątki.
real_mayer napisała:

> Omijaj kolegów szerokim łukiem i żyj swoim życiem.
> Utarcie nosa nie pomaga i raczej nie daje satysfakcji.

Zgoda, niemniej jednak pozostaje konsternacja. Jestem idealista,
widze w zyciy swoim, w zyciu czlowieka jakas misje, ulepszania
swiata dla wszystkich, wyzsze wartosci niz pieniadz i dochodzenie do
sukcesu po trupach.

Z drugiej strony to moje ulepszanie swiata, czyli pozwybanie sie
patologi, jest dla zlych ludzi, odbierane jako psucie ich
patologicznego swiata ktory im sprzyja, i to sie dla nich tylko
liczy.

nie jestem ekspertem od wysp owczych... i chyba ty tez nie...

tak naparwde nikt w Polsce nie rejestruje faktycznej liczby aborcji,
ale to nie znaczy ze to jest dobre, tak jak i dobrym wyjsciem nie
jest wykonanie samego zabiegu.

hmmm.... wiesz... ja, sam pracujacy i utrzymujacy zone i 3 dzieci
nie chcialbym miec mozliwosci powiedzenia: to moja kasa, wiec
wszystko dla mnie, a wy sobie radzcie, a jak sobie nie poradzicie,
to nie macie prawa bytu...
...sa pewne wartosci w zyciu, ktore sa wazniejsze od 'mojego JA'...

temat aborcji jest podatny na emocje i robienie polityki, ale dobrym
rozwiazaniem samym w sobie nie jest, i wolalbym pominac same aspekty
demograficzne i ryzyko zalamania sie systemow emerytalnych...

njante napisała:

> Prawo, o którym piszesz jest w praktyce niemożliwe do
wyegzekwowania. Na Wyspac
> h
> Owczych przy podobnych warunkach wykonuje się 50 zabiegów rocznie
na 49tys
> obywateli, a Polsce około 400 na 39mln. Dlaczego nie 40tys? Prawo,
które mamy
> nie działa. W efekcie jest praktycznie zakaz i kilka wyjątków.
> A co do zawartości mojej macicy to dlaczego życie płodu (człowieka
potencjalnie
> )
> ma być rozpatrywane beze mnie, skoro żyć beze mnie nie potrafi?
Bytem
> niezależnym stanie się dopiero, gdy przeżyje samodzielnie. Do tego
czasu jest
> częścią kobiety i tego nie da się zmienić.
>
>
Tak czytam sobie co piszecie i dochodze do wniosku - jak bardzo dobrze znacie sie na formie jezyka pisanego, a jak malo na tresci zycia ludzkiego.
Czy to tak trudno zrozumic, ze zyjemy w wielkiej matematyce (logika). Ta owa logika to tylko wielka ludzka przyzwoitosc.
Czy tak trudno do tego sie przyznac, co w zyciu czlowieka ma okreslone wartosci. Po co zyjemy ?
Czy nie dla logiki !
Spojrzcie troche inaczej, niż z perspektywy humanistyki.
Jestesmy coraz bardziej ludzmi swiadomymi i powinnismy wiedziec co jest ta poszukiwana wartoscia. To nie religia, ani nie przestarzaly humanizm, lecz zwykla ludzka logika, zgodna z matematykom.
Matematyka, to logika i trzeba rozumiec. Humanistow - trzeba wysluchac, żeby powiedziec, ze brak w nich logiki.
"7. Wiem, ze w zyciu człowieka potrzebne są tez takie chwile, dzieki temu, ze
kt> os kiedys odszedł ode mnie jestem teraz silnijsza, bardziej otwarta a innych
ludzi, cięzko nad sobą pracuję, widze swoje wady (niektóre akceptuje, nad
niektórymi pracuje), widze swoje zalety (wczesniej nie wiedziałam ze tyle ich mam)"

A no na każdego rozstanie wpływa inaczej. Też myślę, że po kilku rozczarowaniach
jestem silniejsza, ale przede wszystkim mniej wrażliwa, bardziej złośliwa,
jakieś wartości, które kiedyś miały dla mnie znaczenie już nie mają, i ogólnie
nie wyniosłam z rozstań nic pozytywnego.
Wydaje mi się że Twojemu synkowi mogłoby pomóc częstsze przyjmowanie kolegów u
was w domu (na podwórku). Na swoim terenie i wśród swoich zabawek mógłby poczuć
się pewniej, a i dzieci które odwiedzałyby go, w obcym miejscu byłyby mniej
ekspansywne, co małemu gospodarzowi ułatwiłoby z nimi kontakty. U dzieci
nieśmiałość często jest wynikiem zachwianego poczucia własnej wartości. Może
mogłabyś poświęcić trochę więcej czasu tylko dla niego.Ja wiem, że mając w domu
jeszcze rezolutnego i ,,gotowego na wszystko" dwulatka to może być trudne.
Nie piszesz o tym, i jeśli się mylę, wybacz, ale możesz mieć duży wpływ na
zachowanie syna. Między chłopcami jest tylko 2 lata różnicy. Gdy urodził się
młodszy, starszemu, a przecież też małemu jeszcze dziecku świat ,,wywrócił się
do góry nogami". Znalazł się w nowej sytuacji i musiał się do niej dostosować.
Nauczył się aż za dobrze, że trzeba cierpliwie czekać na swoją kolej w
zaspakajaniu różnych potrzeb, bo rozkrzyczane niemowlę musi być ,,obsłużone"
pierwsze. No i tak sobie cicho czeka, nie przeszkadzając innym nawet pytaniami
(np. o farby). Nie wiem czy trafiłam, jeśli nie to jeszcze raz przepraszam, nie
chciałam Cię urazić. Jeśli tak, to koniecznie zmień sposób traktowania obu
chłopców, bo inaczej starszy wyrośnie na wiecznie sfrustrowanego, nie umiejącego
sobie radzić w życiu, człowieka.
szmiejka napisała:

> Bo mi probujesz wcisnac swoje poglady.

Wcale nie próbuję wciskać ci moich poglądów, tylko chcę Cię zmusić do
zastanowienia się nad Twoimi poglądami i życiem. Bo z tego co tu zauważyłem z
Twoich wypowiedzi to Twoje życie nie ma sensu i celu. Wszystko co robisz jest
puste, bez zaangażowania się dogłębnego w to co czynisz, bez przyszłości.
Wybacz, ale takie odnoszę wrażenie po Twoich wypowiedziach.
Byle dziś, a jutro ..... to się zobaczy. I w ten sposób człowiek sam siebie
skazuje na bezsens życia. Na wegetację, która niczego nie daje, a wręcz
przeciwnie prowadzi do zguby. Wystarczy obserwować codzienność, a znajdzie się
wiele przykładów na ujemne wartości życia.
Nie chcę tutaj robić jakiś kazań, bo to nie moja działka, ale chcę zwrócić uwagę
na problem jaki istnieje - "Pustka w życiu człowieka".
Czsami tak bywa w życiu człowieka, że przez coś wszystko traci wartość. Nagle odsuwasz sie od ludzi, nie widzisz sensu rozmowy z nimi- bo włąściwie do czego oni Ci są potrzebni. Później najogólniej nie myślisz o przyszłości, myślisz o teraz i jakby skończyć ten nieprzerwany ciąg dołów psychicznych...
traci na wartości przyjaźń, tracą na wartości Twoje pasje, tracisz chęć zainteresowania czymkolwiek...najchętniej albo być spał, albo siedział przy czymś, co właściwie nie wymaga wysiłku, ale jest trochę zajmujące, ale i pozwala myślec...
no właśnie...myślisz o samobójstwie, jak? gdzie? po co? co dalej z innymi? co dalej ze mną??
ogarnia Cię beznadzieje...nic Ci się nie chce..obm,yślasz szczegółowy plan działania...myśli o tym zajmują Ci właściwie cały dzień, jednak i tak najintensywniej myślisz o tym wieczorem/w nocy...
Jednak co innego myśleć, a co innego zrobić...cvhyba, że wpadłeś już w taką depresję, że nic nie ma znaczenia i nawet nie wiesz co sie właśnie z Tobą dzieje (najczęściej czujesz się przez cały czas jak potrącony przez ciężarówkę)...
gdy przyłożysz ten nóż do żył, gdy masz tą garść pigułek przy ustach, gdy stoisz już na krawędzi...wahasz się...boisz się...jednak zamykasz oczy-szybki ruch...uwolniłeś się od tego...
nie wiem..może wtedy człowiek cieszy się?? może żałuje kroku...nie wiem..

ale samobójstwo wymaga wielkiej odwagi...ale jest najłatwiejsza drogą...najłatwiejszą, bo nikt nie może pomóc...a bez pomocy innych nie można wyjść z tego stanu psychicznego...a czasami wysatarczy zwykła rozmowa z na co dzień przygnębiona osobą...z podkrążonymi oczami i osowiałą od długiego czasu...<jednak pamiętajmy, że często jest tak, że ta radosna, śmiała osoba popełnia samobójstwo i wtedy to jest szok!!>

a jaka śmierć dla mnie? jeżeli już to pigułki (przed snem), albo rzucenie się pod pociąg, TIR-a (jednak trochę szkoda psychiki kierowcy), może i skoczenie...ale z jakiegoś klifu, czy skądś...nie z wieżowca...
> Tak zaczął się mój koszmar, koszmar który trwa do dziś. Nigdy
sobie nie
> wybaczę. Zabiłam nie tylko siebie... często się okaleczam żeby
przynieść sobie
> ulgę choć na krótką chwilę...
To nie tędy droga. Wiem, że ta chwilowa ulga jest jakimś sposobem na
radzenie sobie z bólem, ale to tylko chwila, a potem... znów ten sam
ból, to samo cierpienie. Nie tak ma być. Spokofacet dobrze napisał.
Jest metoda poradzenia sobie z tym bólem tak, żeby bolało coraz
mniej i inaczej. To trudna droga, ale początek masz już za sobą. Nie
negujesz tego co się stało, nie szukasz usprawiedliwień, choć ja je
osobiście widzę
> Nie umiem żyć z tym ciężarem. zrobiłam najgorszą rzecz na świecie.
Tak bardzo
> bym chciała cofnąć czas i móc przytulić mojego ukochanego
dzidziusia.
> Wyrządziłam mu taką krzywdę.
To jest poczatek Waszej drogi do szczęścia i radości. Wiem, że brzmi
jak absurd, ale tak jest, najpierw jest świadomość zła, które się
zrobiło, potem musisz dojść dlaczego tak się stało, dlaczego Ty -
dorosła kobieta - pozwoliłaś swojej mamie zdecydować o zyciu Twojego
dziecka. Z moich obserwacji wynika, że aborcja jest wynikiem
wcześniejszych problemów, wcześniejszych nie rozwiązanych spraw.
Warto przemyśleć całe życie, wszystkie zależności w które jesteś
uwikłana, swoje poglądy na życie, swój system wartosci. To wszystko
jest bardzo wazne w życiu człowieka. A potem zostaje praca nad sobą
i zmiany, które pozwolą stać się lepszym. Każdy człowiek powienien
zyć tak, żeby stawać się lepszym, wrażliwszym... Czasem potrzebujemy
solidnego wstrząsu, żeby zacząć tę pracę nad sobą. To akurat wiem z
własnego doświadczenia
> Zasięgnęłam porady u lekarza ale leczenie nie przynosi efektów.
A u jakiego lekarza byłaś z tym problemem? To akurat jest istotne,
bo niestety nie każdy umie pomóc. Czasem niestety zdarza się tak, że
terapeuta nie umie oddzielić własnych przekonań od swojej pracy i
kończy się to negowaniem uczuć i problemów osoby, która
przychodzi... No i oczywiście wtedy nici z terapii...
> Zabiłam i muszę ponieść karę. Teraz mam 26 lat i jestem mężatką.
Wyszłam za
> tego samego chłopaka. Razem w tym jesteśmy i razem cierpimy. Nie
umiemy sobie
> wybaczyć. W sercach pozostał ból i już zawsze tam będzie...
Dobrze, że jesteście razem i wspieracie się, nie jesteś sama ze
swoim bólem. Warto, zebyście razem poszli na terapię. Walczcie o
siebie nawzajem, bo warto... Wierzę, że Wam się uda i zabłyśnie u
Was słonko Na końcu tej rudnej drogi jest uśmiech i radość i
życzę Wam wytrwałości na tej drodze i w końcu nagrody w postaci
szczęścia
Rzeczy wszelkie mają charakterystykę czasu,
Rzeczy wszelkie mają charakterystykę czasu, w jakim się narodziły" C.G.Jung
Motto tego tematu, wyjaśnia wszelkie poniższe wpisy tutaj pozostawione. Az
dziwię sie, że nie ma prawie żadnych nawiązań do tego motta. Większość pyta o
horoskop, wróżby i takie tam badziewia, będące znakiem czasu wiążące się
właśnie z tą sentencją. Jaka to charakterystyka, charakterystyka czasu o
którym mówimy? Pomijając wiele ważnych wątków, najogólniej rzecz ujmując,
powód tych wszystkich zainteresowań jest załamanie się lub dewaluacja rzeczy
ważnych w życiu człowieka. Dla jednych to będzie wiara, dla innych rodzina,
dla jeszcze innych moralne zasady którymi należy kierować się w życiu. Ta
dewaluacja powoduje względność tych wszystkich wartości i coraz większe
skłanianie sie ku takim pojęciom jak astrologia, magia i co tam jeszcze.
Dlaczego? ponieważ, wartości takie jak wiara, rodzina moralność stawiają
wymagania, nie uwalniają odpowiedzialności za swoje życie i czyny. Wszystkie
te pytania o przyszłość, znaczenie znaków są próbą wyjaśnienia przez osoby
trzecie lub sytuacje samego siebie i poprzez to uwolnienie od
odpowiedzialności za to jak myślimy, żyjemy i czynimy. Oczywiście rozumiem,
że pytania o przyszłość i odpowiedzi które dają na coś nadzieję są bardzo
frapujące, ale wynikają one w większości przypadków z braku wiary w siebie,
która jest wynikiem, niechęci albo bojaźni, czy wręcz emocjonalnego lenistwa w
wzięciu odpowiedzialności za siebie. Oczywiście sam chciałbym wiedzieć, że
przyszłość która nadejdzie będzie dobra i wspaniała, sam chciałbym dostać tą
pewność, ze bez udziały z mojej strony tak sie stanie i ja za naciśnięciem
czarodziejskiej różdżki wszystko się zmieni. Ale to nie uwalnia mnie od
oparcia sie na czymś innym niż wątpliwe odpowiedzi, które wynikają z tych
wszystkich wątpliwych pytań
pozdrawiam
A.
> Wyboru szkoły nie bede żalować na pewno. W życiu liczy sie wiecej niż tylko
> wykucie i wspaniałe uczelnie

Otóż to właśnie. Gdybym miał cofnąć się o te 12 lat, nigdy nie wybrałbym po
razu drugi "kujowni". Oczywiście, że dokonuję pewnych uogólnień i uproszczeń,
inaczej moje sądy nie miały wyraźnego charakteru, a przecież chcemy sobie nieco
podyskutować :). No cóż, faktem jest jednak, że większość moich znajomych,
która trafiła do "kujowni" bardzo tego żałowała. Stąd moje uogólnienie.
Oczywiście są ludzie, którym ta atmosfera odpowiada, to młode szczurki
szykowane i trenowane przed mającym się rozpocząć wyścigiem. Jednak moi znajomi
i ja mamy nieco inne wartości w życiu i do takich szkół nie pasujemy. Ambicja
dostania się na super-hiper uczelnię ze światowej czołówki też nie może być
celem stawianym przed wszystkimi, bo tak naprawdę solidne wykształcenie można
zdobyć w też polskiej szkole, a głównie to po prostu samemu dużo pracować.
Befrze, wiemy, że będziesz zachwalał i bronił imienia "dobrych liceów", ale
naprawdę atmosfera jest tam niezdrowa i młodemu człowiekowi, który nie jest
zorientowany już od przedszkola na "sukces", naprawdę trudno znaleźć tam
bratnie dusze. Mam spory "materiał statystyczny" to potwierdzający. Z moich
subiektywnych obserwacji wynika, że przyjaźnie, wolne związki, czy też
małżeństwa tworzone przez przeciętnych uczniów i absolwentów "dobrych liceów"
znacznie odbiegają swoją emocjonalnością od tych, w jakich uczestniczą ludzie
mi podobni. Na niekorzyść. Ale długo by o tym można... W każdym razie - wbrew
Twojej, Belfrze, opinii - dla zdolnego, ineligentnego młodego człowieka z
bogatymi zainteresowaniami etc., "kujownia" nie jest jedynym słusznym wyborem,
a wręcz jest wyborem nieszczęśliwym.
Słownictwo...hmm..chyba o poziomie człowieka świadczą jego kategorie myslenia i
poczucie wartości w życiu. A wódki nie pije..jestem abstynentką. Każdy sądzi
według siebie?
...Skoro jest rzeczą wzgledną i nie narusza godnosci osobistej drugiego
człowieka, nie widze powodow, by takie zło obwarowywac zakazem. Prosze
bardzo, chesz sie truc, truj sie, ale na swoj koszt. Chcesz jeździc bez
pasow , jak najbardziej... sam to czesto czynie ;-).I nie widze tutaj
absolutnie koniecznosci powaznego rozprawiania o pasach , jak juz, to tylko w
formie zartow. Oczywiscie inaczej rzecz sie bedzie miała z czynami, ktore
godza w człowieka. Tutaj jak najbardziej jestem za ponoszenim pełnej
odpowiedzilanosci . Dlatego jeszcze raz to podkresle , nie wysuwaj pochopnie
wnioskow , w rodzaju, jak dana osoba zyje, jak realizuje swoje wartości w
zyciu, w oparciu o kilka postow, bo to tylko świadczy o Twojej słabosci, a
dokładniej pewnej formie zniewolenia przez umysł. Człowiek mający problemy
z wolnością wewnetrzną doświadcza silniej ograniczeń na zewnatrz. Kazdy przez
to przechodzi równiez i Ty i ja.
Piszesz "płonie las", a ja napisze, ze jest gorzej, niz myslisz i wymaga to
długiego okresu, moze setek, moze tysiecy lat , zanim nasza swiadomsc na tyle
wzrosnie, by szanowac sie na wzajem, by dostrzegac w drugim człowieku samego
siebie.
Myśle, ze mozemy sobie pomrugac, dziecko nie zostanie wylane , bo to nie od nas
dwoch będą zalezały przyszłe losy wolnosci jednostki ;-) , a odrobina humoru
pozwoli na odprezenie.
Mimo wszytsko lubie Twoje posty, bo widze w nich siebie samego sprzed
kilkunastu laty. To taki sentyment do lat wczesnej młodości :). Oczywiscie nie
jestem staruszkiem...
A ujmując rzecz z innej strony tak naprawde dostrzegam w Tobie swoją cząstkę.
Moze to dla niektorych obrzydliwe, naiwne, ale dla mnie to podstawa relacji
miedzyludzkich.
Pozdrawiam serdecznie

P.S. Moni, strach wypływa z miłosci.
Zerkajac do watku zdradzonej kobiety przeczytałem w nim Twoją radę. Mam
tylko jedno pytanie , jak sie ma Twoj poglad , " ze wszyscy faceci to dranie"
do Twoich wczesniejszych słow o duchowosci , o wspolnym zrodle jakim jest
miłosc? Zdaje sie , ze w " Fala jest morzem" nie ma takiego stwierdzenia ;-).
Czy cecha bycia "niedraniem" jest tylko przyrodzoną kobiecie ? A tak poza tym,
umysł podpowiada mi taka malutką żartobliwą konkluzje...wole jednak jej nie
artykułowac w tym miejscu :).
BAA - Bardzo podoba mi sie Twoj post... mozna rowniez zastanowic sie , co
kazda osoba moze wniesc do zwiazku?
Drodzy użytkownicy forum
Forum „Wychowanie w wierze” zostało utworzone z myślą o wierzących rodzicach,
którzy chcą wychowywać swoje dzieci zgodnie z zasadami swojej wiary. Forum ma
więc przede wszystkim służyć wymianie myśli, doświadczeń i spostrzeżeń
związanych z tym tematem.

Jednakże w związku z tym, że temat roli religijności w życiu człowieka jest
dość obszerny, problematyka postów na forum może wykraczać poza wąsko
rozumiane „wychowywanie dzieci”, gdyż jako rodzice sami stale musimy uczyć
się, weryfikować własne poglądy i doskonalić postępowanie, aby dać naszym
dzieciom jak najbardziej wiarygodny i rzetelny przekaz wartości, które
wyznajemy.

Na forum mogą wypowiadać się zatem osoby przynależące do różnych wyznań oraz
osoby poszukujące i zagubione, które w chwili obecnej nie mogą jednoznacznie
zadeklarować się jako wyznawcy jakiejkolwiek religii.

Na forum mogą również zabierać głos ateiści i agnostycy, o ile są w stanie
zaakceptować fakt, że obowiązuje tutaj określony poziom dyskusji:
1. nie będą bowiem tolerowane niegrzeczne prześmiewki i docinki kierowane w
stronę osób wierzących, gdyż jest to forum głównie dla nich i dlatego nie
mogą czuć się tutaj atakowani ani dyskryminowani,
2. krytyka poglądów oraz polemika jest możliwa, pod warunkiem, że będzie
prowadzona w sposób kulturalny, z poszanowaniem przekonań innych osób i z
zachowaniem stosownego umiaru w przekonywaniu do swoich racji.

Punkt DRUGI dotyczy WSZYSTKICH UŻYTKOWNIKÓW forum.

Na forum „Wychowanie w wierze” obowiązuje również regulamin forum Gazeta.pl oraz netykieta

Życzę wszystkim owocnych dyskusji w przyjaznej atmosferze.
Zasady użytkowania forum - uzupełnione
Forum „Wychowanie w wierze” zostało utworzone z myślą o wierzących rodzicach,
którzy chcą wychowywać swoje dzieci zgodnie z zasadami swojej wiary. Forum ma
więc przede wszystkim służyć wymianie myśli, doświadczeń i spostrzeżeń
związanych z tym tematem.

Jednakże w związku z tym, że temat roli religijności w życiu człowieka jest
dość obszerny, problematyka postów na forum może wykraczać poza wąsko
rozumiane „wychowywanie dzieci”, gdyż jako rodzice sami stale musimy uczyć
się, weryfikować własne poglądy i doskonalić postępowanie, aby dać naszym
dzieciom jak najbardziej wiarygodny i rzetelny przekaz wartości, które
wyznajemy.

Na forum mogą wypowiadać się zatem osoby różnych denominacji oraz
osoby poszukujące i zagubione, które w chwili obecnej nie mogą jednoznacznie
zadeklarować się jako wyznawcy jakiejkolwiek religii.

Na forum mogą również zabierać głos ateiści i agnostycy, o ile są w stanie
zaakceptować fakt, że obowiązuje tutaj określony poziom dyskusji:

1. nie będą bowiem tolerowane niegrzeczne prześmiewki i docinki kierowane w
stronę osób wierzących, gdyż jest to forum głównie dla nich i dlatego nie
mogą czuć się tutaj atakowani ani dyskryminowani;
2. krytyka poglądów oraz polemika jest możliwa, pod warunkiem, że będzie
prowadzona w sposób kulturalny, z poszanowaniem przekonań innych osób i z
zachowaniem stosownego umiaru w forsowaniu swoich racji;
3. ponadto na forum nie prowadzimy sporów doktrynalnych i nie obrażamy siebie
nawzajem tylko dlatego, że należymy do różnych denominacji. Na dyskusje
teologiczne (i nie tylko) zapraszam wszystkich na forum Chrześcijaństwo

Powyższe punkty regulaminu dotyczą wszystkich użytkowników forum.
Konsekwencją ich łamania będzie usuwanie postów, zaś w przypadku notorycznego
lekceważenia regulaminu – wykluczenie z grona użytkowników.

Na forum „Wychowanie w wierze” obowiązuje również regulamin forum Gazeta.pl
oraz netykieta

Życzę wszystkim owocnych dyskusji w przyjaznej atmosferze.
Brak chęci do życia....jak pokonać siebie???
Jestem.Kolejny nieudacznik ,w depresji o niskim poczuciu własnej wartości
,lęku przed życiem no ale najgorsze to...brak energii .chęci ,WOLI życia...
Kiedy to się stało ?I dlaczego >Wiele jest przyczyn ale źródło...to chyba twki
głeboko we mnie ,w umyśle...Piszę ten post bo doskonale rozumiem wielu ludzi
,którzy bładzą w takim samym mroku jak ja ..bez nadziei na światło...choć może
jest nadzieja ?może...ułamek...
Bardzo zazdroszcze ludziom ,którzy odnaleźli miłość ,sens życia ,są
aktywni..ja też próbowałem ..ale obecnie mój stan jest cholernie zły .W sumie
nie wiem nawet czemu chce mi się to pisać ,bo żyć mi sie już nie chce w ogóle...
Czemu nie mogę byc normalnym ,wesołym ,aktywnym 23 letnim człowiekiem ,mającym
dziewczynę ,plany na przyszłosć ,potrafiącym sobie ułożyć życie ,czemu musze
k...a mieć sito i chaos w mózgu .Czemu? Każdy człowiek ma jakiś potencjał .Ja
do niedawna werzyłem ,że też mam .Teraz juz nie wierzę .Uwierz mi ,kimkolwiek
jesteś ,któy to przeczytasz ,że poczucie bycia odrzuconym ,nieprzydatnym
,poczucie zmarnowanego życia boli bardziej niż wszystko co sobie możan
wyobraźić.Nikomu tego nie życze...
I na koniec :czy to w ogóle możliwe -przezwyciężyć stangację i ból duszy i
wyrwać sie z tego gówna ??Leki nic nie daja .wiem .Przyjaciele nic nie mogą
pomóć wiem .Liczyc na cud ?

Najcdudowniejsza chwila w życiu człowieka nadchodzi gdy uświadamiamy sobie
,że...nasze życie ma jakiś sens i przede wszystkim że mamy dla kogo żyć .
Jeśli mamy .
A gdy życie jest nie do zniesienia to się siada i piszę pełne żalu posty ,bo
może jacyś ludzie też tak mają i się można bólem podzielić...
Pozdrawiam.
Jeśli miałbyś rozum, to nie pisałbyś bredni i nie wyładowywał swojej frustracji
na nauczycielach. Zacząłeś dyskusję na temat planów zajęć w szkołach wypominając
nauczycielom wakacje i ferie; na tym polega posługiwanie się argumentami?? Jak
nie znasz mnie i mojej rodziny to nie zabieraj głosu, gówniarzu! Ja oceniam cię
na podstawie twoich wypowiedzi, które są, mówiąc krótko, wyjątkowo niemądre i
pozbawione elementarnej logiki. Sądzisz, że udział w olimpiadzie z jakiegoś
przedmiotu to wystarczająca przepustka by traktować z pogardą innych?? Brak ci
znajomości zasad wychowania, którego nie otrzymałeś w domu. Opłacenie zajęć
dodatkowych to trochę za mało, aby zadbać o przyszłość dziecka, trzeba go
jeszcze nauczyć pewnych zasad, np. szacunku dla innych, nawet jeśli chodzą do
"słabszych" szkół.
Ja też kiedyś, chodząc do liceum, brałem udział w olimpiadach z matematyki i
fizyki na bardzo wysokim szczeblu. Tylko co z tego?? Nie przechwalam się tym
nigdy, bo o wartości mojej jako człowieka i nauczyciela decydują zupełnie inne
czynniki, których u ciebie nie widać.

I jeszcze jedna rada: jak nauczyciel ma 100 dni wakacji/ferii w roku to tyle
samo dni masz także ty! Możesz wtedy uczyć sie do woli: dodatkowe zajęcia,
wkuwanie po nockach, nie przeszkadza żaden plan zajęć, jesteś w swoim żywiole!
A jeśli pogardzasz nauczycielami, to kto ciebie uczy na zajęciach
pozalekcyjnych?? Czy to jest moralne?? Zwracać się o pomoc w nauce do osoby,
którą się ma w głębokiej pogardzie?? Jeszcze wiele musisz się w życiu nauczyć,
przemądrzały bufonie!

Dalsza dyskusja z tobą jest bezprzedmiotowa, dlatego jest to mój ostatni wpis w
tym wątku dyskusji. Nie mogę się zniżyć do takiego poziomu - nie potrafię.
Gość portalu: jack napisał(a):

> Pierwsza rzecza ktora powinnismy sobie wybic z glowy to DEMOKRATYZACJA islamu
> czy ich misjonowanie czy narzucanie naszych praw i wartosci.
> To NIEMOZLIWE.

No jak tonie ? To jak oni zyja w Anglii, Francji czy USA?

> Wiara w islamie i jej waga w zyciu czlowieka jest nieporownywalnie wieksza
niz w chrzescijanstwie.

Pewnie niektorzy katolicy nie zgodziliby sie z ta teza, tak jak i niektorzy
arabowie.

> U nas Kosciol zmuszony ciagle jest na coraz wieksze ustepstwa narzucane przez
> silne i wrogie mu grupy nacisku. Jego pozycja maleje.

Nie chodzi o grupy nacisku, ale na oddzieleniu systemu politycznego w krajach
demokratycznych od hierarchii koscielnej.

> Skonczyc sie to moze do sprowadzenia KK do rodzaju organizacji i z wiara malo
> wspolnego majaca.

Nie rozumiem. Jak Kosciol moze nie miec nic lub malo wspolnego z wiara - czy
przypuszczasz, ze zamieni sie w jakis koncern, ktory bedzie jedynie zarzadzaj
nieruchmosciami i sprzedawal dewocjonalia oraz oferowal uslugi pogrzebowe,
slubne itp.?

> Tam uklad spoleczenstwa, zasady islamu sa NIEPODWAZALNE a niestosowanie do
> zasad wiary jest PRZESTEPSTWEM. I to ma zasieg powszechny udokumentowany
> prawnie.
> Nie MY decydujemy co w islamie jest demokratyczne czy nawet karalne tylko
jego wyznawcy. Powinnismy zachowac calkowita obojetnosc wobec tej religi.

Tylko wtedy, gdyby sami nie pchali sie do nas. Zbyt grubiansko to napisalem,
ale chodzi mi o to, ze wspolczesna cywilizacja oznacza m.in. bardzo szybki
przeplyw informacji, ludzi i towarow. Coraz wyrazniejsze jest widzenie Ziemi
jako jednej ludzkiej wioski. Dlatego mam nadzieje, ze ludzie podejmujacy
decyzje w krajach zachodniej cywilizacji, beda potrafili podejmowac takie,
ktore oslabia, a w koncu usuna, grozne ideologie i doprowadza do zmian w
niedemokratycznych krajach.

> Islamisci mieszkajacy u nas musza uznac bezdyskusyjnie nasz system wartosci,

Ba... watpie czy uznaja, a na pewno nie bezdyskusyjnie - np. chusty we Francji.
Ale i tak nasze kraje sa bardzo tolerancyjne i nikt nikogo nie zmusza do
ukrywania swojego wyznania. To samo powinno obowiazywac w krajach islamskich.

> tak jak my jestesmy u nich zmuszeni do stosowania ich systemow wartosci.
> Posiadanie biblii w bagazu np. w Arabii Saudyjskiej jest karane np wiezieniem.

Powinno sie zmierzac do tego by zmiany demokratyczne zachodzily takze w krajach
islamskich, by rozne ludzie z roznych kultur i wierzacych w roznych bogow mogli
zyc w spokoju obok siebie.
Dean Koontz chciał przez to powiedzieć, że intelekt, rozum jest bardzo istotny i
pomocny, jednak jest niczym, kiedy w człowieku nie ma innych wartości. Nie można
kierować się tylko i wyłącznie intelektem, choć pełni on dużą rolę w życiu
człowieka.

Dziewczyno ,coraz mniej miejsca na tym swiecie na rozsadek i umiar.
Podzielam trafnosc Twoich opinii ,lecz nie sadz ,ze sa one zdolne
zyskac aprobate wiekszosci.Wyrazna jest radykalizacja nastrojow ,jakze
czesto grzeszaca prostactwem i wulgarnoscia.Walki z taka radykalizacja
wygrac niestety nie mozna , bo brak wsrod ludzi madrych wystarczajacej
odwagi przeciwstawiania sie sadom balamutnym i niesprawiedliwym.
Rokowania na przyszlosc sa rownie kiepskie.Przechodzac ad rem: nie sposob
zauwazyc ,ze jestesmy swiadkami starcia dwoch roznych cywilizacji (zob.
glos kard.Sodano).W rzeczy samej powazne jest zagrozenie ,ze Europa Zachod-
nia w nieodleglej perspektywie czasowej zostanie zdominowana przez Islam.
Po wiekach kolonizacji przychodzi dzis krajom Europy Zachodniej przejac
na siebie brzemie zwiazane z naplywem ludnosci z tych kolonii.Przy obecnych
trendach demograficznych ta naplywowa ,obca kulturowo i religijnie
ludnosc ,zwiekszac bedzie i umacniac swoj udzial w populacji tego czy innego
kraju (Anglia,Niemcy,Francja,Wlochy.Przebiegac to bedzie niejako naturalnie.
Dla niej Islam (bo glownie z tego kregu religijnego sie wywodzi) stanowi
centrum ziemskich wszechrzeczy (wiary i codziennego zycia).Islam z natury
swej nie jest ani lepszy ani gorszy od chrzescijanstwa.W swym doktrynalnym
zalozeniu jest nosnikiem tych samych wartosci.Kultura i nauka swiata Islamu
posiada wiele znaczacych osiagniec.O ile jednak Europa od kilku wiekow
doswiadcza dynamicznej sekularyzacji , o tyle religia Islamu jest waznym
kreatorem zycia codziennego dla swych wyznawcow.Sa to zupelnie inne,obce nam
mentalnie ramy zycia codziennego.Bylo by pycha z naszej strony deprecjonowac
ich wartosc w kontekscie tradycyjnych norm europejskich.Sa uswiecone
przez ich tradycje ,zwyczaje i obyczaje.I one sie zmieniaja ,choc ta
ewolucja przebiega nie szybko.Dla nas Europejczykow wiele rzeczy w zyciu
czlowieka swiata Islamu moze budzic zdziwienie ,moze nawet zgorszenie lub
potepienie.Lecz to jest ich wlasny swiat.Trzeba go zwyczajnie szanowac.
Proby zmiany sila ich wizji swiata niczemu dobremu nie sluza.Stanowia
natomiast doskonala pozywke dla kreowania meczenstwa za wiare i radykali-
zacji zachowan skrajnych , w tym wojujacych,siejacych obecnie terror w
w swiecie.Przy tym ubostwo wiekszosci spoleczenstw islamskich wyraznie
sprzyja terroryzmowi.Wszak zrodlem wiekszosci rewolucji jest ludzka nedza.
Wydaje sie ,ze kluczem do rozwiazania zjawiska terroryzmu islamskiego
jest rozwiazanie konfliktu izraelsko-palestynskiego oraz nieingerencja
Zachodu w swiat Islamu.Stany Zjednoczone (i szeroko rozumiany Zachod)
na wlasne zyczenie ( wszczynajac agresje na Irak) wystawil swe narody
na atak terroryzmu.A wojny z terroryzmem metodami wojennymi wygrac do konca
nigdy nie mozna.
cytat z przedmowy potwierdzający argument
unsatisfied6 napisał:

>
> prawdę mówiąc , ja się na tym nie znam , ale skoro nie widzę wypowiedzi
> znawców w tym temacie , sam spróbuję napisać coś o lekturze :))
>
> w lekturze "pamięć i tożsamość" dostrzega się na dobitne wskazanie
Kartezjusza
> (XVII),preskursora nowożytnej kultury umysłowej , na przyczynę wszelkiego
zła ,
>
> którego ludzkość doświadczyła w XX wieku ( II wojna światowa + komunizm ) i
> nawoływanie do cofnięcia się fundamentalnych wartości poznawczych w XIII
wieku
> .
>
> skutki takiej lektury ( obowiązująca lektura w szkołach średnich ) mogą
> mieć niebagatelne znaczenie na zacofanie naszego kraju w nauce , kulturze
> no i oczywiście w ekonomii . lektura ta odrzuca wszelki plulralizm
iedologiczny
> wyrzucajac na margines wszystkie nurty filloziofii/ideologii wskazując na
> ich praprzyczynę wszelkiego zła . w miejsce niezwykle bogatego poznania
> człowieka na przełomach wieków i doświadczeń historycznych proponuje
> jedyną "prawdziwą filozofię" świętego Tomasza z Akwinu z elemantami filozofii
> Arystotelesa ( przypomnijmy , że ten nie był w przeciwieństwie do Kartezjusza
> chrześcijaninem :))
>
>
"Próba dotarcia do korzeni przeżytego przez ludzkość w minionym wieku zła
wymaga odwołania się do tajemnicy Boga i stworzenia, a w szczególności do
tajemnicy człowieka, który doświadczony skutkami grzechu pierworodnego zachował
jednak zdolność do dobra co potwierdził w różnych epokach dziejów heroicznością
swego postępowania.
To grzech pierworodny, który Jan Paweł II określa za św. Augustynem jako miłość
siebie, aż do negacji Boga, owocuje w życiu człowieka i ludzkości nieładem
moralnym prowadzącym człowieka w pysze do odrzucenia miłości i miłosierdzia
Boga, gdyż on sam - człowiek - sobie wystarczy w kreowaniu świata według
własnej woli. Znajduje to wyraz także w myśli filozoficznej odcinającej się pod
wpływem Kartezjusza od ontologii. Wskazując do jakich to tragedii dochodzi
poprzez odcięcie się od ontologii Papież zdecydowanie zachęca, by w myśleniu
filozoficznym wrócić do filozofii św. Tomasza, a więc sięgnąć także do
Arystotelesa. "
Dlaczego świat cenił JP II ? Dla "kasy"?
polonus9 napisał:

> Dokad Polacy nie pojma,ze w swiecie licza sie wylacznie osiagniecia
> ekonomiczne, a nie tanie hasla o Panu Bogu i placzliwej historii beda tylko
> pariasami Europy.

Sprowadzasz wszystko do problemu "kasy". Pytam więc , skąd ten żal milionów
ludzi na całym swiecie po śmierci Papieża ? Czy ma to coś wspólnego z "wynikami
ekonomicznymi" życia Karola Wojtyły , które Twoim zdaniem są najwazniejsze w
życiu człowieka? Może Jego tez nazwiesz "pariasem" , bo jak wiesz praktycznie
nie miał osobistego majatku.
Nie chcę sie rozpisywać , ale jest to problem stylu zycia i wartości
preferowanych przez człowieka. Problem ,czy malezy "mieć" , czy należy "być".
My w Polsce na szczęście jeszcze wiemy co to znaczy "być" i słowo "mieć" (
kasa) nie przesłania nam na szczęscie świata. Dlatego JP II tak naciskał na
nasze wejście do UE. Uważał ,ze wnieśiemy tam pewne wartości ( religia ,
patriotyzm , rodzina , miłość, przyjaźń , odpowiedzialność , honor), które będą
przeciwwagą dla kultu pieniadza, a których za żadną kasę się nie kupi. Może Ci
w to trudno uwierzyć , ale fakt ,ze mamy mniejszy dochód narodowy na głowę niż
np Niemcy , wcale nie jest dla mnie powodem do depresji. Potrafimy za to w
odróznieniu od ludzi starej UE , autentycznie ze sobą rozmawiac ( nawet kłócąc
się ), a nie życzyć sobie tylko zdawkowo "miłego weekendu".
PS. Nie wiem skąd piszesz (chyba nie z Polski) , ale dlaczego sądzisz ,ze
zależy nam Polakom na "byciu gwiazdą"? Przeżywamy śmierć Papieża , bo odszedł
od nas ukochany Ojciec , a nie kreator wizerunku medialnego Polski.
dokończenie myśli (ucięło niekontrolowanie...):

I tak samo co z tego, że skutecznie unikaliśmy ciąży przez 8 lat, jak się
okaże, w danym przypadku reakcja organizmu kobiety polegała na przedwczesnym i
trwałym zblokowaniu jajeczkowania i jest to teraz trudne do odwrócenia. Albo
ciąża nagle zatrzymuje się na etapie 3 miesiąca i po raz wtóry – nie rozwija
się dalej...
Czy nadal takie pary cieszą się, że udało się – nie mieliśmy nieplanowanych
dzieci!
Czy nagle, globalnie uznają, że co inne było ważniejsze.

Kościół strzeże globalnej gradacji wartości.
Patrzy na to co jest w ogóle ważniejsze w życiu człowieka i utrata czego
powoduje większe straty i rozterki.

Więc Kościół jako bezwzględny „rodzic” nie może popierać nieodpowiedzialnych
szaleństw młodości, chociaż wie, że każdy wiek ma swoje prawa.
Prawo do szaleństwa również, ale można szaleć z dużą dozą odpowiedzialności.
Dlatego zaleca się przemyślane planowanie realizacji swojej płodności – dlatego
też jakieś „narzędzie” ku temu musi być wykorzystane – dlatego NPR i
prezerwatywa są dopuszczalne, jako, że nie doprowadzają do ryzykowania własnym
zdrowiem.

Więc nie są obarczone grzechem szkodzenia sobie na zdrowiu.

6.NPR powoduje rozszerzenie świadomości, dążenie do poznania pełniejszej wiedzy
o sobie samych – a sztuczna antykoncepcja jest dyletanctwem, ignorancją.

Jak Kościół jako bezwzględnie strzegący dobra swych dzieci mógłby powiedzieć –
nie dbaj o swoją wiedzą, nie ucz się – kup sobie „papiery” na dalsze życie.
Tylko czy takiemu komuś będzie łatwiej w „wykupionym” zawodzie, w „wykupionej”
dorosłości, w której można jeść czekoladki w dowolne porze, nawet po myciu
zębów? – bo można przecież zapłacić za dentystę – tylko czy trzeba ryzykować
utratę zębów, jak można jeść tyle samo czekoladek tylko w bardziej świadomy
konsekwencji sposób...

Dla mnie wszelkie argumenty są intuicyjnie wyczuwalne i w miarę rozsądkowo
uzasadnione. Nie wiem skąd opinia poprzezknieje (klasyczny pożyteczny
podjudzacz do wypowiadania spraw ważnych :)), że:
> nikt nie jest w stanie uzasadnić tej nauki Kosciola bo wszelkie
> tłumaczenia opierają się na dziwacznych założeniach niewiadomo skąd wziętych.

Moje uzasadnienia wzięły się z rozumu, z bilansu ważności spraw – i o dziwo, są
w zgodzie z nauką Kościoła!
Ciekawe dlaczego?
;)

Pozdrawiam
w.

Może ktoś doda jeszcze inne świeckie, laickie i zdroworozsądkowe argumenty (za
tym, że NPR nie utrudnia, lecz ułatwia życie)?
tolerancja, katolicyzm, demokracja, liberalizm.
Tolerancja (łać. "tolero") znaczy znoszenie czyichś pomysłów lub
czyjegoś pieprzenia. W podstawowym rozumieniu przyjmuje się, że
człowiek tolerancyjny uznaje prawa drugiego człowieka do samodzielnego
działania, że akceptuje zgodę na współistnienie między podziałami.
Tolerancja może być jednak zła lub dobra, sama w sobie jest
wyłącznie zasadą umożliwiająca współpracę. Tolerancja jako wartość
pozytywna ma miejsce wtedy gdy związana jest ze sprawa dobrą, tolerancja
jest złem gdy dotyczy spraw złych (tolerowanie przemocy, faszyzm, itp).

Katolicyzm to wiara w Boga, który jest jedyny, wszechmocny i wieczny,
nauczana w oparciu o szereg doktryn. Katolicyzm (gr. katholicos -
powszechny) wymaga respektowania prawa naturalnego stanowiącego
płaszczyznę odniesienia dla pojęcia prawdy (tak w największym skrócie).
Z powodu propagowania prawa naturalnego i pojęcia prawdy wywodzącego
się z tego prawa katolicyzm jest niszczony.

Demokracja (gr. demos(lud) + kratein(rządzić)) to forma rządów politycznych
zakładająca możliwość uczestnictwa(partycypacja) i opozycji(kontestacja)
wszystkich, którzy tylko będą chcieli uczestniczyć. Demokratyczna forma
systemu politycznego nie polega na podporządkowaniu się woli
większości, lecz na podporządkowaniu się rozsądnej, słusznej i
aktualnej opinii w społeczeństwie dotyczącej danych spraw. Istnieją
zasady z którymi się nie dyskutuje, zasady te określa konstytucja.
Demokrację łatwo można zdestablilizować poprzez dezintegrację i
dezinformację ( tak jak to się dzieje obecnie w Polsce).

Liberalizm (łać. libertas - wolność) to chory kierunek ideowy w kulturze
europejskiej, który przyznaje wolności ludzkiej status nadrzędnej
kategorii i najwyższej wartości w życiu społecznym. Liberalizm
europejski kwestionuje chrześcijański sens bytu człowieka,
podporządkowując politykę i gospodarkę zasadzie braku ograniczeń.
liberalizm europejski absolutyzuje wolność czyniąc z niej cel sam w
sobie.

>