Szukaj:Słowo(a): wartosc opalowa papieru
Ok. Pellets ma ok. 5 kW w kilogramie a ile ma na przykład węgiel ??? Albo
zwykłe drewno ???



Pellets przy zaw.wody ca 8%   - ca 4,8MW/tona
Drzewo jesli zawiera 8% wody to tez ma wartosc energetyczna= 4,8MW/tona.
Drzewo  prosto z lasu jest mokre =50% wody i jak polezy pod dachem przez
lato to wyschnie do ca 25% wilgoci i zawiera  3,2-3,5 MW/tona.
Nie ma roznicy jaki to rodzaj drzewa: dab czy brzoza maja taka sama
wartosc opalowa liczona na tone.
Dab jest ciezszy od brzozy i jesli sie porownuje na kubiki to dab jest
bardziej wydajny. Objetosciowo szacuje sie drzewo mieszane suszone pod
dachem na ca 2,4MW/m3.
Im wilgotniejsze drzewo tym mniejsza wartosc energetyczna.
wegiel ca 7-8 MW/tona (o ile dobrze pamietam).
Jesli potrzebne Panu dokladniejsze dane to prosze pytac - poszukam w moich
papierach
pozdrowienia gaia

Hm a to sie oplaca ?
LPG - 1.50/l ... 2.70/kg
ON  - 2.80/l ... 3.30/kg

Zakladajac ze 1kg ma zblizona wartosc opalowa, to zysk nie wydaje
sie zachecajacy do inwestowania w instalacje .. Moze lepiej
opalu dolewac :-)



  Wykonuje sie napewno takie instalacje, w ktorych spalanie ON spada z 10l do
8l natomiast pali równolegle do tego okolo 1,4l gazu, moc pozostaje ta sama.
  Pytam moze wymyslili juz cos troszke bardziej oplacalnego. Instalacje
opisana jak wyzej montuje sie w duzych ciezarowkach, gdzie przy spalaniu
rzedu 30l/100km i przebiegach nierzadko kilkaset kkm jest to juz znacznie
oplacalne.
   Co do opalu to nie oplaca mi sie dolewac z tego wzgledu ze zaden US nie
uwzgledni mi na to faktury za to, a gdyby na gaz byly papiery to jak
najbardziej.

Pozdrawiam
kkrrzzyyss
Peugreot Boxer 2.5D


Oni tworzą rzeczy praktyczne, takie, że byś w życiu nie zrozumiał jak to działa, i jak to się analizuje od strony matematycznej.


Zrób pierwsze jakis układ praktyczny a nie tylko na papierze, potem pogadamy.
Jeśli chcesz to weź sobie matematyke i fizyke i jakieś ksiażki z lat ubiegłego wieku. I rób układy na lampach i licz jaki jest spadek napiecia na każdym elemencie.
Powodzenia!

EDW powinno zrobić taki dział. Jednak wszystkie problemy powinni tłumaczyć na "chłopski rozum" tzn jeśli jakiś wzór to wytłumaczyć skąd sie to bierze i dlaczego. Wzory mają opisywać pewne zjawiska, jednak jeśli jakaś ksiażka podaje wzory a nie tłumaczy dlaczego tak jest to taka książka ma wartość opałową jedynie.
Pozdrawiam
Jestem pewien ze nasze syrenki jezdzace na nowszym paliwie rowniez maja wiecej kucykow niz na starej 78 (wyzsza wartosc energetyczna paliwa)


Tego to akurat pewnien nie jestem, bo akurat wartość opałowa ma się nijak do liczby oktanowej... sorry, ma się nieznacznie - im więcej dodatków przeciwstukowych tym mniejsza wartosć energetyczna... ale to są ułamki procent

Inna sprawa, że ciekaw jestem, ile by taki oryginalny silnik Syreny, czy Wartburga osiągnął na hamowni. Moc nominalną podawaną w katalogach przeważnie oblicza się matematycznie, nie jest to wynik badań na hamowni. W rzeczywistości silniki przeważnie rozwijają nieznacznie niższą moc, niż mają to w papierach.
1
Temat jest rozpoznany - energia wyprodukowana w OZE jest traktowana preferencyjnie i zwolniona z akcyzy ( o ile wiem w całej UE). A gdyby nawet to stawka akcyzy nieznacznie wpływa na ogólny rachunek ekonomiczny.
Cena Ee z OZE składa się z dwóch składników :
- pierwszy to cena energii czarnej ustalonej przez URE
-drugi to cena za uzyskane swiadectwo pochodzenia "energii zielonej" -
jest to papier wartościowy którym obracasz na giełdzie.
- akcyzę ewentualnie pobierali by od tego pierwszego składnika.
Ostatnio była ona kwotowa - najprawdopodobniej stawka jak Piszesz.
Tym niemniej w interesie to ma pomijalne znaczenie. Istotą pomysłu
jest takie poprowadzenie procesu zgazowania aby otrzymać gaz o jak
najwyższej wartosci opałowej - i tutaj nalezy szukac oszczednosci.

Natomiast paliwa z grupy OZE jezeli napędzają pojazdy podlegają podatkowi akcyzowemu ( nawet jezeli nasikasz do zbiornika i jakims cudem pojedziesz na tym to i tak musisz zapłacic akcyzę) . Nie ma znaczenia rodzaj paliwa czy energii - decyduje cel jego zastosowania.
1
Temat jest rozpoznany - energia wyprodukowana w OZE jest traktowana preferencyjnie i zwolniona z akcyzy ( o ile wiem w całej UE).


A gdyby nawet to stawka akcyzy nieznacznie wpływa na ogólny rachunek ekonomiczny.

Cena Ee z OZE składa się z dwóch składników :
- pierwszy to cena energii czarnej ustalonej przez URE
-drugi to cena za uzyskane swiadectwo pochodzenia "energii zielonej" -
jest to papier wartościowy którym obracasz na giełdzie.
- akcyzę ewentualnie pobierali by od tego pierwszego składnika.


Ostatnio była ona kwotowa - najprawdopodobniej stawka jak Piszesz.
Tym niemniej w interesie to ma pomijalne znaczenie. Istotą pomysłu
jest takie poprowadzenie procesu zgazowania aby otrzymać gaz o jak
najwyższej wartosci opałowej - i tutaj nalezy szukac oszczednosci.


Natomiast paliwa z grupy OZE jezeli napędzają pojazdy podlegają podatkowi akcyzowemu ( nawet jezeli nasikasz do zbiornika i jakims cudem pojedziesz na tym to i tak musisz zapłacic akcyzę) . Nie ma znaczenia rodzaj paliwa czy energii - decyduje cel jego zastosowania.



Zwolnieniu podlegają paliwa (nie tylko OZE) z których produkuje się ee (Dz. U nr 72/2006 poz. 500). Niemniej jednak trzeba bawić się w papierologię z tym związaną.

pozdr
Bwa

Dodano 2006-12-15 17:03
UWAGA! Odpowiadam na zapytania niektórych MK, a także celem uspokojenia sumień. Schyłkowe lata Opalenickiej KD były bezprzykładnym dowodem niszczycielskiego stosunku PKP do dziedzictwa kultury technicznej na kolei. Mimo wysiłków licznych MK, w tym moich, Macieja Zeidlera i Kamila Hajdukiewicza (czyli W.T.S.K.), szopa i budynki przyległe na stacji Opalenica Wąsk. stały przez wiele lat nie zabezpieczone i narażone na ataki złodziei i zwykłych wandali. Każdy, kto w owych czasach bywaqł w Oplaenicy pamięta ten stan. PKP nie zrobiło nic, by chronić nie tylko budynki i ich zawartość, ale także tabor szabrowany przez złomiarzy. Na nic zdały się tony papieru wysyłane przez członków W.T.S.K. do PKP, Konserwatora, władz samorządowych. Wszyscy oni, solidarnie, zabili Opalenicką KD. Dokumenty, archiwa, zabytki walały się po stacji i okolicach. Jeśli nie były metalowe, nie przedstawiały żadnej wartości, chyba, że opałową. Widoczny na zdjęciu stempel został uratowany z przystacyjnej piaskownicy, gdzie służył dzieciom za zabawkę. Co dziś zostało po OKD każdy może sam zobaczyć. Takich Opalenic Wąsk. było na sieci PKP setki. Jedną z nich było Chrzypsko Wielkie, gdzie stempel i wiele innych pamiątek znaleziono na przystacyjnym śmietniku. Tyle na temat sumienia MK. Dla mnie najwyższą wartością MK jest jeżdżenie, a nie zbieractwo. Niech więc te stemple zasilą prywatne kolekcje muzealne polskich lub europejskich MK. Najmniej życzyłbym sobie, aby jakiekolwiek pamiątki trafiły do izb pamięci PKP lub muzeów zarządznych przez PKP. Oni już dawno wyzbyli się prawa do tych skarbów. Pzdr. WS.



I dobrze prawi
Widzę że nerwy puściły, Kto z was jest lekarzem weterynarii ? Tak ten program to ściema, i nie zmienię zdania. Ktoś zarabia kilkaset złotych na tych badaniach, nie zastanowiliście się. I co po wykonaniu tych badań myślicie że będziecie mieli super psy-BZDURA, Genetyka jest nie przewidywalna !!., i nigdy nie wiecie co wam wyjdzie z krycia. Nabijacie kabzę lekarzom, a papier który dostaniecie ma wartość opałową. Tak jestem laikiem, ja potrafię się do tego przyznać, w odrużnieniu od was.Widzę tutaj Miczurynów genetyki. Gdyby to byli lekarze to bym to zrozumiał, ale większość z tych co tutaj piszą to młodociani hodowcy psów, którzy lizneli jakiejś teorii, a taki program to każdy może stworzyć, taka jest prawda i nie trzeba skończyć do tego żadnych szkół wystarczy wyobraznia.Mam jedno pytanie: W ilu miastach Polski wykonywane są te badania ?Bo jak w jednym to wszystko rozumiem.

Pozdrawiam

akcahos dnia Nie Paź 12, 2008 15:05, w całości zmieniany 1 raz
Widzę że nerwy puściły, Kto z was jest lekarzem weterynarii ? Tak ten program to ściema, i nie zmienię zdania. Ktoś zarabia kilkaset złotych na tych badaniach, nie zastanowiliście się. I co po wykonaniu tych badań myślicie że będziecie mieli super psy-BZDURA, Genetyka jest nie przewidywalna !!., i nigdy nie wiecie co wam wyjdzie z krycia. Nabijacie kabzę lekarzom, a papier który dostaniecie ma wartość opałową. Tak jestem laikiem, ja potrafię się do tego przyznać, w odrużnieniu od was.Widzę tutaj Miczurynów genetyki. Gdyby to byli lekarze to bym to zrozumiał, ale większość z tych co tutaj piszą to młodociani hodowcy psów, którzy lizneli jakiejś teorii, a taki program to każdy może stworzyć, taka jest prawda i nie trzeba skończyć do tego żadnych szkół wystarczy wyobraznia.Mam jedno pytanie: W ilu miastach Polski wykonywane są te badania ?Bo jak w jednym to wszystko rozumiem.

Pozdrawiam



Sluchaj jest mi przykro, ze pisze speclajnie dla Ciebie dlugie wyjasniajace wiele kwestii kolaboraty, dodatkowo podajac fakty i dane.
Pozad to swoja ostatnia wypowiedzia obraziles mnie jako przyszlego lekarza weterynarii i dodatkowo jako przyszlego hodowce psow.
W dalsze dyskusje wdawac sie wiec nie bede.
Wątek się rozpoczął już dawno temu, ale dodam od siebie, że gazowanie silników Hondy to nieporozumienie. To są silniki robione na max moc i żywotność, ale na takim paliwie na jakie zostało przeznaczone.
Osobiście uważam że wsadzanie gazu to Hondy to błąd.



Uważasz że lejąc benzynę to co wlewa się do naszego baku ma takie wartości opałowe-smarne, i inne tam pierdoły jakie zaleca producent. Może za naszą zachodnia granicą jakieś normy obowiązują bo u nas czy to honda czy inna marka to wszystkie te normy paliwa są ale na papierze.
A jak chcesz się przekonać jaka ta nasz benzyna jest super to przy wymianie filtra paliwa rozetnij go sobie zobaczysz co w niewielkim procencie przechodzi przez wtryski twojej Hani.

i co z tego, smkieci duzo, warto paleniska przebudowac. Kominy wysokie,
to spaliny leca daaleko , do sasiada .



Tak, swietny pomysl. Po co trzymac syf u siebie, jesli mozna go pchnac komus
innemu?
To bez sensu, bo problem i tak pozostanie. Spaliny u nas czy w Czechach, to
mimo wszytko spaliny.

akurat, tyle tych parametrow, ze bywajac od czasu do czasu w jednej
duzej elektrocieplowni sie zapytam.



Tak, zapytaj sie, zapytaj sie tez gdzie maja dziure ktora wrzucaja smieci
:-)

tak nie jest, czytaj troche fachowej literatury zagranicznej ,
juz to zrobiono i wdrozono ( czy to przespalas ?
| oplacac zamknac EC niz ja przerabiac. KTO ZA TO ZAPLACI?????!!!!
juz zaplacono w Europie



Czy moglbys troche przyblizyc? Kto, gdzie i kiedy to "zrobil i wdrozyl"?
Kto za to zaplacil?

no sa i coz z tego, inna technologia



Tzn ze uzywajac innej technologii moge podniesc wartosc opalowa smieci?
To bez sensu, jaka to ta "inna technologia"?

wymaga i nie wymaga, co sie spali, to sie spali, co pozostanie to jest
zuzel i sie kruszy i mieli i na chalde.



Tak, a co potem z tymi haldami? Pomijam fakt ze caly teren przy ktorym
bylaby
taka halda, bylby skazony.

moze i tak jest , ale problem jest podobny inny,



Podobny inny?

brakuje smieci, bo wszystko jest sortowane



Wszystko jest sortowane, bo teraz mamy recycling. Jak masz papier, nie
musisz
scinac drzew. Aluminium tez jest wielokrotnie wykorzystywane.

papier sie przerabia chyba, nie spala



Zgadza sie.

ale sie spala



Niestety, tez sie zgadza.

no maja klopot , ale spalac spalaja.



Nie wiem czy tego sie akurat nie zakopuje.

postep kosztuje



Tak, niepodwazalny argument. Szkoda ze bez sensu.

Horror , gdzie ty masz te osiedlowe spalarnie
a czy to ja tym palaczem bede. w temperaturze 900 st ino dmuchnie i
spaliny sie dopala na kolejnym ruszcie katalitycznym



Temperatur troche wyzsza, pozatym nie wystaczy "dmuchnac".

nie wiem do jakiej brukowej prasy ty piszesz, ale czytalem konkretny



Wyluzuj, czy ty piszesz do National Geographic? Masz jakiekolwiek
kwalifikacje
w tym temacie?


A po miesiącu ze współczesną poezją na języku polskim, doszedłem do wniosku, że powinno się te wszystkie wiersze przeznaczyć na opał dla biednych.



Bo co? Bo ich nie rozumiesz tak? Zresztą papier ma małą wartość opałową...
Po paru dniach pobytu dzieci zauważyliśmy ze będziemy musieli otworzyć fabrykę na produkcje szamponu, mydła, papieru toaletowego, małą rafinerie oleju opałowego itd. Zaczęła się rozmowa z dziećmi na temat oszczędzania w pierwszej kolejności dzieci zostały powiadomione jakie mamy pieniądze to przeznaczone i na co muszą nam starczyć i zaczęliśmy z dziećmi robić zakupy ale przy okazji tez przy zakupach dzieci pozwały jakość towaru np. ze można zjeść majonez za 2 zl ale tez i 4zł dzieci już spróbowały ten za 4 zł mówią ze ten lepszy i tak pomału przy robieniu zakupów poznały wartość pieniądza i właściwie o tej pory zaczęli już oszczędzać ale woda ciepła była płacona z innej i tu często się zapominali i tu znowu tłumaczenie skąd to woda się bierze i ile kosztuje olej opalowy do podgrzania wody, i tak właściwie zaczęli dzieci dbać już o wszystko ale tak naprawdę zrozumieli jak na koniec roku zostało nam kasy w budżecie i napisaliśmy pismo do prezydenta o przeuczenie nam pieniędzy które zostały zaplanowanego budżetu na zakup sprzętu do wyposażenia naszego domu i mogliśmy kupić sprzęt do ćwiczeń, a mięliśmy już wyremontowana piwnic tylko była pusta i tu już tak naprawdę dzieci zrozumiały ze oszczędność się opłaci . Na następny rok budżetowy zaplanowałem kasę na remont zewnętrzny budynku i otoczenia i tez sami remonty wykonaliśmy i na koniec roku znowu pismo do prezydenta ze nie zatrudnialiśmy firmy do remontu a remont odbywał się po nadzorem inspektora nadzoru ADM bo nas budynek należy pod administracje ADM i za zarobione pieniądze znowu zakup wyposażenia tu kupiliśmy cały sprzed do wypoczynku letniego tu już jesteśmy nie zależni tylko nam starczy plac nad jeziorem i możemy wypoczywać przy tych pracach wspólnych bardzo się do siebie zbliżyliśmy i bardzo ważna była nasza decyzja ze dzieci tez w pewien sposób maja prawo decydować na co pieniądze przeznaczone nich utrzymanie idą .
Zasadniczo uwazam ze po pierwsze powinnismy wyjasnic sprawe tej kotlowni.
Za kazdym razem mozna uslyszec inna historie albo ze jest rozregulowana, albo ze cieplo ucieka gdzies bokiem, albo cos nastepnego.

Cena rynkowa 1 GJ wytworzonego z oleju to 50-60PLN, srednia wartosc opalowa to 0,0357 GJ/l http://dom.money.pl/kalkulator/
Aktualne ceny oleju http://www.olej-opalowy.pl/index.php?symbol=cena.htm

Jesli placimy 90,45 PLN/GJ to administrator jakos to sobie wyliczyl i zasadniczo powody moga byc 2:
1) blad w obliczeniach
2) zle dzialajaca kotlownia

Jesli wystapil powod nr 1 to da sie to sprawdzic na podstawie dokumentow ktore administrator mial wyslac do wybranych mieszkancow tydzien temu (moze ktos z nich moglby zamiescic te papiery na forum) i na spotkaniu 30.01 wyprostowac.
Jesli zas zachodzi problem nr 2 to trzeba zarzadac usuniecia usterki, bo zakladam ze mamy do tego prawo.

Za smieci placimy duzo, bo stoi kontener na odpady budowlane - od czerwca ma go nie byc, a cena ma spasc.

Zeby jakikolwiek administrator zakladal za nas na oplaty za olej jest malo prawdopodobne i chyba jedyne co mozemy zrobic to uzyskac dokladne dane jaka kwota wplynela od naszej wspolnoty i czy faktycznie jest ona za mala na zakup oleju (jakas ludzi musi placic, a dodatkowo teoretycznie krakbud reguluje oplaty za niesprzedane mieszkania). W tym przypadku raczej musimy sie uzbroic w cierpliwosc (i cieple ubrania) az do momentu gdy zacznie mieszkac wiecej ludzi.

Do momentu az ww. sprawy zostana wyjasnione, a uwazam ze administrator moze sie do nich odniesc i przedstawic swoje stanowisko, nie ma raczej sensu go zmieniac, bo bedziemy cala sprawe zaczynac od samego poczatku.
Ja licze na to ze po spotkaniu 30.01 o godzinie 20.00 w garazu 12a tak jak zostalo zaplanowane bedziemy wiedziec duzo wiecej.
Domowa brykieciarka do papieru EKOPRASKA jest w sprzedaży między innymi na Allegro. Można nią robić brykiet domowym sposobem z papieru jak również dodawać np. trociny ale 3/4 musi być papier. Wartość energrtyczna 3 kg brykietu z papieru równa jest wartości 1 l oleju opałowego.
dzisiejszy artykuł na "wyhaczu":
http://www.wyhacz.pl/Wyha...ogiczne_od.html

parę cytatów:
W serwisie naszemiasto.pl profesor Mucha powiedziała:

[Jednorazówki] są bardzo wygodnym opakowaniem. (...) Nie rozumiem, dlaczego uczepiono się tak torebki z polietylenu. Nie jest przecież trująca, bo powstała z prostego związku węgla i wodoru. Wbrew temu, co się o niej sądzi, jej produkcję cechuje dodatni bilans ekologiczny, tzn. przy jej uzyskaniu zużywa się stosunkowo niewiele energii, nie zanieczyszcza się za bardzo wód i powietrza.


Przy wytwarzaniu opakowań ze szkła, tkaniny czy papieru powstają większe ilości ścieków oraz gazów i pochłania to więcej cennej energii, są też przez to droższe. Mucha krytykuje pomysły polityków, którzy chcą zakazywać używania foliówek "nie konsultując tych pomysłów z naukowcami":


Na jednorazowe, plastikowe reklamówki są trzy sposoby:

Materiałowy, czyli zrobić z nich nowe torebki, surowcowy, tj. wydobyć z nich cenne dla przemysłu oleje i parafiny, albo termiczny, czyli je spalić. Polietylen ma bardzo dobre parametry palne, o wartości opałowej wyższej od oleju opałowego. W procesie prawidłowego spalania (w obecności tlenu) wytwarza się wysoka temperatura i nie wydzielają się przy tym trujące gazy, a jedynie dwutlenek węgla.

Paradoksalnie, "ekologiczne" torby są trudniejsze do przetworzenia. Często są kolorowe (np. zielone), więc podczas recyklingu trzeba je najpierw odbarwiać. Ważą nawet 40 razy więcej niż zwykłe jednorazówki.

W ramach "uczenia sie" na kolokwium postanowilem umiescic tu kilka zdan:

- Tutaj jest napisane! W tym swietym zdaniu!

- Energetyk musi produkowac energie - bo paliwo ma wartosc opalowa!

- Nawet ten biedny C3H8 jest na stronie, szkoda czasu wytykac w ktorym miejscu...

- Mały Kazio jedzie dalej...

- Lewa strona musi sie rownac prawej, dlatego mezczyzna ma dwie kieszenie...

- Jezeli tego nie rozumie student AGH, to nalezy zmienic szkole...

- Bo glaskac kota mozna tak czy siak, a wynik musi byc jedynie sluszny!

- Nie za darmo pan kaszle i ja...

- Pani (dop. red. Dominika) tyle ma?? Nie?! To sie wziac do roboty!!

- Nie rozumie reakcji... chocby mojej na was

- Trzeba sie zachowywac godnie, jesli chce sie byc godnym studentem potem w zyciu.

- Rozwiazalem 75% zadania, bo reszta to sa zabawowe rzeczy, tzn. obliczenia!

- Oni sie tam filozofia bankow zajmuja, czyli oszustwem!

- Jaki fi musi miec ta rura?? Ludzkie musi miec fi!!

- 8,5% zostawcie bankowcom! U nas nie ma procent!

- Paliwo bylo i... sie spalilo!

- Sa takie samochody na rope, co w paliwie maja C i H!

Tutaj facet stoi!
Gdzie? W piecu!?
Nie w piecu! Badzmy rozsadni, w pieci stoi jak go remontuja energetycy - myslec trzeba przy kazdej robocie!

- Ja to zapisze... i zrobie kolokwium... w Akademii Gorniczo-Hutniczej... w 2008 roku...

- Ta własnosc jest swietoscia paliwa! tak jak wartosc opalowa

- O tym mowi ten X i ten analizator! Bezwzgledu na to czy panu jest wesolo czy nie!

- Zycze panu, zeby mial pan zaliczenie w I terminie i nie musial sie przenosci do Nowego Sacza lub Limanowej!

- Nie wytrzymuje psychicznie!! Fizycznie wytrzymuje!!

- Z tej smutnej reakcji, ktora wszyscy olewaja wynika, ze potrzeba 44 kg na 3x22,3kg!

- Chocby nie wiem jakie mial pochodzenie i tak mu to nie pomoze

- Ktos kto posiada sciagi i umie czytac z zerowki, albo mam go nauczyla, to nie znaczy ze umie technike cieplna!

- Jak stary dobry nauczyciel... Nie mam papierow, ale ludzie co cos tam pokonczyli sa zadowoleni z mojej pracy. POPROSTU!

I tym wesolym akcentem, zycze powodzenia na jutrzejszym kolokwium Pozdrawiam
Szanowny Expercie,

Twoja ksywka jest troche nie na miejscu, bo w swietle inzynierii srodowiska
piszesz straszne bzdury.

Owszem, mozna spalac smieci, faktycznie tylko posortowane,.. ale w
SPALARNIACH SMIECI, a nie w elektrowniach!!!

Elektrownia przystosowana jest praktycznie do jednego rodzaju paliwa i
zmiana wegla na wegiel o innych paramerach powoduje zmiane jej pracy!!!
Chodzi tu o rodzaj kotla, efektywnosc spalania, wartosc opalowa paliwa,
predkowsc wylotu spalin z komina, ich temperature oraz cala mase innych
parametrow ktorych istnienia nawet nie mozesz sobie wyobrazic!

Zmiana paliwa na zupelnie inny jest mozliwa, ale niezwykle kosztowna (setki
milionow dolarow) i musi byc naprawde niezbedna. Moze sie np. bardzej
oplacac zamknac EC niz ja przerabiac. KTO ZA TO ZAPLACI?????!!!!

Smieci sa bardzo kiepskim paliwem (niska wartosc opalowa), owszem moga byc
wykorzystywane w osiedlowych spalarniach. Trzeba pamietac,ze wymaga to
sortowania, a to w Polsce nie bedzie dzialalo jeszcze przez wiele lat.
Niemniej Zachod juz odchodzi od spalania smieci, bo wcale nie jest to takie
rozowe ekologicznie.
Papier OK, ale wiesz jaki maly % smieci stanowi papier????

Z nich powstaja w procesie spalania bardzo toksyczne dioksyny, (np. ze
strzykawek w szpitalach) i np przyszpitalne spalarnie maja z nimi spory
klopot. Oczywiscie mozna spalac, ale wymaga to DROGICH ZAAWANSOWANYCH
TECHNOLOGII. Osiedlowe spalarnie rzadko na to stac, raczej placa za to
specjalistycznym spalarniom przyszpitalnym.

Sprobuj wrzucic plastikowa butelke do kominka. Gratuluje smrodu i dymu. A co
dopiero setki, tysiace takich butelek.

Wszystkich zainteresowanych tematem zachecam do letkury ksiazki "Energetyka
a ochrona srodowiska" J. Kucowski, D.Laudyn, M.Przekwas, WNT. Mozna tez
zajrzec do Czytelni Wydzialu Inzynierii Srodowiska Politechniki Warszawskiej
i poprosic o jakas ciekawa lekture. Jest tez na rynku cala masa innych
pozycji, chocby od czasu do czasu zajmuje sie problemem Rzeczpospolita w
dodatku "Nauka i Technika" lub w kolorowych magazynach dot. Ecoenergii;
unikalabym tylko prasy brukowej, ktora zajmuje sie sensacjami.

Monika Bacińska, mgr inż. ochrony środowiska

P.S. Zainteresowanym podaje adres Wydzialu:
Politechnika Warszawska
Wydzial Inzynierii Srodowiska
ul. Nowowiejska 20
Zaklad Ochrony Atmosfery: 7. i 8. pietro.
Uczelnie w innych miastach tez maja analogiczne wydzialy, np. AGH w
Krakowie.
______________________________________

Mam pytanie,
czy w duzych miastach wykorzystuje sie elektrocieplownie jako spalarnie
smieci.
| Czytalem troche na ten temat, ze takie spalanie sprasowanych smieci jest
ekologiczne , nieszkodliwe dla zdrowia i bardzo oplacalne.
Ale mam problemy z uwierzeniem w to, ze to ekologiczne /zdrowotne ;-(
i zadne trujace zwiazki nie wydostana sie do atmosfery. A [ptem do
naszych pluc.

| Pytam sie bo mieszkam kilka kilometrow od elektrocieplowni, akurat chyba
w strefie opadu spalin i popiolow i nie chcialbym lykac tego w plucka.




Szanowny Expercie,

Twoja ksywka jest troche nie na miejscu, bo w swietle inzynierii srodowiska
piszesz straszne bzdury.



nie sadze, niemniej nie podam zrodel opisujacych te technologie, aby nie
reklamowac

Owszem, mozna spalac smieci, faktycznie tylko posortowane,.. ale w
SPALARNIACH SMIECI, a nie w elektrowniach!!!



a jestes pewna ze w Europie sie nie spala smieci w elektrocieplowniach,
a w Polsce (???)
W inny postach o tym pisze, poczytaj.

Elektrownia przystosowana jest praktycznie do jednego rodzaju paliwa i
zmiana wegla na wegiel o innych paramerach powoduje zmiane jej pracy!!!



i co z tego, smkieci duzo, warto paleniska przebudowac. Kominy wysokie,
to spaliny leca daaleko , do sasiada .

Chodzi tu o rodzaj kotla, efektywnosc spalania, wartosc opalowa paliwa,
predkowsc wylotu spalin z komina, ich temperature oraz cala mase innych
parametrow ktorych istnienia nawet nie mozesz sobie wyobrazic!



akurat, tyle tych parametrow, ze bywajac od czasu do czasu w jednej
duzej elektrocieplowni sie zapytam.

Zmiana paliwa na zupelnie inny jest mozliwa, ale niezwykle kosztowna (setki
milionow dolarow) i musi byc naprawde niezbedna.



tak nie jest, czytaj troche fachowej literatury zagranicznej ,
juz to zrobiono i wdrozono ( czy to przespalas ?

Moze sie np. bardzej
oplacac zamknac EC niz ja przerabiac. KTO ZA TO ZAPLACI?????!!!!



juz zaplacono w Europie

Smieci sa bardzo kiepskim paliwem (niska wartosc opalowa),



no sa i coz z tego, inna technologia

owszem moga byc
wykorzystywane w osiedlowych spalarniach.



czy znasz osiedlowa spalarnie  smieci ???
gdzie jest taka w Polsce ?

Trzeba pamietac,ze wymaga to

sortowania, a to w Polsce nie bedzie dzialalo jeszcze przez wiele lat.



wymaga i nie wymaga, co sie spali, to sie spali, co pozostanie to jest
zuzel i sie kruszy i mieli i na chalde.

Niemniej Zachod juz odchodzi od spalania smieci, bo wcale nie jest to takie
rozowe ekologicznie.



moze i tak jest , ale problem jest podobny inny,
brakuje smieci, bo wszystko jest sortowane

Papier OK, ale wiesz jaki maly % smieci stanowi papier????



papier sie przerabia chyba, nie spala




ale sie spala

Z nich powstaja w procesie spalania bardzo toksyczne dioksyny, (np. ze
strzykawek w szpitalach) i np przyszpitalne spalarnie maja z nimi spory
klopot.



no maja klopot , ale spalac spalaja.

Oczywiscie mozna spalac, ale wymaga to DROGICH ZAAWANSOWANYCH
TECHNOLOGII.



postep kosztuje

Osiedlowe spalarnie rzadko na to stac, raczej placa za to

specjalistycznym spalarniom przyszpitalnym.



Horror , gdzie ty masz te osiedlowe spalarnie

Sprobuj wrzucic plastikowa butelke do kominka. Gratuluje smrodu i dymu. A co
dopiero setki, tysiace takich butelek.



a czy to ja tym palaczem bede. w temperaturze 900 st ino dmuchnie i
spaliny sie dopala na kolejnym ruszcie katalitycznym

Wszystkich zainteresowanych tematem zachecam do letkury ksiazki "Energetyka
a ochrona srodowiska" J. Kucowski, D.Laudyn, M.Przekwas, WNT. Mozna tez
zajrzec do Czytelni Wydzialu Inzynierii Srodowiska Politechniki Warszawskiej
i poprosic o jakas ciekawa lekture.



po co ?, skoro nic tam nie pisze na temat dyskusji

Jest tez na rynku cala masa innych

pozycji, chocby od czasu do czasu zajmuje sie problemem Rzeczpospolita w
dodatku "Nauka i Technika" lub w kolorowych magazynach dot. Ecoenergii;



widze ze tam piszesz , gratulacje ;-)

unikalabym tylko prasy brukowej, ktora zajmuje sie sensacjami.



nie wiem do jakiej brukowej prasy ty piszesz, ale czytalem konkretny
artykul o planach wdrozenia technologii ekologicznego spalania smieci
(nazwa technologii, firma, metoda, itd. )
nic tam brukowego nie ma, firma jest niemiecka (jeszcze sie obraza na
ciebie)

Monika Bacińska, mgr inż. ochrony środowiska

P.S. Zainteresowanym podaje adres Wydzialu:
Politechnika Warszawska
Wydzial Inzynierii Srodowiska
ul. Nowowiejska 20
Zaklad Ochrony Atmosfery: 7. i 8. pietro.
Uczelnie w innych miastach tez maja analogiczne wydzialy, np. AGH w
Krakowie.



ok, zatem podsumowujac, kiedy beda ekologicznie spalane smieci w
elektrocieplowniach, czy prowadzone sa juz proby technologiczne ?
Jacek

Co nie zmienia faktu, że Rosja musiała wyzbyć się znacznej części swych
rezerw i to wciąż mało - jeśli utrzyma się takie tempo interwencji, to na
ile im tych rezerw starczy przy obniżonych dochodach z eksportu? Wiosną
będą musieli przecenić gaz i to będzie dodatkowy ból. A tu wypadałoby
zmniejszyć produkcję, żeby nie robić nadpodaży



Po raz kolejny zauważę truizm : nie rozumiesz tego co czytasz, bo nie masz
pojęcia o czym mówisz. Zjawisko częste, i nawet zabawne. Podejmę kolejną próbę
by rozmawiać z tobą jak z dorosłym facetem, a nie umysłowym gówniarzem na
utrzymaniu żony :
Cytujesz głupawe reprinty z rosyjskiego Newsweeka (!!!!) zamieszczone w, co
mówię ze smutkiem widząc upadek kiedyś jedynego rzetelnego tytułu,
Rzeczpospolitej, która obecnie ma wartość mniej-więcej równą opałowej. CZyli
marną, zwazywszy na gramaturę papieru. Robisz to, co gorsze, w sposób nie dość
że idiotyczny, to jeszcze cuchnący tendencyjnością - w pierwszym poście już
zauważono, ze z kompletnej poetyckiej bzdury jeszcze na dodatek usunąłeś "?",
czyniąc z domniemania - pewnik. Bo tak ci pasowało w tej twojej ograniczonej
wizji.
Zaczynając od samego początku, to "dewaluacja" jako zjawisko ekonomiczne jest
czymś jak najbardziej normalnym, co więcej, często generowanym celowo. Z wielu
powodów, nie chce mi się o nich gadać, to są truizmy - ty tego i tak nie
zrozumiesz, każdy kto ma jako-takie pojęcie sam to wie. Po raz kolejny się
zapytam : jakiż to kataklizm gospodarczy dotknął Polskę, skoro złotówka w
ciągu DWÓCH MIESIĘCY została zdewaluowana w stosunku do amerykańskiego dolara
o PONAD PIĘĆDZIESIĄT PIĘĆ PROCENT !!??! W tym samym czasie, rosyjski rubel
osłabił się o procent KILKANAŚCIE (jakieś 17 o ile pamiętam)... To samo
dotyczy pozycji obu walut do euro - rubel się ... umocnił. Jaki z tego morał ?
Ano taki, ze rosyjski bank centralny przyjął zupełnie inną politykę w stosunku
do własnej waluty, niż my. Pytanie za 100 punktów - czy powodem nie było aby
to, że rosyjski BC _MIAŁ_ politykę, zaś NBP pod światła batutą "skrzypka na
dachu" - polityki żadnej nie miał. W wolnej chwili, zapytaj kogoś mądrzejszego
jakie będą skutki tych decyzji dla dwóch gospodarek, z których jedna posiada
dziesiątki miliardów kredytów hipotecznych denominowanych walutą która się do
rodzimej drastycznie umocniła... Zapytaj się też, niejako przy okazji, jakie
są skutki deprecjacji rodzimej waluty dla gospodarki z gigantyczną nadwyżką w
obrotach handlowych, która jednocześnie ponosi duże wydatki wewnątrz...
Zresztą, taka ogólna rada - weź sie najpierw kogoś mądrzejszego zapytaj O
WSZYSTKO o czym masz zamiar zacząć tu gadać - jest szansa, kolejny raz to
podkreślę, że nie zrobisz z siebie wała. Przy okazji,pokaż też mu moje posty -

ALAMO

Ludzie co wy wiecie o jezdzie na opale????


no ja tam troche wiem

ja juz jezdze pare lat- Moje auto dostawcze pali 10 l na 100km .przejechałem na opale juz 100 tkm i przy silniku i wtryskach nie robiłłem NIC!


nieee boj... doczekasz sie

ale opał tylko z orlenu i bezposrednio kupowany........


tak sie akurat sklada ze orlen kupuje ruska rope (w porownaniu do ropy brenta, zasyfiona jak wisla przy dunajcu) i przetwarza ja po kosztach, w celach do jakich opal "wymyslono", czego dowod w postaci tego, ze tona opalu orlenowskiego (twoim zdaniem najlepszego) na gieldzie paliw to koszt - 670 zl/tona, i powiem ci ze jest to najgorsza z dostepnych na rynku opalowka. co innego opalowa z rafinerii glimar, ktora za tone kosztuje juz troche ponad 1200zl, ale opalowka to ona jest tylko z nazwy, bo glimar jako jedyna rafineria ma papier na rope dla rolnikow (zanizona akzyza), ktora musi spelniac normy produkcji diesla (nie pamietam numeru, ale to jest norma dot. "przetwazanie produktow ropopochodnych"). i co zabawawne na "stacjach" kosztuja one tyle samo.

wiec tak jak juz pewnie policzyliscie moja fura na 100 tkm zuztła 10 tys litrow paliwa-jesli na kazdym litrze oszczedzxam około 1,20 - 1,30 to znaczy ze oszczedziłem juz około 12-13 tys złotych ,Teraz pytanie czy jeszcze ktos uwaza ze to sie nie opłaca???????


ja

roznicy to nie ma zadnej jak auto chodzi czy na ropie czy na opale tak samo!!!!!


zwazywszy ze maja one inna wartosc kaloryczna i troche inne warunki spalania, zawartosc brudow (wiesz komin w chałupie ma troche wiekszy przekroj niz cewka wtryskowa i zdaje mnie sie ze trudniej go zapchac ) to chcialbym zauwazyc ze pieprzysz glupoty

Acha -cena nie jest jedynym powodem dlaczego leje red bula.Koszmarny stan drog,ciagłe nowe opłaty od kierowcow i samochodow i ciagłe utrudnienia,policjanci w krzakach pochowani itp,dlatego odemnie panstwo nie dostaje swojeg characzu!


w ekonomi przyjacielu jak w przyrodzie, nic nie ginie, budzet jest budzet i zamknac go trzeba. jak ci nie skubna na paliwie to podniosa na nieruchomosciach.. a wtedy pozostaje ci szalas

Poza tym opał praktycznie sie nie rozni od OO-powaznie -tam jest tylko troche wiecej siarki -nic wiecej!


a sprawdzales gdzies te dane czy tak ci sie wydaje.. bo ja stawiam 10zl ze ci sie wydaje

Raz jak kupowałem opał to gosc mi mowieł ze w zime musieli oddac pewna czesc opału do producenta bo była do [ bluzgu bluzgu ]! a czemu sie spytacie? bo orlen miał jakas stara partie oleju napedowego ktory mu sie ostał do zimy i chciał sie tego pozbyc i zabarwił ten naped na czerwono i chciał opchnac -ot co! -tylko ze to zamrzało


z tego wynika ze opalowka jest lepsza od eko-diesla!!!
Witam ciekawąkrakowiankę..

jak miło merytorycznie pogadać....

jak zawsze racja jest gdzies po środku, ale po kolei....

Po pierwsze nie trzymam niczyjej storny - bo jest mi trudno zająć stanowisko bo obie strony maja rację .....

mają rację ci którzy mówią że spalarnia w Krakowie jest potrzebna i maja rację Ci którzy mowią że są inne technologie.....

Różnica tkwi z możliwościach i dodatkowych okolicznościach które decydują że dane rozwiązania systemowe są najbardziej optymalne w danej sytuacji...

A w Krakowie okoliczności sa takie:
kończąca się powierzchnia do składowania i brak lokalizacji innego.... - w obecnych czasach brak miejsca do składowania odpadów - szczególnie dla tak dużej metropolii - to dramat....
rozumiem władze które juz nie maja teraz innego wyjścia .... musi być technologia z maksymalną redukcją objętości odpadów!!!! i nie tu madrego....

Na rozwązania posrednie - nie ma juz miejsca ......
Nieudolne władze zmarnowały wiele lat...... - a teraz nóż na gardle!

A wiesz dlaczego z połowy województwa odpady ??????
A no dlatego że trzeba zapewnić raz - finansowanie, dwa - wsad - bez odpadów spalarnia nie będzie pracować normalnie

A przez to że spalarnia ma być duża - to teoretycznie powinnismy mniej płacić za odbiór odpadów......

Nie chce mi sie teraz tego liczyć a i bez konkretnych danych mógłbym wprowadzić zakłamanie ale powiem ci dlaczego plazma będzie droga.

Otóż plazma ma 3 wady a może 4 wady....
1. jest znacznie droższa inwestycyjnie
2. jest znacznie droższa eksploatacyjnie
3. nie jest pewnym i do kończą sprawdzonym rozwiązaniem na taka skale !!!

A co to powoduje: pewnie wiesz co to jest taryfa - czyli mnej więcej poziom opłat za przyjęcie odpadów do spalarni która jest wyliczana za podstawie szeregu kosztów.....nakłady inwestycje (amortyzacja)..koszty eksploatacji , napraw, i inne .... - i za to wszystko my bedziemyu musieli zapłacić.

nie wnikając czy miasto stać na tą inwestycję - obawiam się że ledwie co - to w porównaniu do spalania za odbióe odpadów przy plazmie będziesz płacić dwa razy tyle może trochę mniej.....

mieszkańcy Krakowa i tak będą w szoku ...ale mamy 5 lat aby się zblizyć do spalarniowych cen - o co nasz Rząd zaufaj mi napewno zadba.

więc mówe - plazma odpada. jest dobra ale dla innej skali i innych odpadów.

jeśli mówimy o spalarni - to ruszt rusztem - ale najważniejsze jest to co jest poza nim - Instalacja oczyszczania - i to kosztuje !!!!!
bo trzeba zapewnić naprawdę ostre wymogi ...... i nie może być inaczej

selektywne zbieranie będzie choć w przypadku spalarni w znacznie mniejszym stopniu .... ale tez trzeba sobie zdać sprawę z kilku rzeczy - nie można mieć jabłka i zjeść jabłka - jak zabierzemy papier i plastik w całości - to co się nam zapali!!!!!!!!!!! jest taki krytyczny parametr jak wartość opałowa .... i jest ważna bo musi być na tyle wysoka żeby piec nie gasł .... isie palił ... bo jak nie to koszty znacznie pójdą w górę .... bo trzeba będzie dać paliwo ciekłe albo gazowe.......i duzo tego trzeba będzie dać.... - pamiętaj że spalarni nie da się wyłączyć !!!!! guzikiem jak piecyka

tak więc : segregujemy na maksa szkło, metale i częściowo plastiki i papier..... - ale te najwyższej jakości.....

reszta idzie do pieca aby się paliło!!!!

No i jeszcze jedno - selektywna zbiórka na kosztuje ..... a przychodów z niej mało....

więc optymalizacja kosztów polegała będzie na tym że jak juz spalamy i produkujemy energię - to nie możemy zbierać wszystkoego za wszystka cenę.... - dlatego co tylko możliwe będzie spalane.

Jeszcze tylko o Dreźnie. mają inną sytuację. Mieli politykę, dobre decyzje we właściwym czasie. Wybrali inna drogę i chwała im za to.
O przykładzie Drezna w Krakowie można było rozmawiać jakieś 10 lat temu..... - i żeby nie było wątpliwości mają dobre rozwiązanie... też.

Acha - odpady po-procesowe:

fakt moga być niebezpieczne - to zależy od badań fizykochemicznych.
Koszt ich składowania jest wyższy tzn. wyższa jest opłata środowiskowa...
nie wiem do końca jak to Kraków rozwiąze bo nie wiem czy Barycz ma kwatere na odpady niebezpieczne???? To może być problem ale nie musi.

Tak więc zgadzamy sie - po prostu Drezno i Kraków maja inne warunki i sa na innych etapach.

Pozdrawiam,
t_e
Witam,

jest dużo racji w tym co mówisz.

Co do jednej rzeczy jestem pewien - wszelkie zapisy prawne obecne i przyszłości w żaden sposób nie wpłyną niekorzystnie na spalarnie. to jest naprawdę duże lobby i dbało, dba i będzie dbało o swoje interesy. Obserwuje ten proces od wielu lat i wiem że dbają o swój bizness.

Ale nawet iż uważam że spalarnia jest optymalna dla Krakowa to zaczynam się martwić o swój portwel!!!!

W oparciu o nowe zapisy prawa i trendy o których piszesz dwa aspekty planowanej spalarni bedą miały zasadniczne znaczenie dla efektywności jej funkcjonowania a tym samym dla naszych kieszeni.

1. Wydajność w rozumieniu dobowa
2. Wartość opałowa odpadów

Ad. 1. w wyniku realizowanych polityk strategicznych dot. odpadów przewiduje znaczący wzrost ilości odpadów które ominą różnymi dorgami strumień który został wyliczony dla spalarni. (selektywne zbieranie, unikanie powstawania odpadów, działania które podejmą gospodarstwa domowe aby zmniejszyć swoje koszty)

A niestety tak się składa że papier i tworzywa sztuczne to główne składniki palne w odpadach niesegregowanych i od nich zależy wartość opałowa a z kolei od niej zależy ile energii trzeba będzie dać zewnątrz - gaz lub olej opałowy....
Już dzisiaj wartość opałowa jest bliska granicy autotermiczności procesu co oznacza że wg mnie może być tylko gorzej!!!!! - tzn. mam poważne obawy i nie wiem czy ktoóś to uwzględnia w szerszej perspektywie....

To ważne bo kotła się nie da oszukać. zły proces bedzie z naszych kieszeni wyciągał pieniądze w ramach zasady zanieczyszczający płaci - która to zasada nie uwzględnia rekompensat za błedy decydentów.

2. wszechobecne oszczędzanie, selektywne zbieranie i recykling materiałowy moga spowodować że wydajność dobowa znacząco spadnie i wtedy sa trzy wyjścia - każde złe:

1. trzeba zwiększyć system o dodatkowe gminy - może być trudne bo koszty dla tych gmin moga być zbyt wysokie ......
2. trzeba ograniczyć selektywne zbieranie zadbać o to aby kocioł dostał to na co został przeliczony
3. Zamknąć spalarnię - lub ewentualnie przestoje ale tego sobie nie wyobrażam....

nie wnikam tu w sprawę że dla czesci gmin po wybudowaniu spalarni możę się zrobić za drogo i mieszkańcy np. Proszowic zmuszą radę do wyjścia z porozumienia.....

To tylw nt. wydajności . to wazna sprawa i jest elestyczna do modyfikacji.
generalnie lepiej mieć nico mniejszą spalarnię niż dużo za dużą!!!!!
Ten aspekt wymaga szczegółowej analizy - BO JAK COŚ PÓJDZIE nie TAK to my będziemy bulić za wszystkie błędy ..... - dopłaty z gminy nie bedoą możliwe - bo trzeba będzie oddać uni kasę !!!!!!!! Pomoc publiczna!!!!!

Tak więc na to trzeba zwrócić uwagę.

Jedynie co stawiam dzisiaj na równi spalarni dla Krakowa to wpełni automatyczna (bez armii ludzi) najnowocześniejsza linia mechanicznego sortowania która pozwala wydzielić konkretne frakcje odpadów do kolejnych procesów.
+
profesjonalna linia do produkcji paliwa z odpadów pod waruniiem zapewnienia zbytu

no i to nieszczęsne bio - z którego można zrobić tylko pozaklasowy kompost ..... - trzeba będzie ale powinno być tego więcej jak 20-30% wagowo
z możliwością zastosowania jako materiał do rekultywacji terenów zdegradowanych itp.

Koszt tego wariantu będzie zbliżony do spaalarni ze względu na pełną automatyzację procesu sortowania.

Pozdrawiam,
T_E
Cała prawda o foliówkach: Nie takie straszne, jak je malują
28.06.2008

O akcji wycofywania torebek foliowych z łódzkich sklepów oraz plusach i
minusach opakowań z tworzyw sztucznych rozmawiamy z prof. Marią Muchą z
Wydziału Inżynierii Procesowej i Ochrony Środowiska Politechniki Łódzkiej.

Używa pani foliówek?

- Tak, bo są bardzo wygodnym opakowaniem. Wkładam je później jedna w drugą i
wrzucam do odpowiedniego pojemnika na odpady z tworzyw sztucznych, a dalej to
miasto powinno się zająć organizacją ich recyklingu. Nie rozumiem, dlaczego
uczepiono się tak torebki z polietylenu. Nie jest przecież trująca, bo
powstała z prostego związku węgla i wodoru. Wbrew temu, co się o niej sądzi,
jej produkcję cechuje dodatni bilans ekologiczny, tzn. przy jej uzyskaniu
zużywa się stosunkowo niewiele energii, nie zanieczyszcza się za bardzo wód i
powietrza, a sama foliówka może podlegać recyklingowi, zatem może być ponownie
wykorzystana. Przy wytwarzaniu opakowań ze szkła, tkaniny czy papieru powstają
większe ilości ścieków oraz gazów i pochłania to więcej cennej energii, są też
przez to droższe.

Czyli nie kibicuje pani zwolennikom wycofania foliówek, których ostatnio w
Łodzi nie brakuje?

- Absolutnie nie! Mam duże pretensje do polityków, w szczególności do radnego
Piątkowskiego, o to, że nie konsultują swoich pomysłów z naukowcami. Chcą
zakazać używania jednorazówek, choć nie ma to żadnego racjonalnego
uzasadnienia. Często wtórują im media. Nie mogę już słuchać o trujących gazach
wydzielających się z foliówek polietylenowych i innych tym podobnych bzdurach.
Raz ktoś powiedział, że torebki mogą skazić powietrze siarkowodorem. Jak to
możliwe?! Przecież nie ma w nich siarki!

Ale zaśmiecają środowisko...

- Tak, ale problem trzeba rozwiązać inaczej, np. tak jak w Holandii, gdzie
przy każdym hipermarkecie ustawione są pojemniki na zużyte torebki, do których
trafia 80 procent foliówek. Nasze społeczeństwo też można by do tego
przyzwyczaić i tym się właśnie powinny zająć władze - organizacją selektywnej
zbiórki odpadów, ich segregacją oraz edukacją, a nie zakazywaniem! Poza tym
promowane teraz torebki tzw. biodegradowalne też trzeba zbierać i sortować.

Jak to? Podobno rozkładają się tylko kilka tygodni?

- Rozsypują się, a to różnica. W ich produkcji oprócz polimerów wykorzystano
skrobię, która w środowisku się rozkłada, powodując rozpraszanie torebki. Ale
polietylen nadal pozostaje, tyle że w postaci proszku. Polimer pod postacią
pyłu może zacząć się osadzać na powierzchni wody, bo będzie od niej lżejszy, i
stworzy kożuch, który uniemożliwi rybom i roślinom oddychanie. Pływającą po
jeziorze torebkę można wyłowić, a powłokę z polimerowych drobin? Ponadto
torebki z dodatkiem skrobi są dużo mniej wytrzymałe od wykonanych tylko z
polietylenu. Oba czynniki spowodowały, że Zachód zaczął się z nich wycofywać,
a u nas kreuje się je na wyjątkowo przyjazne środowisku.

A z samych skrobi nie da się produkować opakowań?

- Nie ma takiej możliwości. Z mąki ziemniaczanej nie zrobi pan przecież
torebki. Maksymalna zawartość skrobi w opakowaniu może sięgać 60 procent, a
zazwyczaj jest to znacznie mniej. Można też wytwarzać opakowania z tzw.
polikwasu mlekowego (z oznaczeniem PLA), pozyskiwanego z kukurydzy. One
faktycznie rozkładają się szybko. O ile wiem, w Polsce nie produkuje się tego
tworzywa na skalę przemysłową. W procesie rozkładu wydziela się metan, który
jest niebezpiecznym dla środowiska gazem cieplarnianym (powoduje dziurę
ozonową). Poza tym, jeśli torebka rozkłada się w krótkim czasie, to jak w niej
trzymać produkty szybko się psujące, np. mięso?

Przeciwnicy tradycyjnych foliówek zwracają uwagę na fakt, że do ich produkcji
wykorzystuje się nieodnawialne surowce.

- Tak. Ropę naftową. Tyle że jedynie 4 procent wydobywanej na świecie ropy
zużywa przemysł tworzyw sztucznych (opakowania, budownictwo, samochody), tylko
w Stanach Zjednoczonych te dane oscylują wokół 10 procent. Dopóki zatem mamy
ropę, możemy torebki wytwarzać, ale nie wolno ich wyrzucać na śmieci!

A co z nimi robić?

- Są trzy sposoby recyklingu, którym można je poddać: materiałowemu, czyli
zrobić z nich nowe torebki, surowcowemu, tj. wydobyć z nich cenne dla
przemysłu oleje i parafiny, albo termicznemu, czyli je spalić. Polietylen ma
bardzo dobre parametry palne, o wartości opałowej wyższej od oleju opałowego.
W procesie prawidłowego spalania (w obecności tlenu) wytwarza się wysoka
temperatura i nie wydzielają się przy tym trujące gazy, a jedynie dwutlenek węgla.

Czy możliwy jest scenariusz, że w przyszłości będziemy wkładać foliówki do
baku samochodu zamiast wlewać tam benzynę?

- Nie, ze względu na zbyt wysoką temperaturę podczas spalania i konieczność
zapewnienia odpowiedniego dostępu tlenu. Trzeba to robić w piecach.

A czy inne torebki nie są jeszcze łatwiejsze do przetworzenia?

- Nie. Rozdają teraz w sklepach, a ostatnio dołączono do jednej z gazet, torby
wielorazowe z polipropylenu, które nazwano ekologicznymi. To jakieś
nieporozumienie. One są zrobione z bardziej skomplikowanego tworzywa niż
polietylen i dłużej będą się rozkładać ze względu na swoją grubość. Ponadto są
kolorowe, więc trzeba je odbarwiać przy recyklingu. Ostatnio jedną zważyłam i
wyszło, że jej masa to 84 g. Cienkie foliówki ważą 2 g, czyli z torbą
wielorazową trzeba by iść na zakupy ponad 42 razy, żeby osiągnąć pewne
oszczędności. A przecież one się brudzą i niszczą.

Czyli tak naprawdę stare torebki są najbardziej ekologiczne ze wszystkich?
Zobacz także:
Darmowe foliówki na razie zostają

- Tak, o ile będziemy je powtórnie wykorzystywać (zbierać - sortować -
przetwarzać). Nie jestem przeciwna torebkom całkowicie biodegradowalnym, ale
niech one będą wprowadzane pilotażowo w hipermarketach, na zasadzie
eksperymentu, a nie na siłę, oraz niech będzie znany ich skład, aby każdy mógł
się przekonać, czy na pewno owa torebka jest ekologiczna. Sama kontaktowałam
się z radnym Piątkowskim, żeby mu podpowiedzieć optymalne rozwiązanie. Podczas
spotkania dał mi dwie torebki, które uważał za lepsze od tych, z którymi
walczy. Przebadałam je i okazało się, że jedna to polietylen z dodatkiem
skrobi, a druga jest z polikwasu mlekowego, czyli to torby, których wady
wskazywałam panu wcześniej. Z tej niby-ekologicznej akcji korzystają głównie
sieci handlowe i politycy, którzy zyskują rozgłos. To czysty populizm.
Rozmawiał Tomasz Spodenkiewicz  -  Express Ilustrowany


A myslalem ze Neste jest wzglednie bezpieczne. No nic, to tylko potwierdza
fakt, ze u nas nigdzie nie mozna byc pewnym tego co sie zatankauje,
oszukuja
WSZEDZIE, czasem wiecej, czasem mniej.



To niekoniecznie wynika z jedynie kantowania - prawdopodobnie wynika z braku
obslugi technicznej zbiornikow. I braku/niedostatku stosownych standardow
pracy w Polsce. To znaczy standardy niby sa - sa glownie na papierze, w
instrukcjach ale w realu nie sa przestrzegane (ew. na tkz "odp...dol" - byle
jak). Malo jest w Polsce "latarnikow" - pracownikow z etosem pracy ;-(.. jak
dotad..   Odnosnie jakosci paliwa to w zimie wazna/nadrzedna sprawa jest
okresowe usuwanie wody kondensujacej sie w zbiornikach. Nowoczesne
instalacje stacyjne maja co prawda automatyke ale ja takze nalezy
obslugiwac/kontrolowac okresowo, czasem zlewac wode z filtrow jak jest jej
za duzo itp. Wnikac, czy pracuje OK, czy woda jest usuwana itd..
Ludzie chetnie zawierzaja automatyce.. i nie wnikaja.. maja to gdzies..
Mam doswiadczenia z lotnictwa cywilnego z lat 80tych, gdzie sprawdzanie
filtrow, odstojnikow - odwadnianie paliwa w zbiornikach z paliwem lotniczym
w magazynach paliw bylo nieomal "swietoscia" - codziennym imperatywem - bo
powodem wielu katastrof byla przerwa w pracy silnika (mam na mysli glownie
maszyny z silnikami tlokowymi, dawniejsze czasy itd.). Choc oczywiscie
zdarzaly sie "wpadki".. i woda w paliwie byla.. 99% jednak to czynnik ludzki
o tym decydowal.. rzutowal na jakosc paliwa = poziom jakosci paliwa =
niezawodnosc zasilania itd.
Ponadto benzyniarze, nie tylko w Polsce, to czesto tkz. "prosci" ludzie -
malo swiadomi specyfiki pracy z paliwami i skutkow (fizycznych,
spolecznych).. NIe wnikaja.. po prostu robota.. Mam doswiadczenia z
NIemiec - rodowici Niemcy czesto pracuja np. na duzych stacjach przy
autostradach a poziom ich wiedzy - wszelakiej - technicznej, znajomosc
jezykow obcych itd. - zenua.. dramat... Najwieksze koncerny oszczedzaja na
kadrach.. jak dla mnie to dno.. malo mlodych ludzi, w Polsce znacznie
wiecej.. lepiej.. ale moze to moja subiektywna opinia.. ;-).. I sie to tez
juz zmnienia..
NIemniej w Niemczech ordnung muss zein, befehl ist befehl - jak sie komus
cos rozkaze, poinstruuje, zoboiwiaze do wykonania to w zdecydowanej
wiekszosci jest to wykonywane.. i standard pracy jest nadal wysoki.. choc
nizszy niz kiedys bylo.. vide czystosc toalet.. albo raczej brudnosc.. bo
sie to zmienilo.. zdecydowanie.. w ostatniej dekadzie szczegolnie..

To ze sie gdzies tankowalo "zawsze"
niczego nie dowodzi.



NIe ma zadnych regul... :-(..

Moze kiedys mniej kantowali, moze akurat tym razem
nieszczesliwym zbiegiem okolicznosci mocniej zakantowal i stacyjnik, i
kierowca
cysterny, i w rozlewni i w koncernie...



To sie zdarza.. moze rzadziej niz kiedys.. moze bardziej "swiadomie"
kantuja - w sposob przemyslany, nie "na pale", zeby ryzyko wpadki bylo
mniejsze.. ale jednak.. Kiedys bylem na imprezie riderskiej. I gosciem byl
lokalny pracownik stacji, ktory w tej branzy "robil" od zawsze.. Gosciu jak
sie napoil zdeczka to sie mu wzielo na wspominki.. nieco zesmy go
podpuscili. .na ten temat.. I m.in. rzekl, ze ta praca jest tak nudna,
dobijajaca.. nisko platna... na prowincji.. ze nawet z nudow,,, przez te
tysiace godzin w kanciapie na stacji czlowiek kombinuje jak by tu dorobic,
cos zrobic "sprytnego". itd.. Co by tu dodac do paliwa i skad aby bylo
"lepiej":... ;-)...
Na duzych stacjach tego jest podobno mniej bo jest wiecej roboty.,.. nie ma
czasu na glupoty...

Nie znam dokladnie ogniw dystrybucji
paliw, ani jak oszustwa przebiegaja. Ale najgorzej jest wlasnie jak kilka
kantow sie zsumuje.



Tak sie moze zdarzyc.. ze bedzie partia slabszego paliwa...

Tak czy siak, benzyny normalnej u nas prawie nie ma, kazdy
o tym wie, nikt z tym nic nie robi.



za bardzo to nie ma jak... mam na mysli mechanizmy..

Jak sie chce wykorzystac normalne zasady
regulacji Garbusow, zmierzyc osiagi, spalanie itd to trzeba przekroczyc



Odre.
Osobiscie uwielbiam tankowac za Odra.. To fenomenalne odczuwac zdecydowane
polepszenie paramentrow pracy silnika.. A jak sie nieco dluzej pojezdzi..
np, kilka tkm, to sie wnetrze silnika oczyszczza z nagarow, mniejsza
sklonnosc do spalania stukowego, mozna zmienic regulacje w starszych
silnikach itd.. mam na mysli optymalizacje nastawow..
Mniej pala. sprzety na niemieckim paliwie.. zauwazalnie.. niekiedy 0,5-1l
roznicy.. inna jazda... szczegolnie w bardziej wysilonych silnikach..

O gazie to juz w ogole nie ma co wspominac.



Zdecydowanie tak.. Wydaje mi sie, ze w Niemczech stacjom/pompiarzom zalezy
glownie na dostarczaniu satysfakcji klientom.. Wiec gazowcy tez chyba daja
do gazu wiecej propanu (jesli to jest tam mozliwe) i "scigaja sie" odnosnie
odczuc konsumenckich (konkurencja sie nawywa "czyje paliwo jest najlepsze" a
w Polsce jest odwrotnie - nie tyle gdzie tankowac najlepiej tylko gdzie
absolutnie nie tankowac. ;-)... Bo jest zjawisko w Polsce odnosnie gazu, ze
na malych stacjach gazowych mieszanina propan-butan ma za duzo butanu
(tanszy, mniejsza wartosc opalowa, chyba tez sie inaczej - gorzej spala przy
nominalnych nastawach instalacji..

Pozdrawiam - Gutek
VW 1200 standard '68
i pare innych wynalazkow

Ciekawy tekst, rzucający nowe światło na foliówki

O akcji wycofywania torebek foliowych z łódzkich sklepów oraz plusach i minusach opakowań z tworzyw sztucznych rozmawiamy z prof. Marią Muchą z Wydziału Inżynierii Procesowej i Ochrony Środowiska Politechniki Łódzkiej.

Używa pani foliówek?

- Tak, bo są bardzo wygodnym opakowaniem. Wkładam je później jedna w drugą i wrzucam do odpowiedniego pojemnika na odpady z tworzyw sztucznych, a dalej to miasto powinno się zająć organizacją ich recyklingu. Nie rozumiem, dlaczego uczepiono się tak torebki z polietylenu. Nie jest przecież trująca, bo powstała z prostego związku węgla i wodoru. Wbrew temu, co się o niej sądzi, jej produkcję cechuje dodatni bilans ekologiczny, tzn. przy jej uzyskaniu zużywa się stosunkowo niewiele energii, nie zanieczyszcza się za bardzo wód i powietrza, a sama foliówka może podlegać recyklingowi, zatem może być ponownie wykorzystana. Przy wytwarzaniu opakowań ze szkła, tkaniny czy papieru powstają większe ilości ścieków oraz gazów i pochłania to więcej cennej energii, są też przez to droższe.

Czyli nie kibicuje pani zwolennikom wycofania foliówek, których ostatnio w Łodzi nie brakuje?

- Absolutnie nie! Mam duże pretensje do polityków, w szczególności do radnego Piątkowskiego, o to, że nie konsultują swoich pomysłów z naukowcami. Chcą zakazać używania jednorazówek, choć nie ma to żadnego racjonalnego uzasadnienia. Często wtórują im media. Nie mogę już słuchać o trujących gazach wydzielających się z foliówek polietylenowych i innych tym podobnych bzdurach. Raz ktoś powiedział, że torebki mogą skazić powietrze siarkowodorem. Jak to możliwe?! Przecież nie ma w nich siarki!

Ale zaśmiecają środowisko...

- Tak, ale problem trzeba rozwiązać inaczej, np. tak jak w Holandii, gdzie przy każdym hipermarkecie ustawione są pojemniki na zużyte torebki, do których trafia 80 procent foliówek. Nasze społeczeństwo też można by do tego przyzwyczaić i tym się właśnie powinny zająć władze - organizacją selektywnej zbiórki odpadów, ich segregacją oraz edukacją, a nie zakazywaniem! Poza tym promowane teraz torebki tzw. biodegradowalne też trzeba zbierać i sortować.

Jak to? Podobno rozkładają się tylko kilka tygodni?

- Rozsypują się, a to różnica. W ich produkcji oprócz polimerów wykorzystano skrobię, która w środowisku się rozkłada, powodując rozpraszanie torebki. Ale polietylen nadal pozostaje, tyle że w postaci proszku. Polimer pod postacią pyłu może zacząć się osadzać na powierzchni wody, bo będzie od niej lżejszy, i stworzy kożuch, który uniemożliwi rybom i roślinom oddychanie. Pływającą po jeziorze torebkę można wyłowić, a powłokę z polimerowych drobin? Ponadto torebki z dodatkiem skrobi są dużo mniej wytrzymałe od wykonanych tylko z polietylenu. Oba czynniki spowodowały, że Zachód zaczął się z nich wycofywać, a u nas kreuje się je na wyjątkowo przyjazne środowisku.

A z samych skrobi nie da się produkować opakowań?

- Nie ma takiej możliwości. Z mąki ziemniaczanej nie zrobi pan przecież torebki. Maksymalna zawartość skrobi w opakowaniu może sięgać 60 procent, a zazwyczaj jest to znacznie mniej. Można też wytwarzać opakowania z tzw. polikwasu mlekowego (z oznaczeniem PLA), pozyskiwanego z kukurydzy. One faktycznie rozkładają się szybko. O ile wiem, w Polsce nie produkuje się tego tworzywa na skalę przemysłową. W procesie rozkładu wydziela się metan, który jest niebezpiecznym dla środowiska gazem cieplarnianym (powoduje dziurę ozonową). Poza tym, jeśli torebka rozkłada się w krótkim czasie, to jak w niej trzymać produkty szybko się psujące, np. mięso?

Przeciwnicy tradycyjnych foliówek zwracają uwagę na fakt, że do ich produkcji wykorzystuje się nieodnawialne surowce.

- Tak. Ropę naftową. Tyle że jedynie 4 procent wydobywanej na świecie ropy zużywa przemysł tworzyw sztucznych (opakowania, budownictwo, samochody), tylko w Stanach Zjednoczonych te dane oscylują wokół 10 procent. Dopóki zatem mamy ropę, możemy torebki wytwarzać, ale nie wolno ich wyrzucać na śmieci!

A co z nimi robić?

- Są trzy sposoby recyklingu, którym można je poddać: materiałowemu, czyli zrobić z nich nowe torebki, surowcowemu, tj. wydobyć z nich cenne dla przemysłu oleje i parafiny, albo termicznemu, czyli je spalić. Polietylen ma bardzo dobre parametry palne, o wartości opałowej wyższej od oleju opałowego. W procesie prawidłowego spalania (w obecności tlenu) wytwarza się wysoka temperatura i nie wydzielają się przy tym trujące gazy, a jedynie dwutlenek węgla.

Czy możliwy jest scenariusz, że w przyszłości będziemy wkładać foliówki do baku samochodu zamiast wlewać tam benzynę?

- Nie, ze względu na zbyt wysoką temperaturę podczas spalania i konieczność zapewnienia odpowiedniego dostępu tlenu. Trzeba to robić w piecach.

A czy inne torebki nie są jeszcze łatwiejsze do przetworzenia?

- Nie. Rozdają teraz w sklepach, a ostatnio dołączono do jednej z gazet, torby wielorazowe z polipropylenu, które nazwano ekologicznymi. To jakieś nieporozumienie. One są zrobione z bardziej skomplikowanego tworzywa niż polietylen i dłużej będą się rozkładać ze względu na swoją grubość. Ponadto są kolorowe, więc trzeba je odbarwiać przy recyklingu. Ostatnio jedną zważyłam i wyszło, że jej masa to 84 g. Cienkie foliówki ważą 2 g, czyli z torbą wielorazową trzeba by iść na zakupy ponad 42 razy, żeby osiągnąć pewne oszczędności. A przecież one się brudzą i niszczą.

Czyli tak naprawdę stare torebki są najbardziej ekologiczne ze wszystkich?

- Tak, o ile będziemy je powtórnie wykorzystywać (zbierać - sortować - przetwarzać). Nie jestem przeciwna torebkom całkowicie biodegradowalnym, ale niech one będą wprowadzane pilotażowo w hipermarketach, na zasadzie eksperymentu, a nie na siłę, oraz niech będzie znany ich skład, aby każdy mógł się przekonać, czy na pewno owa torebka jest ekologiczna. Sama kontaktowałam się z radnym Piątkowskim, żeby mu podpowiedzieć optymalne rozwiązanie. Podczas spotkania dał mi dwie torebki, które uważał za lepsze od tych, z którymi walczy. Przebadałam je i okazało się, że jedna to polietylen z dodatkiem skrobi, a druga jest z polikwasu mlekowego, czyli to torby, których wady wskazywałam panu wcześniej. Z tej niby-ekologicznej akcji korzystają głównie sieci handlowe i politycy, którzy zyskują rozgłos. To czysty populizm.

Rozmawiał Tomasz Spodenkiewicz - Express Ilustrowany
Może poniższy tekst wyjaśni co nieco...
___________________________________

Cała prawda o foliówkach: Nie takie straszne, jak je malują

28.06.2008

O akcji wycofywania torebek foliowych z łódzkich sklepów oraz plusach i minusach opakowań z tworzyw sztucznych rozmawiamy z prof. Marią Muchą z Wydziału Inżynierii Procesowej i Ochrony Środowiska Politechniki Łódzkiej.

Używa pani foliówek?

- Tak, bo są bardzo wygodnym opakowaniem. Wkładam je później jedna w drugą i wrzucam do odpowiedniego pojemnika na odpady z tworzyw sztucznych, a dalej to miasto powinno się zająć organizacją ich recyklingu. Nie rozumiem, dlaczego uczepiono się tak torebki z polietylenu. Nie jest przecież trująca, bo powstała z prostego związku węgla i wodoru. Wbrew temu, co się o niej sądzi, jej produkcję cechuje dodatni bilans ekologiczny, tzn. przy jej uzyskaniu zużywa się stosunkowo niewiele energii, nie zanieczyszcza się za bardzo wód i powietrza, a sama foliówka może podlegać recyklingowi, zatem może być ponownie wykorzystana. Przy wytwarzaniu opakowań ze szkła, tkaniny czy papieru powstają większe ilości ścieków oraz gazów i pochłania to więcej cennej energii, są też przez to droższe.

Czyli nie kibicuje pani zwolennikom wycofania foliówek, których ostatnio w Łodzi nie brakuje?

- Absolutnie nie! Mam duże pretensje do polityków, w szczególności do radnego Piątkowskiego, o to, że nie konsultują swoich pomysłów z naukowcami. Chcą zakazać używania jednorazówek, choć nie ma to żadnego racjonalnego uzasadnienia. Często wtórują im media. Nie mogę już słuchać o trujących gazach wydzielających się z foliówek polietylenowych i innych tym podobnych bzdurach. Raz ktoś powiedział, że torebki mogą skazić powietrze siarkowodorem. Jak to możliwe?! Przecież nie ma w nich siarki!

Ale zaśmiecają środowisko...

- Tak, ale problem trzeba rozwiązać inaczej, np. tak jak w Holandii, gdzie przy każdym hipermarkecie ustawione są pojemniki na zużyte torebki, do których trafia 80 procent foliówek. Nasze społeczeństwo też można by do tego przyzwyczaić i tym się właśnie powinny zająć władze - organizacją selektywnej zbiórki odpadów, ich segregacją oraz edukacją, a nie zakazywaniem! Poza tym promowane teraz torebki tzw. biodegradowalne też trzeba zbierać i sortować.

Jak to? Podobno rozkładają się tylko kilka tygodni?

- Rozsypują się, a to różnica. W ich produkcji oprócz polimerów wykorzystano skrobię, która w środowisku się rozkłada, powodując rozpraszanie torebki. Ale polietylen nadal pozostaje, tyle że w postaci proszku. Polimer pod postacią pyłu może zacząć się osadzać na powierzchni wody, bo będzie od niej lżejszy, i stworzy kożuch, który uniemożliwi rybom i roślinom oddychanie. Pływającą po jeziorze torebkę można wyłowić, a powłokę z polimerowych drobin? Ponadto torebki z dodatkiem skrobi są dużo mniej wytrzymałe od wykonanych tylko z polietylenu. Oba czynniki spowodowały, że Zachód zaczął się z nich wycofywać, a u nas kreuje się je na wyjątkowo przyjazne środowisku.

A z samych skrobi nie da się produkować opakowań?

- Nie ma takiej możliwości. Z mąki ziemniaczanej nie zrobi pan przecież torebki. Maksymalna zawartość skrobi w opakowaniu może sięgać 60 procent, a zazwyczaj jest to znacznie mniej. Można też wytwarzać opakowania z tzw. polikwasu mlekowego (z oznaczeniem PLA), pozyskiwanego z kukurydzy. One faktycznie rozkładają się szybko. O ile wiem, w Polsce nie produkuje się tego tworzywa na skalę przemysłową. W procesie rozkładu wydziela się metan, który jest niebezpiecznym dla środowiska gazem cieplarnianym (powoduje dziurę ozonową). Poza tym, jeśli torebka rozkłada się w krótkim czasie, to jak w niej trzymać produkty szybko się psujące, np. mięso?

Przeciwnicy tradycyjnych foliówek zwracają uwagę na fakt, że do ich produkcji wykorzystuje się nieodnawialne surowce.

- Tak. Ropę naftową. Tyle że jedynie 4 procent wydobywanej na świecie ropy zużywa przemysł tworzyw sztucznych (opakowania, budownictwo, samochody), tylko w Stanach Zjednoczonych te dane oscylują wokół 10 procent. Dopóki zatem mamy ropę, możemy torebki wytwarzać, ale nie wolno ich wyrzucać na śmieci!

A co z nimi robić?

- Są trzy sposoby recyklingu, którym można je poddać: materiałowemu, czyli zrobić z nich nowe torebki, surowcowemu, tj. wydobyć z nich cenne dla przemysłu oleje i parafiny, albo termicznemu, czyli je spalić. Polietylen ma bardzo dobre parametry palne, o wartości opałowej wyższej od oleju opałowego. W procesie prawidłowego spalania (w obecności tlenu) wytwarza się wysoka temperatura i nie wydzielają się przy tym trujące gazy, a jedynie dwutlenek węgla.

Czy możliwy jest scenariusz, że w przyszłości będziemy wkładać foliówki do baku samochodu zamiast wlewać tam benzynę?

- Nie, ze względu na zbyt wysoką temperaturę podczas spalania i konieczność zapewnienia odpowiedniego dostępu tlenu. Trzeba to robić w piecach.

A czy inne torebki nie są jeszcze łatwiejsze do przetworzenia?

- Nie. Rozdają teraz w sklepach, a ostatnio dołączono do jednej z gazet, torby wielorazowe z polipropylenu, które nazwano ekologicznymi. To jakieś nieporozumienie. One są zrobione z bardziej skomplikowanego tworzywa niż polietylen i dłużej będą się rozkładać ze względu na swoją grubość. Ponadto są kolorowe, więc trzeba je odbarwiać przy recyklingu. Ostatnio jedną zważyłam i wyszło, że jej masa to 84 g. Cienkie foliówki ważą 2 g, czyli z torbą wielorazową trzeba by iść na zakupy ponad 42 razy, żeby osiągnąć pewne oszczędności. A przecież one się brudzą i niszczą.

Czyli tak naprawdę stare torebki są najbardziej ekologiczne ze wszystkich?
Zobacz także:

- Tak, o ile będziemy je powtórnie wykorzystywać (zbierać - sortować - przetwarzać). Nie jestem przeciwna torebkom całkowicie biodegradowalnym, ale niech one będą wprowadzane pilotażowo w hipermarketach, na zasadzie eksperymentu, a nie na siłę, oraz niech będzie znany ich skład, aby każdy mógł się przekonać, czy na pewno owa torebka jest ekologiczna. Sama kontaktowałam się z radnym Piątkowskim, żeby mu podpowiedzieć optymalne rozwiązanie. Podczas spotkania dał mi dwie torebki, które uważał za lepsze od tych, z którymi walczy. Przebadałam je i okazało się, że jedna to polietylen z dodatkiem skrobi, a druga jest z polikwasu mlekowego, czyli to torby, których wady wskazywałam panu wcześniej. Z tej niby-ekologicznej akcji korzystają głównie sieci handlowe i politycy, którzy zyskują rozgłos. To czysty populizm.

Rozmawiał Tomasz Spodenkiewicz - Express Ilustrowany http://www.express.lodz.pl/

źródło: http://zdunskawola.naszem...nia/869145.html
Pojawiają się na Forum dość liczne odniesienia porównawcze do różnych krajów Nowej UE. Chętnie przytacza się przypadkowo dobrane dane mające dowodzić bardzo różnych, czasami wzajemnie sprzecznych tez. Ostatnio sporo tego było w związku z ocenami dizałalności Balcerowicza.
Dla ochłodzenia głów - komu rozumu nie zakorkowały jeszcze zgnuśniałe przekaziory proponuję trudniejszą trochę zabawę w odnajdywanie informacji oraz krytyczne ich porównywanie.

Na początek kilka zdań na temat lidera rankingów gospodarczych - Estonii.
Niech mottem będzie poniższa, do pewnego stopnia, zabawna wymina zdań.
Emigrant: Tak się składa, że polska transformacja była najbardziej udaną. Byliśmy pierwszym krajem, który zanotował wzrost gospodarczy. PKB zwiększył się w ciągu 15 lat transformacji o połowę - żaden kraj postkomunistyczny nie miał lepszego wyniku.
Gacek: Niemożliwe. Nawet Estonia?

Z mojej pobieżnej kwerendy materiałów dostępnych w necie wynika, że Emigrant pisze literalną prawdę - choćby z tego powodu, że żaden kraj postkomunistyczny nie obchodził jeszcze 15 rocznicy transormacji! Jeśli Estonia rozpoczynała 5 pięć lat później niż Polska, to może robienie prostych porównań stanu "dziś" do "dziś" ma mniejszy sens, niż wydawałoby sie na pierwszy rzut oka?
Estonię miałem okazję zwiedzać bodaj w 1991 roku, kiedy u nas już było po głównej transzy reform Balcerowicza i już rozpoczęly się ataki postkomunistów z Lepperem włącznie (Lepper właśnie zrozumiał, że nie uda mu się wykiwać polskiego systemu bankowego inflacją) na dokonane przemiany, a u nich - jeszcze zdecydowanie przed, więc w sklepach można było kupić tylko robaczywe fistaszki, czerstwe pieczywo i , "na wagę", zieloną herbatę z Gruzji, zmieszaną z trocinami. Dziś Estonia uważana jest za najbogatszy spośród krajów Nowej Unii!

Estonia swoją transformację rozpoczęła na przełomie l. 1993/1994 roku. W 1993 roku przyrost PKB był ujemny. Wzrost PKB w latach 1995-2003 nie przekroczył 140%, w Polsce, w tym samym czasie - 136.5%.
W l. 2004-2005 (po wejściu do UE) gospodarka estońska rozwijała się szybciej niż polska i na ten wynik niektórzy chętnie się powołują, co w pewnych kontekstach jest zwykłym nadużyciem. Odpowiedzieć na pytanie, co jest przyczyną różnic w dynamice rozwoju gospodarki polskiej i estońskiej nie jest wcale tak łatwo. Jak to się ma do stopnia regulacji lub konsekwencji w liberalizowaniu ustroju gospodarczego? Jak możemy ekstrapolować na następne lata odpowiednio porównywane wskaźniki? A może też są jeszcze zupełnie inne istotne przyczyny, które sprawiają, że procesy gospodarcze w państwie o liczebności 1,3 mln (z ok. 60 tys. ludności rolniczej) mieszkańców mogą przebiegać odmiennie zgoła niż w państwie trzydziestokrotnie większym?

A oto garść wybranych informacji, wyszperanych w roczniku statystycznym i necie.
Może komuś to pomoże w formułowaniu bardziej spójnej argumentacji.

Estonia 2001 roku została sklasyfikowana w światowym rankingu wolności gospodarczej na czwartym miejscu. Do 1999 roku sprywatyzowano w Estonii ponad 90% państwowego majątku.

W Estonii okres lat 1995-2002 charakteryzował się kontynuacją transformacji gospodarki i przygotowywaniem się do członkostwa w UE. Zachowywany był reżim zarządu walutowego (waluta powiązana wartością z DM i euro) i wprowadzane były reformy instytucjonalne. Polityka gospodarcza miała charakter prawicowy, ze stosowaniem rozwiązań liberalnej szkoły ekonomicznej. Liberalizm estoński przejawiał się m.in.w regulacjach dotyczących handlu zagranicznego i przyciągania inwestycji zagranicznych. Stosowanie liberalnych zasad ekonomicznych przyczyniło się w krótkim okresie do wzrostu bezrobocia, co przy dość skromnej opiece socjalnej, oznaczało pogłębianie się ubóstwa niektórych grup społecznych. Jednak uważano, że przeprowadzone w duchu „żelaznej dyscypliny” reformy powinny przynieść szybki rozwój gospodarczy i spadek bezrobocia już w najbliższych latach.

Od 1994 r. Estonia posiada prosty sytem podatkowy. Obowiązuje jednolity podatek dochodowy o stawce liniowej 26% (PIT). Nie istnieje CIT. Opodatkowaniu w wysokości 26% podlegają tylko dywidendy od zysków oraz niektóre inne, mniej istotne cele, na które kierowane są podzielone zyski. Od 2000 r. wolne od podatków są te zyski, które są reinwestowane, inwestowane w pracowników, bądź wykorzystywane na cele socjalne.
Podstawowa stawka VAT wynosi 18% a stawka obniżona (5%) dotyczy np. paliw opałowych. Składka na ubezpieczenie społeczne została ustalona na poziomie 33% płacy brutto.

Od 1995 r. system bankowy w Estonii został skonsolidowany w wyniku fuzji małych i średnich banków. W 1998 r. połączyły się: Hansapank z Hoiupank, Uhispank z Tallinna Pank i Eesti Forespank z Estonian Investment Bank (tworząc Optiva Pank). Udział powstałych w ten sposób trzech banków sięgał 95% całego kapitału w 2000 r. Przejęcie strategicznych udziałów w Hansapank przez szwedzki Swedbank, większości udziałów Uhispank przez szwedzki SEB i banku Optiva przez fiński Sampo Group oznaczało przejęcie niemal pełnej kontroli nad estońskim sektorem bankowym przez "obcy kapitał" (90% sektora).
[W polskim systemie bankowym podmioty zagraniczne mają już 60,5% udziału (Konwencja ekonomiczna „PRACA i SPRAWIEDLIWOŚĆ” PiS Warszawa, 26 września 2004 r.)]

Konsolidacja i przejęcie przez kapitał zagraniczny nastąpiło również w sektorze ubezpieczeń, wynikiem czego na rynku pozostało 6 firm ubezpieczeniowych „na życie” i 7 „majątkowych”.
W 2001 r. giełda w Tallinie przejęta została przez giełdę z Helsinek.
Od 2001 r. bank centralny wziął na siebie odpowiedzialność „parasola nadzoru finansowego”, co polegało na regulacji nie tylko sektora bankowego ale i rynku papierów wartościowych i ubezpieczeń.

Bardzo proszę o skorygowanie braków, błędów bądź nieścisłości w podanych wyżej informacjach, ale tylko w formie podawania konkretnych danych, a nie własnych opinii, dowodzących wyższości świąt nad świętami. Zachęcam również do podobnych kwerend dla innych krajów. Mity i nieporozumienia dotyczące zwłaszcza Czech i Słowacji też czekają na swoje pięć minut

>