Szukaj:Słowo(a): wartość dodana
zgadzam sie z tobą w 100%.
Od kiedy istnieje w świecie tzw wartość dodana i ruszył biznes zawsze liczy sie
tylko kasa. Resztę czyli otoczkę do tej kasy i za tą kasę na swój użytek robią
juz tylko politycy.
My możemy czytac gazety, isć na wybory, wejśc do uni lub nie wejść. A biznes w
przeważającej części i tak będzie sie kręcił bez nas. W końcu zatrudnimy się we
firmie, jako np informatyk, albo sprzątaczka. A firma ta handlować będzie
spodniami wyprodukowanymi z irackiej ropy. Albo będziemy pracować w sklepie z
meblami a meble te pochodzić będą z egzotycznego drewna z Nowej Gwinei gdzie
przy okazji wyrębu wyginie kilka gatunków zwierząt. To wszystko nie ma jednak
znaczenia, kiedy zmęczeni po pracy wrócimy do domu, przyniesiemy rodzinie kasę,
porozmawiamy z dzieciakimi, przytulimy żonę lub męża. Pójdziemy spać, a
nazajutrz znowu do pracy pójdziemy. A o godz. 11.00 do naszego sklepu wejdzie
klient, któremu zachwalimy nasze meble że są najlepsze na świecie. I tak dalej,
itd.
Dziewczyneczki..:))
Jak tam dietka dzisiaj..?
u mnie fantastico - jak już gdzieś napisałam zgubiłam czwóreczkę!!!!

nie chcodzę głodna (a to jest największy wróg diety). nie jestem osłabiona,
ćwiczę, pływam i jestem na diecie - no żyć nie umierać. oczywiście zdarzają mi
się wpadki... wczoraj zajadłam kilka plasterków nie planowanej polędwicy z
indyka ale... ale zjadłam ją samą, bez chleba, bez dodatków... wieć w sumie
mogło być dużo gorzej.

asja napiasła, że moja dieta jest skomplikowana.... wręcz przeciwnie - mogę
powiedzieć, że jest prostacka. trzeba tylko zapisać sobie co zjemy następnego
dnia i lecieć wg kartki. potem jak uż się nauczymy co w któej grupie jest -
żadnego stresu nie ma.

właśnie zjadłam moje II śniadanie (na pierwsze było 20g musli z 200 ml chudego
mleka a wcześniej dwie wyciśnięte świeże pomarańcze):
2 kromki wasa CHRUPKA pszenna, posmarowana cieniutko serkiem typu
homogeniozwany naturalny, na to porawana sałata, na to 2 plasterki jajaka na
twardo i dla ozdoby kilka gałązek rukoli....

mniam..:)))))

kalorie za takie coś:
jajo 88
chrupy 44
serek ok 50
zielone dodatki 10
razem 192. jako II śniadanie rewelka.

a I śniadanie "kosztowało" 130 kalorii płatki.

wartość dodana - nie chodzimy głodne panienki...:))

za jakieś dwie godziny jabłuszko, gruszeczka...
poczytaj szczególnie posty tych dziewczyn, które MUSIAŁ abortować,
zrobiły to i się cieszyły... Tydzień, dwa, czasem miesiąc.
Nie będę Cię przekonywać. Bo z tą decyzją zostaniesz sama - do końca
życia... Natomiast chciałabym spróbować CI naprawdę pomóc. Gdybyś
chciała napisać cokolwiek więcej o sobie i swej sytuacji - nic nie
tracisz. Tu są fajne, życiowe babki. Może razem coś wymyślimy. Co
dwie, trzy, pięć głów, to nie jedna - jak przypuszczam przerażona i
wściekła na sytuację.
Nie działaj pochopnie. Nie działaj samotnie. strach i samotność to
źli doradcy.
ps. jestem już na forum długo. i wiem mniej więcej, która dziewczyna
wróci po zabiegu z "płaczem"... I wydaje mi się, że przy Twojej
wrażliwości, byłoby Ci BARDZO trudno.
ps.2. Osobiście uważam, że największym prezentem dla dziecka nie
jest "poświęcenie" matki, złote klamki i Barbie z silnikiem
odrzutowym, ale właśnie ktoś jeszcze - rodzeństwo. Bo miłość matki,
a siostry i brata to zupełnie coś innego. Relacje rodzenstwa (teraz
i gdy matki zabraknie) to wartość dodana. nie da się tego zastąpić i
przecenić. Musisz też wiedzieć, że tego ośmiotygodniowego dziecka
nie zastąpi dziecko, które już masz.

pozdrawiam ciepło.
Gość portalu: dorota napisał(a):

> A ja sie boje ze wartosc dodana trafi do skarbu panstwa , a nie do mnie i z
> czym ja wtedy zostane, VAT jest najdrozszym podatkiem, bez niego nie moze
> powaznie istniec gospodarka zadnego kraju, bo nie ma stabilnosci.
> Najmniejsze zachwiania na rynku moga pognebic kraj.

zgadzam sie! Vat to najbardziej perfidny z podatków jest niewidoczny dla
większości a gryzie jak robak...
Skąd masz informację ,ze to dotyczy tacy?

Jak wiem to działalnosć religijna koścołów jest nieopodatkowana,
i przysługują jej np. zwolnienia celne.
Po drugie , podchodząc wdług Twojego myslenia , to piekarz też
nie powinien płacić podatków ,bo płacisz tymi samymi , juz opodatkowanymi
pieniędzmi.Opodatkowany jest dochód , lub w przypadku podatków
posrednich , chodzi o wartość dodaną.

Z kosciołami jest inna sprawa , ponieważ to nie są zaliczane do instytucji
majacych na celu dochód i jako takie nie podlegają opodatkowaniu.
Chyba ,że chodzi Ci o działalność gospodarczą prowadzoną przez kościoły,
to tu powinny działać na ogólnych zasadach.

Andrzej
andrzejg napisał:

> Skąd masz informację ,ze to dotyczy tacy?
>
> Jak wiem to działalnosć religijna koścołów jest nieopodatkowana,
> i przysługują jej np. zwolnienia celne.
> Po drugie , podchodząc wdług Twojego myslenia , to piekarz też
> nie powinien płacić podatków ,bo płacisz tymi samymi , juz opodatkowanymi
> pieniędzmi.Opodatkowany jest dochód , lub w przypadku podatków
> posrednich , chodzi o wartość dodaną.
>
> Z kosciołami jest inna sprawa , ponieważ to nie są zaliczane do instytucji
> majacych na celu dochód i jako takie nie podlegają opodatkowaniu.
> Chyba ,że chodzi Ci o działalność gospodarczą prowadzoną przez kościoły,
> to tu powinny działać na ogólnych zasadach.
>
> Andrzej

Podzielam Twój pogląd odnośnie, że instytucje religijne nie prowadzą
działalności zarobkowej. Tak więc, jakieś roszczenia od RM absurdalne są.

pozdrawiam

Perła
Ten najbogatszy dorobil sie na ukladach z
tymi dwoma i innymi pomniejszymi ich wcieleniami. Kupuje panswowe ponizej ceny
rynkowej i sprzedaje panstwu powyzej ceny rynkowej. Wartosc dodana pochodzi tu
jakby z haraczu oplacanego przez innych albo obowiazku splaty dlugu panstwowego
jezeli w gre wchodzily kredyty zaciagane przez panswo polskie. Wszyscy trzej to
sa takie pospolite kreatury zerujace na innych. Od ich dzialnosci Polsce nic
nie przybylo a raczej ubylo bo ten najbogatrzy placi podatki gdzies w "raju
podatkowym", nie w Polsce
Gość portalu: babariba napisał(a):

> ...wartość dodana na przykład, bo dalej błądził będzie ))

Witaj babaribo,

wytłumaczenie dokowi cokolwiek przekracza możliwości ludzkie. W wątku o
podatkach w USA zostałem lewakiem a Ty prawicowcem, bo doku tak rozumie
stosunek do progresji podatkowej. Cudem było już przyznanie się przez doku, że
nie pamięta tezy Marksa, ale jej sens rozumie najlepiej.

Pozdrowienia

> A czumu firma ma odliczać ten Vat? Ja też chcę mieć możliwość odliczenia go!

pewnie sie obrazisz ale najgorzej jest dyskutowac z glupcem...
brak ci elementarnej wiedzy np tego ze VAT z samej definicji jest podatkiem
placonym przez finalnego nabywce (tj konsumenta), 'firmy' z zalozenia nie sa
konsumentami (wszystko co 'konsumuja' sluzy tak naprawde wytwazaniu pewnej
wartosci dodanej, oczywiscie im ta wartosc dodana jest mniejsza tym mniejsze
placa podatki, a analogicznie im wieksza tym wieksze podatki).
W klasie wyższej płaci się dużo producentowi za wartość dodaną przez niego
czyli za prestiż marki. To właśnie dlatego Japończycy robiący od dawna lepsze
auta powołali do życia nowe marki luksusowe - Lexus, Infiniti, Acura, Mazda
miała swojego Xedosa... Strategia oddzielenia produktu markowego od masówki, na
której nota bene zarabia się duuuużo więcej, jest bardzo korzystne dla każdego
z tych koncernów.

Natomiast ruch odwrotny, który wykonali niemieccy konkurenci poprzez dodanie do
gamy swoich prestiżowych produktów nowych tańszych aut klasy niższej, miejskiej
(M-B A klasa!!!) - powoduje właśnie utratę przestiżu. Ten sam błąd właśnie ma
zamiar popełnić BMW, nie mówiąc o tym pozerskim, diabelnie drogim, małym Audi.
Co Audi zyskało na powołaniu go do życia?

pozdro

Lolo
Można pójść dalej i stwierdzić, że właściwie przy bezkompromisowym,
zdecydowanie sportowym charakterze tych aut, ich "kompaktowe" zalety to taka
wartość dodana, którą dostaje się gratis. Dlatego też są takie niesamowite, że
one udają zwykłe samochody, a najczęściej jest właśnie odwrotnie,

pozdrawiam
Gość portalu: J. napisał(a):

> > Tylko, czy przyszło Ci do głowy, dlaczego biura konstrukcyjne nie odstawia
> ją
> > takich numerów?
>
> Bo od numerów to są agencje... ;-))) A dlaczego biuro konstrukcyjne może
> wyciągnąć z 2,2 HDi 175 KM i 400 Nm uzyskując 6,0 s. do "setki"

Coś takiego, można kupić 607 albo 307 z tym silnikiem? Opel miał Speedstera 1.3
JTD o mocy chyba 112 KM. Żywotność liczona w godzinach. Słyszałeś o
turbobenzynowcach osiągających 500 KM z litra pojemności? Też się ich nie
sprzedaje.

> Moim skromnym zdaniem odpowiedź na to pytanie leży w prostym segmentowaniu
> produktowym rynku oraz fakcie, że na droższych i mniej masowych towarach
(można
>
> czasem nazywać to dobrami pseudoluksusowymi) realizowana jest wyższa marża
> brutto, bo przy wyższej cenie można realizować wyższą wartość dodaną. Ale na
> pewno się mylę, więc mnie skoryguj.

No to już wiemy, dlaczego ciężarówki i autobusy osiągają maksymalnie 40 KM z
litra pojemności.
Widzisz Ann. Tu wcale nie chodzi o to, ze Polska ziemia jest bardziej swieta a
Belgijska mniej. Takie argumenty maja w powaznej dyskusji (a za taka uwazam
NEGOCJACJE AKCESYJNE) wartosc zerowa. Oczywiscie istnieje pewnie grupa dla
ktorej jest to argument podstawowy i zapewne media uwielbiaja te grupe
pokazywac bo jest supermedialna, ale ma ZADEN wplyw na to jak wygladac ma
ustroj Nowej Europy.

Problemem nie jest swietosc ale wartosc. Ziemia w Polsce jest duzo tansza niz
na zachodzie. Polska stala by sie w ten sposob idealnym miejscem do spekulacji
ziemia co dla samej idei zjednoczonej Europy ma wartosc dodana zerowa.

Podobnie jest z problemem zamkniecia rynku pracy dla pracownikow z Europy
Wschodniej o czym pisala juz Brukselka. Brak kontroli prowadzilby takze w tym
przypadku do destabilizacji.

Ale przeciez ty o tym wiesz... wiec wyczuwam tu mala prowokacje z twojej
strony :)

Poza tym juz widze tych Polakow kupujacych domy na Cote D'Azure. Kto mogl sobie
na to pozwolic, juz dawno taki dom sobie kupil. A poza tym te wasze domki
rekreacyjne to mysmy widzieli w sobote w Hastiere jak poszlismy na spacer.
Naprawde.. nic atrakcyjnego. Krzys ma pare zdjec, to ci moze pokazac na dowod,
ze mowie prawde :))))

g.
też prawda. Dlatego autobus to rozwiazanie dla twardzieli albo miłosników tego
rodzaju rozrywek. Zwłaszcza że przez te podejrzewam 1,5 doby też trzeba jeść,
trzeba na 2x 1,5 doby wziąć urlop, zabrać ciuchy na zmiane itd... wartośc dodana
żadna w przypadku porównania z podróżą samolotem
Gość portalu: fan napisał(a):

> Ja bym nigdy w 10 minut nie pomalował drzwi, chyba że byle jak :). Za
pomalowan
> ie skrzydła biorę minimum 30 zł, we Francji pewnie wziąłbym z 15 euro. A do
mag
> dyjeden mam wskazówkę. Ceny kaształtuje rynek, a nie ( na szczęście) twoje
wyob
> rażenie i opinia o fachowcach.

czy ja wiem czy tylko cena?
zatrudniam sporo fachwoców i owszem cena jest ważna, ale nie najważniejsza.
jest jeszcze coś takiego jak wartośc dodana, a tego wam, panowie, brakuje.
W sumie nie napisalem ze w okolicach lotniska (Wzgórze Wolności) mieszkałem ponad 12 lat (pas
widziałem z balkonu) i największą uciążliwością jaką pamiętam było tylko przekraczanie bariery dzwięku.
Samoloty same w sobie nie były tak bardzo uciążliwe, skoro nie pamiętam ich odgłosów.
Inną sprawą jest, że nie stać nas na inną lokalizację lotniska czy zakładów (kto by miał za to zapłacić???)
Rozumując po radcowsku stoimy więc przed alternatywą: nie mieć nic lub nie mieć nic (przy świętym
spokoju).
Więc nie byłoby chyba dobrze gdybyśmy zrezygnowali z szansy stałego zatrudnienia dla (dodatkowo???)
kilkudziesięciu (kilkuset?) osób o wysokich kwalifikacjach dla po prostu świętego spokoju. Łańcuszek
korzyści z zatrudnionych i opłacacych osób ciągnie się potem dalej na sklepy, sklepiki, bary, kina, teatry....
I właśnie na tym mieszkańcy mogliby zyskać.
Dodatkowym atutem takiej inwestycji jest jej wysoka roboczochłonność! Lepiej mieć nowoczesny zakład
gdzie wysoka wartość dodana musi(!!!) być tworzona przez ludzi a nie przez linię technologiczną czy
roboty obsługiwane przez centralny komputer i jednego, dwóch operatorów....
Z tym zerem to przesada. Ale Krutikow to nic szczególnego nie osiągnął.
Zaczynał od Instalu i tam przegrał baraż. Póżniej z Astorią nic wielkiego nie
osiągnał ( tzn brak awansu to ekstraklasy ). W Poznaniu znowu klapa, dopiero
prowadząc Czarnych utrzymał zespół w lidze, ale nie jest wielkie wydarzenie.
Astorię do pierwszej ligi, z takim składem jaki miała, to nawet Borkowski by
wprowadził. A w obecnym sezonie to jeszcze genialność myśli Pana trenera to nie
widziałem. I szczerze powiem, już mi się nie chce czekać. Trenerem który
tworzył "wartość dodaną" drużyny był w Bydgoszczy chyba tylko Roman Haber. Ale
kto dziś pamięta to nazwisko ?
Gość portalu: GOŚĆ napisał(a):

Trenerem który
> tworzył "wartość dodaną" drużyny był w Bydgoszczy chyba tylko Roman Haber.
Ale
> kto dziś pamięta to nazwisko ?

To były czasy: Roman Olszewski, Wojtek Puścion, Leszek Prusak...
A Haber teraz jest dyerktorem AZS-u Poznań... i wciąż radzi sobie
znakomicie...
Les, jesteś wielki! Chcesz to wydać? Może trzeba. Rytm tych Twoich opowieści
poraża. Kiedyś robiłam za edytorkę. Te Twoje opowieści nie mogą się zmarnować.
Napisz na mail gazetowy, jeżeli chcesz...
PS. Niedawno wpadła mi w łapy pierwsza z serii ksiązka wspomnień Jerzego
Doerffera (jeżeli ktoś nie wie, kto to jest, nie zamierzam wyjaśniać).
Początkowo wkurzał mnie styl. Taki inżynierski, poszatkowany. Potem
stwierdziłam, że to jest właśnie wartość dodana. Że w ten sposób oddaje się się
sens życia. Tego, co się zrobiło. Les, pisz. Poprawię i wydamy razem, chcesz?
materiały dla dziennikarzy
W nawiązaniu do protestu w sprawie nowej inwestycji Cataliny na rogu
Granitowej i ALei Wyścigowej przygotowuję materiał dla dziennikarzy. Zdaniem
znajomego prawnika im wcześniej media poruszą ten temat tym większe szanse na
negatywną decyzję dla Cataliny.
W jednym z wątków chciałbym powołać się na różnicę w cenie zakupu 1 m2 od
strony Wyścigów w porównaniu z podobnymi mieszkaniami od Rzymowskiego oraz w
zależności od piętra (im wyżej tym drożej). W końcu nabywcy wyżej położonych
mieszkań od strony Wyścigów zapłacili dużo więcej otrzymując w zamian tzw.
wartość dodaną, czyli widok. I teraz Catalina chce tych mieszkańców tego
widoku pozbawić planując budowę 14-piętrowca.
Czy ktoś z Was pamięta jakiej wysokości były różnice w cenach mieszkań? Czy
ktoś dysponuje ofertą Cataliny obrazującą ceny mieszkań od ul. Rzymowskiego i
dla porównania od Wyścigów?
I jeszcze jedna kwestia. Czy ktoś ma dojścia w poszczególnych redakcjach
gazet, TV, stacji radiowych? Myślę, że warto by było wymienić się kontaktami.
Gość portalu: Mike napisał(a):

> [...] Dlatego proszę o ocenę rzetelną, opierającą się na
> porównaniu standardu DD ze średnim standardem na rynku warszawskim, z
> uwzględnieniem przedziału cenowego. Nie można wystawiać opinii
typu "Złodzieje,
>
> oszuści" na podstawie porównania własnych oczekiwań co do developera i tego
co
> się dostało. To wszystko.
>

A kto tu napisał "złodzieje, oszuści"? Chyba w innych wątkach.
Ludzi szukają tu informacji i ją znajdują, to jest kluczowe.
Następny klient DD, JWC czy innych będzie wiedział, jakie pytania zadawać
developerowi i to jest wartość dodana tego forum.

A developerzy lub ich handlowcy powinni zebrać się na odwagę i bronić się
sami, a nie pod przykrywką anonimowych postów.
Gość portalu: E.Getter-Lisowska napisał(a):

> Po czwarte obiecaliśmy dostęp do pętli, bez określania urody furtki, która
siła rzeczy (budowa w toku) musi mieć charakter tymczasowy, i dotrzymaliśmy
słowa. Kłódkę założył obecny Państwa administrator w obecności naszych
przedstawicieli i to on miał z zarządami wspólnot uzgodnić sprawę kluczy.

Droga Pani,

Mówimy nie o urodzie a funkcjonalności.

Większość zdrowo myślących ludzi, gdy słyszy "furtka z wyjściem na pętlę" to
kojarzy to z "czymś", do czego podchodzi się z kluczykiem i w ciągu 1-2 sekund
otwiera.

W Państwa wykonaniu powstała szkarada niefunkcjonalna, otwieralna z jednej
strony (kłódka ze skoblem), z drugiej strony trzeba macać na ślepo przez dziurę
w płocie i celować do niewidocznej kłódki. Przecież tego się nie da sensownie
używać, czy tak trudno uznać ten fakt, zamiast poddawać się niepotrzebnym
emocjom?

Z uwagi na wartość dodaną takiej furtki już na tym etapie budowy osiedla, czy
tak trudno jest już teraz ją zakupić i wmurować normalną furtkę, a za 2 lata
tylko ew. przesunąć i połączyć z resztą ogrodzenia? To tylko kwestia dobrej
woli. A jak brakuje dobrej woli, to można złożyć wspólnocie propozycję
finansową rozwiązania tej kwestii, przy tej liczbie lokatorów drobna zrzutka na
coś takiego na pewno nikogo nie pogrąży.

Z tego co wiem, takiej propozycji nie było.

Z poważaniem
Hej, no nie wiem czy to jasne. Moim zdaniem nie.
Do 1 maja developerzy placili 7%- mieszkanko, 22% - postoj. A co wtedy placili
Spoldzielcy. Nic? Bezposrednio nic, ale wykonawcy placili i placa.
Sytuacja przedstawia sie nastepujaco. Jezeli VAT to jest wartosc dodana. To
spoldzielnie powinny odprowadzac VAT od wlasnych narzutow. Czyli jesli budowa
to 70% Kosztów, Spółdzielnia 30% wiec VAT od usługi musi wynosić &% od 20%. Co
Wy na to?
dekar napisał:

> > Bo przez centrum należy po prostu jeździć tramwajem.
I tyle.
>
> Aha, czyli wg. twojej teorii powinienem dojechać
autobusem do centrum,
> przesiąść się do tramwaju, a potem znowu autobusem do
punktu docelowego?

To nie jest _moja_ teoria. To są zasady organizacji
transportu zbiorowego. Sprawdzone. Słuszne.

> Genialne, długo nad tym myślałeś? Już rezerwuję
czwartek, na taką wycieczkę. Bo
> gdybym chciał tak codziennie rano dojeżdżać do pracy to
musiałbym wstawać z pół
> godziny wcześniej. A o czekaniu przy przesiadkach nie
pomyślałeś geniuszu?

Czy ja gdzieś powiedziałem, że u nas są dobrze zrobione
przesiadki? W starannie dopracowanym systemie
transportowym miałbyś autobusy z peryferyjnych osiedli
dojeżdżające do węzłowych przystanków i tam
_skomunikowane_ z tramwajami. I to się da zrobić. I to
działa.

> zwykłe? A tak poza tym, to jakie dodatkowe koszty
generują te linie, że bilety
> na nie są droższe?

Żadne. Ale oferują "wartość dodaną" (niższy czas przejazdu).

> > > linii "pośpiesznych", a może po prostu zmienić ich
> > status na zwykłe?
> > Na przyspieszone.
> Bez komentarza, szkoda słów.

Przypominam, że linie przyspieszone mają taką samą taryfę
jak zwykłe
Ten post zalożyłem przez przekorę czytając stosy pomyj wylewanych na tym
portalu na pracodawców.
Celowo użyłem dokladnie takiego slownictwa jakie używacie opowiadając o swoich
pracodawcach. Wszyscy plują na swoja pracę - nikt (prawie) nie napisze niczego
pozytywne. A bycie pracodawcą w Polsce nie jest proste (szczególnie średniej
firmy z 100 osobową załogą walczącą o przetrwanie i liczącą że szef coś
wymysli , coś znajdzie żeby jednak kasa na chleb i ZUS się znalazła).
Na Zachodzie który jest faktycznie piękny generalnie pracodawca nie jest
wrogiem nr 1 pracownika. U nas w firmie wydaje mi się że też nie.Ale czytając
te wypowiedzi mam wrażenie że jestetśmy niestety wyjątkiem, Większośc Was nie
myśli jak wnieść wartość dodaną do firmy , a jedynie skubnąc pracodawcę,
naciągnąć go na L-4 , co gorsza większość uważa takie dzialanie za cos
pozytywnego. Dobbrze byłoby aby wkażdy z Was faktycznie spędził powiezimy 3
lata pracując np w N.Y. lub w podobnym miejscu - moze wtedy uświadomił sobie
jaka jest jego wartość.
>Większośc Was nie myśli jak wnieść wartość dodaną do firmy , a jedynie skubnąc
pracodawcę

Nie ma co sie wysilac za 824 brutto.
A nawet jak ktos sie wysila, zapiernicza zeby szef go zauwazyl i dal podwyzke -
zawsze znajda sie argumenty, ze nasza praca jest malo satysfakcjonujaca.

Powiedz mi, czy za 824 mialbys motywacje, zeby harowac na swojego pracodawce i
nie uslyszec ani slowa dziekuje, w dodatku za chwile do twoich obowiazkow
doszloby podcieranie mu tylka, bo pracodawcy maja swoich pracownikow za byle
niewolnikow??
Coś mi tutaj nie gra
Czytam to co pisze Pan Gadomski, porównuję z tym co pisze rózna
prasa i z własnymi doświadczeniami i tak się zastanawiam, po
cholerę Stany Zjednoczone bronią przemysłu stalowego jak
niepodległości, narażając się na konflikt z WTO albo
subwencjonują sektor rolny, niszcząc przy okazji rolnictwo w
krajach mniej rozwiniętych. Przecież amerykański hajtech plus
usługi mogłyby dać pracę wszystkim. Na marginesie, wysoka
wartość dodaną tworzy się w firmach o dużym kapitale, bo tylko
takie stać na wysokie nakłady na badania i rozwój i nie zrobi
tego koślawy garażowy warsztacik. Nie wiem czy Autor spotkał się
z badaniami które wskazują, że w w arunkach europejskich wysoki
wskaźnik samozatrudnienia występuje równocześnie z dużą szarą
strefą. To chyba też coś znaczy.
Gość portalu: Olek51 napisał(a):

> Czytam to co pisze Pan Gadomski, porównuję z tym co pisze rózna
> prasa i z własnymi doświadczeniami i tak się zastanawiam, po
> cholerę Stany Zjednoczone bronią przemysłu stalowego jak
> niepodległości, narażając się na konflikt z WTO albo
> subwencjonują sektor rolny, niszcząc przy okazji rolnictwo w
> krajach mniej rozwiniętych. Przecież amerykański hajtech plus

Akurat tak się składa, że przemysł stalowy i rolnictwo to
najmniej "stechnicyzowane" branże, do tego dość schyłkowe jeśli
chodzi o udział w zatrudnieniu. A bronią nie w interesie
pracowników, a właścicieli owych hut i farm - raczej do biednych
oni nie należą, mają sporo do powiedzenia, szczególnie jeśli
chodzi o polityczne poparcie.

> usługi mogłyby dać pracę wszystkim. Na marginesie, wysoka
> wartość dodaną tworzy się w firmach o dużym kapitale, bo tylko
> takie stać na wysokie nakłady na badania i rozwój i nie zrobi
> tego koślawy garażowy warsztacik. Nie wiem czy Autor spotkał

Pytanie za 10 punktów i telewizor do obejrzenia w sklepie: w
jakim miejscu i z jakim kapitałem powstawała firma Apple? ;P

> się
> z badaniami które wskazują, że w w arunkach europejskich wysoki
> wskaźnik samozatrudnienia występuje równocześnie z dużą szarą
> strefą. To chyba też coś znaczy.

To znaczy, że w Europie są za wysokie podatki.
Wysoki wskaźnik samozatrudnienia chyba się opłaca mimo dużej
szarej strefy... Przecież ci ludzie gdyby nie pracowali na
własny rachunek, wyciągali by rękę w stronbę kasy państwowej, a
państwo, zamiast brać podatki(mimo tej szare strefy) miałoby
gówno i jeszcz do niego dopłacało...
Gość portalu: Olek51 napisał(a):

> Czytam to co pisze Pan Gadomski, porównuję z tym co pisze
rózna
> prasa i z własnymi doświadczeniami i tak się zastanawiam, po
> cholerę Stany Zjednoczone bronią przemysłu stalowego jak
> niepodległości, narażając się na konflikt z WTO albo
> subwencjonują sektor rolny, niszcząc przy okazji rolnictwo w
> krajach mniej rozwiniętych. Przecież amerykański hajtech plus
> usługi mogłyby dać pracę wszystkim. Na marginesie, wysoka
> wartość dodaną tworzy się w firmach o dużym kapitale, bo tylko
> takie stać na wysokie nakłady na badania i rozwój i nie zrobi
> tego koślawy garażowy warsztacik. Nie wiem czy Autor spotkał
się
> z badaniami które wskazują, że w w arunkach europejskich
wysoki
> wskaźnik samozatrudnienia występuje równocześnie z dużą szarą
> strefą. To chyba też coś znaczy.
Chyba zrozumiałeś mnie opacznie, ale nie chce mi się pisać,
czego nie pisałem, skoro Tobie nie chce się czytać, co pisałem.

Dla prostego chłopa znak objazdu wydłużający drogę miliona aut
o dwa kilometry - to kłopot i koszt, obniżający jakość życia.
Dla ekonomisty znak ten skutkuje wzrostem PKB (o wartość dodaną
zawartą w spalonej benzynie), czyli jakby miał nas wzbogacać.

Ja bym się raczej zgadzał w tym wypadku z chłopem.
Od kiedy to wzrost kosztów transportu "skutkuje wzrostem PKB (o wartość dodaną
zawartą w spalonej benzynie)" ???

No cóż, z taką wiedzą i logiką to rzeczywiście można dojść do wniosku, że jak
prosty chłop naprawde zechce i spręży się, to i zaorze z prędkością większa od
światła. Co mu tam prawa fizyki... Chłop potęgą jest i basta. A jak jeszcze
bardziej spręży się to nawet przy tym smrodu nie narobi.
> > Jest takie twarde prawo gospodarki, które w skrócie mówi,
> > że aby ktoś mógł skorzystać, ktoś inny musi stracić.
>
> To nie jest prawda. Ekonomia to nie jest gra o sumie zerowej. Jeśli jeden
> zarabia, drugi nie musi tracić. Gdyby tak było i nie tworzyła się w procesach
> ekonomicznych wartość dodana chyba do tej pory siedzielibyśmy w jaskiniach.

Czy ekonomia jest grą o wyniku zerowym to już bardziej filozoficzne pytanie niż ekonomiczne... ;) Nie kwestionuję wartości dodanej; proszę, tylko zauważ komu ta wartość zostanie dodana.

Pozdrowienia
asiunia.lux napisała:

> essere1 napisał:
>
> > Paw jest niezatapialny na forum:)
>
> No i dobrze. Z kogo bysmy mieli sie smiac? Ciagle tylko z tomiego??
> Eee, nudno by bylo...

No wlasnie, wlasnie, to jak wartosc dodana tego forum, a poza tym jak czegos
nie mozna sie pozbyc, to lepiej polubic;-)

>
> paw, tomi - usmiechy;))

Smiles drogie trolle!!! Jestescie w ukrytej kamerze):):)::):):))::)
ale patrzac z boku, to jednak ta "wartosc dodana" UE jest mocno
przereklamowana. jest to samonakrecajace srodowisko. powolano dziesiatki
rozmaitych instytuacji pomocniczych, ktore zajmuja sie niekiedy bardzo
watpliwymi z punktu widzenia obywateli UE rzeczami, instytucje centralne na
potege produkuja papiery, mysli sie nawet o wspolnej armii i polityce
zagranicznej, a tak naprawde to gospodarczo caly ten grajdolek wypada bardzo
blado. nierozwiazane problemy fiskalne, ubezpieczenia spolecznych,
bezrobocia... tylko te kraje, ktore pozostaja troche na uboczu radza sobie jako
tako (UK, Irlandia,Finlandia).

Oczywiscie to nie forum by rozwijac taki watek, bo umowa o prace na warunkach
EPSOwskich z wielu z Was stworzyla najbardziej zagorzalych euroentuzjastow, ale
z punktu widzenia rozwiazan systemowych, ktore mialy stworzyc prezne
gospodarczo obszary, to jednak UE poniosla fiasko i warto o tym pamietac
sprawdzajac stan konta.
Hiszpania - Ukraina 1:0

Chyba żadna drużyna wśród finalistów nie ma tak wielkiej ilości kreatywnych
pomocników jak Hiszpania. W innych formacjach też supergwiazdy, ale problem
polega na tym że suma umiejętności tych piłkarzy jest chyba znacznie mniejsza od
siły zespołu (odwrotnie niż u Czechów, gdzie gra w zespole narodowym wyzwala z
zawodników dodatkowe możliwości, pewną wartość dodaną). Wszystko wskazuje na to,
że Hiszpanie będą musieli się mocno napracować, by przełamać ukraiński blok
defensywny. Ukraińcom zabraknie jednak doświadczenia i wyrachowania. Gol padnie
po głupim błędzie defensywy, wykorzystanym z zimną krwią przez Torresa.

Arabia Saudyjska - Tunezja 0:2

Tunezja może być jedną z rewelacji turnieju, a jeśli tak, to musi wygrywać tego
typu mecze. Tunezyjczycy będą kontrolować grę i nie pozwolą rywalom na zbyt wiele.

Niemcy - Polska 1:2

Oczywiście w tym meczu każde pieniądze można stawiać na Niemców, zwłaszcza, że
kursy nie są aż tak niskie. Polska zaprezentowała najchujowszą piłkę z całej
stawki finalistów i każdy wynik niższy niż 2:0 będzie dla mnie dużą
niespodzianką. Ale ale ale...
1) wszyscy pamiętamy co stało się z kibicem ekwadorskim, który typował przeciwko
swojej drużynie
2) Niemcy jeszcze nie wiedzą, że w ich szeregach są krety - Łukasz Podolski oraz
agent J-23 Hans Klose. Ci dwaj zawodnicy rozmontują Rzeszę od środka, dzieląc
się samobójczym łupem bramkowym.
Do Gieldziaka
W jednym niestety nie masz racji.
Gra na gieldzie nie jest gra o sumie zerowej, tzn. nie jest
prawda ze aby ktos wygral ktos musi stracic.
Wartosc akcji odzwierciedla wartosc firm(y) i jej kondycji na rynku
a to w firmach kreuje sie wartosc dodana.
Jesly by bylo tak jak twierdzisz,
to suma aktywow notowanych na gieldzie byla by taka sama dzisia jak i 30, czy 50 lat
temu, a tak nie jest
Pozdrawiam
Podstawowe grzechy to kontynucja rozpoczętej przez Handkego i Dzierzgowską
totalnej biurokratyzacji oświaty oraz tzw.zwiększony nadzór pedagogiczny
(więcej urzędniczych etatów i jeszcze więcej papierów zamiast oceny szkół i
nauczycieli w jeden możliwy sposób - za efekt pracy(tym efektem może
być "wartość dodana" dyrektora km).Reszta to pochodne i detale!A tych dwóch
grzechów w tekście z "GS" akurat nie ma!
Wygrane uczniów w olimpiadach i konkursach (o ile są powtarzalne) są tak
rzeczywistymi (!) osiągnięciami nauczyciela, że trudno o bardziej rzeczywiste.
Oczywiscie są jeszcze wyniki egzaminów zewnętrznych(byle rzetelnie
pzeprowadzonych!) i ,żeby była wartość dodana, wyniki egzaminów zewnętrznych po
poprzednim etapie edukacji. Jeśli widzi Pan jakieś inne stwierdzalne
obiektywnie osiągnięcia nauczyciela, to niech je Pan przedstawi. Na razie jest
urawniłowka i widzi mi się urzędników, którzy zresztą dostają nagród(również
kuratora i ministra) nieproporcjonalnie dużo w stosunku do swojego procentowego
udziału wśród pracowników oświaty.
Wdzięczność zobiektywizowana to stwierdzenie, ile mi dała szkoła. Wraca jak
bumerang stara konkluzja poprzednich dyskusji. Zgodnie z nią należałoby zadać
pytanie: Jak dużą wartość dodaną otrzymałem od szkoły, czyli jak mnie
wyposażyła na przyszłość? Czyli znowu ukłon w stronę władz oświatowych, by
zamiast trwonić czas i pieniądze na reformowaniu kolejnej reformy, wzięły się
za konkretną robotę, choćby prowadzenie pomiarów takiej "wartości dodanej".
Miałoby to szansę załatwić raz na zawsze sprawę wszelkich rankingów i innych
gdybań na temat wartości szkół, czy pojedynczych nauczycieli. Oczywiście,
należałoby zachować tu wszelkie zasady rzetelności, co nie jest łatwe,
zwłaszcza, że decydentom na takiej rzetelności chyba niekoniecznie zależy.
Władza to nie tylko rozdawanie pieniędzy. To także możliwość ferowania wyroków
według własnego widzimisię. Oświata obecnie stanowi wspaniałe poletko do
uprawiania takiej właśnie władzy.

Jak widac, władze oświatowe mają swoje priorytety, a my sami jesteśmy temu
winni - takich sobie wybieramy reprezentantów. Demokratycznie i za każdym razem.
Różnice w rankingu między Gazetą i Rzeczpospolitą wynikają przyjętego parametru
będącego podstawą klasyfikacji.

Gazeta przyjęła wynik egzaminu na poziomie podstawowym
Rzeczpospolita zaś średnią arytmetyczną z części podstawowej i rozszerzonej (co
jest o tyke dziwne, że liczby zdających część podstawową i rozszerzoną były
różne)

> 2.Przydałyby się dane o średnich wynikach tych samych uczniów z egzaminu
> gimnazjalnego.Tylko tak mozna by ocenić efektywność tych i innych szkół.

Pisałem już o tym kilka lat temu i użyłem nazwy "wartość dodana".

Pozdrawiam serdecznie
Krzysztof Mirowski
dyrektor LXVII LO Mokotowska
Panie Dyektorze!
Wiem, że Pan o tym pisał.Ja też, niekoniecznie i nie tylko tu.Boję się
terminu "wartość dodana" tylko z tego powodu, że, znając głupotę(a może
przewrotność naszych urzędników;-) ) obawiam się jakiegoś mechanicznego
odejmowania średnich.Moim zdaniem optymalne jest porównanie miejsc w rankingach
na wejściu i wyjściu - awans(może poza pierwszą trójką czy 10 na wejściu)
oznacza ponadprzecietnie efektywną prace szkoły, stagnacja - przeciętną, a
spadek - poniżej przecietnej!
Nie upieram się przy nazwie "wartość dodana", choć przecież o nią właśnie
chodzi.
Jak to liczyć (z punktu matematycznego) - nie ma specjalnie pomysłu. Wynik
egzaminu gimnazjalnego to dwie liczby (część humanistyczna i matematyczno-
przyrodnicza). Natomiast wynik matury dla konkretnej szkoły to zbiór wielu
liczb (kilkanaście przedmiotów razy dwa poziomy).
W chwili obecnej - myśląc o kolejnych rocznikach kandydatów najważniejszymi
informacjami są:
1. Progi punktowe (są znane dzięki systemowi komputerowemu)
2.Zestawienie wyników matury z poszczególnych przedmiotów w różnych szkołach -
niestety w tym zakresie dostępne są tylko dane cząstkowe z Rzeczpospolitej i
Gazety. OKE niestety się od takiego zerstawienia dystansuje.

Pozdrawiam serdecznie
Krzysztof Mirowski
dyrektor LXVII LO Mokotowska
bart.q napisał:
> Znacznie więcej zdolnych ludzi pozostałoby w Gorzowie dzięki dużym
bibliotekom i dobrej uczelni.

Pozornie zgoda. Właśnie miałem wątpliwości jak określić tych o których G-w
powinien zabiegać. Nazwę więc ich ponownie - zdolni ale równocześnie TWÓRCZY
czyli tacy którzy wykorzystują swe zdolności.
Nie chodzi mi więc o potencjalnie zdolnych, bo takich jest większość
początkujących studentów dla których rzeczywiście są istotne dobre biblioteki i
uczelnie, ale tych którzy ukończyli kształcenie i zaczynają tworzyć miejsca
pracy dla siebie i innych. Przy okazji oczywiście tworzą ową wartość dodaną o
którą chodzi wszystkim gospodarkom świata. A po przyniesieniu tej wartości musi
im pozostać nagroda. I przecież nie w postaci nawet najlepszych zasobów
bibliotecznych czy kolejnej szkoły a właśnie rozrywki mniej wyszukanej czyli
golfa, basenu czy nawet knajpy a także na pewno lepszego kina.

> Jedno i drugie kosztowałoby nie więcej niż Słowianka.

Jedno i drugie jest i będzie bezpośrednio KOSZTEM ( jak na razie w przypadku
Słowianki około 800 tys. o ile są to zweryfikowane info o czym było wyżej ), a
Słowianka ma szansę przynosić bezpośrednio PRZYCHODY.
A więc jednak chyba teza nietrafiona :)
Przyjacielu drogi, gdzie w Słowiance wypracowuje się tzw. wartość dodaną ?
Jak można w mieście o tak dużym bezrobociu opowiadać takie rzeczy. Dobry
gospodarz najpierw łata dziury w dachu, potem uszczelni drzwi i okna, a dopiero
na końcu jak wszystko gra pozwala sobie na inne dodatkowe rzeczy.
Dotyczy to nie tylko Gorzowa, lecz całego kraju. Słowianka miała na celu
kampanię wyborczą. Była perkalikiem dla tubylców.
Prawda jest taka, ze tylko bogaci ludzie, których w Gorzowie nie jest wielu
mogą sobie pozwolić na systematyczne uczęszczanie na Słowiankę i nic tu nie
pomogą akcje w rodzaju zawody pływackie gimnazjów, czy mistrzostwa Polski w
pływaniu, czy udostępnianie basenu inwalidom. Najpierw powinno się za wszelką
cenę zwalczać największą plagę w mieście - bezrobocie tj. zacząć remont domu od
dachu. Polecam artykuł we Wproście z 7 września - Gorzowów jest na trzecim
miejscu w Polsce pod względem zadłużenia i grozi to bankructwem miasta. To nie
żarty. Zobacz moją wypowiedź na forum "Gorzów na skraju bankructwa - artykuł we
Wprost".
Nie polecam...
Gość portalu: urwis napisał(a):

> Przyjacielu drogi, gdzie w Słowiance wypracowuje się tzw. wartość dodaną ?
> Jak można w mieście o tak dużym bezrobociu opowiadać takie rzeczy. Dobry
> gospodarz najpierw łata dziury w dachu, potem uszczelni drzwi i okna, a
dopiero
>
> na końcu jak wszystko gra pozwala sobie na inne dodatkowe rzeczy.
> Dotyczy to nie tylko Gorzowa, lecz całego kraju. Słowianka miała na celu
> kampanię wyborczą. Była perkalikiem dla tubylców.
> Prawda jest taka, ze tylko bogaci ludzie, których w Gorzowie nie jest
wielu
> mogą sobie pozwolić na systematyczne uczęszczanie na Słowiankę i nic tu nie
> pomogą akcje w rodzaju zawody pływackie gimnazjów, czy mistrzostwa Polski w
> pływaniu, czy udostępnianie basenu inwalidom. Najpierw powinno się za
wszelką
> cenę zwalczać największą plagę w mieście - bezrobocie tj. zacząć remont domu
od
>
> dachu. Polecam artykuł we Wproście z 7 września - Gorzowów jest na trzecim
> miejscu w Polsce pod względem zadłużenia i grozi to bankructwem miasta. To
nie
> żarty. Zobacz moją wypowiedź na forum "Gorzów na skraju bankructwa - artykuł
we
>
> Wprost".
========================================================================
I tu też pajacujesz Urwisie ? Widziałem twoją wypowiedź na zielonogórskim
forum. Stek bzdur...nie polecam.
Gość portalu: Nicek napisał(a):

> Zawsze mnie wzruszają takie pokrzykiwania "ludzie! zróbcie coś!".
Albo "trzymaj
> cie mnie w pięciu!". A Ty co zrobiłeś?
Facet ja Ci powiem co zrobilismy do tej pory, my wszyscy. Zaplacilismy kupe
szmalu w akcyzie od paliw, na drogi ktorych dalej nie ma. A te ktore sa, nie sa
nawet utrzmywane. Tak facet, bo tak sie skalda ze to ludzie pracujacy w
normalnych firmach wytwarzaja wartosc dodana, a nie palanty w rzadzie, ktorzy
potrafia tylko krasc kase z podatkow
Jako zalozyciel watku uzurpuje sobie prawo do
skomentowania dotychczasowej dyskusji. Jest na trzy z
dwoma minusami za partycypacje.
W ogniu walki zupelnie umknela idea podatku od
konsumpcji.
1. Co konsumujemy- towary i uslugi.
Zupelnie umknal niektorym z was drobny fakt, ze bylby
to jedyny podatek. Nie byloby podatku dochodowego.
Praca bylaby calkowicie wolna od podatku. W obecnym
stanie im wiecej pracujemy, tym wiecej zarabiamy i tym
wieksze placimy podatki. Reasumujac, suma placonych
podatkow jest proporcjonalna do wkladu pracy.
W sytuacji podatku od konsumowanych towarow i uslug,
suma podatku jest proporcjonalna do konsumpcji.

Pawel-l napisal, ze VAT jest podatkiem od konsumpcji.
Niestety nie jest, gdyz wartosc dodana powstaje w
wyniku pracy. Jedyna roznica to punkt jego pobierania.

Zachecam do dyskusji nad zaletami i wadami takiego
systemu. Jak wplynie on na wzrost wkladow
oszczednosciowych.
Zupelnie na marginesie: co myslicie o odejsciu od
dotychczasowego modelu emerytalnego, gdzie pieniadze
zbierane od pracujacych wyplacane sa nastepnego dnia
emerytom do systemu, gdzie kazdy pracujacy odklada
czesc skladki emerytalnej na wlasne konto, z ktorego
wyplacana mu bedzie w przyszlosci emerytura. Nie musze
dodawac, ze konto takie dziedziczy rodzina na wypadek
smierci emeryta.
Gość portalu: Paszczur napisał(a):

> Jako zalozyciel watku uzurpuje sobie prawo do
> skomentowania dotychczasowej dyskusji. Jest na trzy z
> dwoma minusami za partycypacje.

Ja zasłużyłem na czwórkę :))

> W ogniu walki zupelnie umknela idea podatku od
> konsumpcji.

> Pawel-l napisal, ze VAT jest podatkiem od konsumpcji.
> Niestety nie jest, gdyz wartosc dodana powstaje w
> wyniku pracy. Jedyna roznica to punkt jego pobierania.

Nadal się nie rozumiemy

> Zachecam do dyskusji nad zaletami i wadami takiego
> systemu. Jak wplynie on na wzrost wkladow
> oszczednosciowych.

Podatek większy od 20% powoduje zbyt duże straty. Dlatego Państwo opodatkowuje
różne elementy: towary, pracę, zyski, cła, akcyza. Nie da się zastąpić ich
jednym (chyba że przyy radykalnym zmniejszeniu obciążeń)

> Zupelnie na marginesie: co myslicie o odejsciu od
> dotychczasowego modelu emerytalnego, gdzie pieniadze
> zbierane od pracujacych wyplacane sa nastepnego dnia
> emerytom do systemu, gdzie kazdy pracujacy odklada
> czesc skladki emerytalnej na wlasne konto, z ktorego
> wyplacana mu bedzie w przyszlosci emerytura. Nie musze
> dodawac, ze konto takie dziedziczy rodzina na wypadek
> smierci emeryta.

Taki jest niby 2 filar. Więc o co chodzi ?

W USA bezrobocie jest niskie, to fakt. Ale ilu pracuje za 5$ na godz.? Nie do
pomyslenia w Belgii
Wypowiedż pana Johna Goodisha o możliwości kontynuowania
produkcji wyrobów długich w PHS powinna zostać porównana z
obrotem tymi wyrobami w ostatnim czasie. W roku 2000 produkcja,
handel i zużycie wyrobów długich przedstawiały się
następująco /w mln ton/: produkcja:4,48, import:0,38,
eksport:1,74, zużycie:3,12, nadwyżka eksportu nad importem:1,35.
Z zestawienia wynika, że w kraju produkuje się o około 1,35 mln
ton wyrobów długich za dużo. Jednocześnie widoczna jest
olbrzymia nadwyżka importu nad eksportem wyrobów płaskich, która
w najbliższym czasie będzie wynosiła nawet 2 mln ton/rocznie. W
skali kraju importu wyrobów płaskich nie można równoważyć
eksportem wyrobów długich, których cena jest znacznie niższa.
Zrównoważenie importu wyrobów płaskich jest możliwe jedynie w
przypadku ograniczenia produkcji wyrobów długich i rozwinięcia
produkcji wyrobów płaskich w PHS. Wymaga to jednak budowy
instalacji, których koszt należy szacować na kilkaset mln euro.
Z tego względu wypowiedż konkurencji o rozwijaniu produkcji
blach o wysokiej wartości dodanej nie jest tak
całkiem "standardowa" jak uważa pan Goodish. Następnym problemem
jest wspołpraca HTS i Koszyc w ramach jednego koncernu. W tym
przypadku wartość dodana może być wykazywana na półwyrobie
produkowanym w jednym państwie lub wyrobie gotowym produkowanym
w drugim, w zależności od wielkości podatków. Podane przykłady
jedynie w bardzo niewielkim zakresie wskazują problemy, które
powinny być brane pod uwagę przez naszych negocjatorów.
dr hab inż. Jan Falkus prof.nadz. dr.inż Marek Dziarmagowski
i we mnie wre jak takie glopoty czytam
Budowac potege kraju na bogactwach naturalnych to moga sobie
pozwolic kraje typu posiadajace te bogactwa i posiadajace je w
taki sposob ze ich wydobycie jest tansze niz ich sprzedaz.
Polska to nie Australia ze swoimi kopalniami odkrywkowymi,
Polska to nie Norwegia z jej ropa.

Polska powinna wlasnie budowac swoja sile na innym bogactwie
naturalnym jakim jest wiedza swoich obywateli. Niestety czytajac
twoje wywody dochodze do wniosku ze tego bogactwa nie ma, albo
jest ono bardzo "gleboko" zakopane.

Wartosc dodana, jest elementem ksztaltujacym gospodarke. Niech
na Ukrainie wyprodukuja swinie, z Indi sprowadzimy blache, a
sliczne konserwy z szyneczka sprzedamy do Rosji, za gaz, rope,
wagiel, zloto i brylanty. To znaczy sprzedalibysmy gdyby nie
ksenofobiczna obawa przed handlem z Rosja.

Mozna by tez zamiast bawic sie prymitywna szynka, sprzedawac
technologie produkcji szynki, samochodow, chemi gospodarczej
itp. i w zamian tego dostawac to co potrzebujemy od tych, ktorzy
tej technologi nie maja i nie umieja jej wymyslec, bo zamiast
pojsc na studia z przyszloscia polezli na wydzial gornictwa
politechniki slaskiej, bo tam sie gladko studiowalo i stypendium
z kopalni dostawalo, a teraz piszyczy ze bieda.

Czemus biedny, bos glupi, czemus glupi, bos biedny.
Numer dostępowy z wartością dodaną
I znowu bez wiekszego entuzjazmu. Jakość zostaje ta sama cena za
korzystanie zostaje ta sama co mi tam jakas wartosc dodana licza
sie pieniadze jakie trzeba wydawac za polaczenie dial-up a
stawki nadal nie ulegaja zmianom. O ile mieszkancy miast maja
mozliwosc innego wyboru laczy o tyle grupa uzytkownikow netu z
prowincji musi sie meczyc nie majac innej alternatywy. Kiedy ci
ludzie na gorze oraz TPSA zaczna w koncu realnie myslec i
przebudza sie z g;ebokiego komunizmu??? Pozdrawiam!!!
Nieckarz zwolennikiem płynnego kursy walutowego
Nieckarz ma racje: należy zmniejszać zadłużenie, zminiejszać stopy
procentowe tak aby nie podnosić inflacji, a polityka pienięża powinna
również wspierać wzrost gospodarczy - musi nastąpić wzrost nakładów na
inwestycje. Moim zdaniem, można przecież (poprzez politykę NBP i pieniężną)
spowodować spadek cen kredytów inwestycyjnych (i tylko na inwestycje, a nie
komercyjne). Powinno to spowodować spadek cen, wzrost przetworzenia
technologicznego produktów (większa wartość dodana) i zwiększy
konkurencyjność gospodarki.
> Ty w dalszym ciagu nie rozumiesz co to są dopłaty. Przeciez one nie sa dla
> rolników tylko dla konsumentów żywności.

Tak, tak. Rząd mi zabierze parę stów, połowę po drodze wyda na nowe biurka, resztę da chłopu, a
dzięki temu ja będę miał żarcie o stówę taniej w sklepiku. To ja chromolę taki interes. Bo w tym co
piszesz wynika, że pieniądze na dopłaty biorą się z nieba (lub watykanu?) a nie z naszych kieszeni.
Niestety one są NAM odebrane. To ja wolę je mieć i płacić rynkową cenę za jedzonko. Nie wiem, czy
wiesz, że dopłaty powodują upadek i nędzę pozaunijnych producentów żywności, którzy bez dopłat
staną się natychmiast konkurencyjni i z pocałowaniem ręki sprzedadzą nam swoje płody rolne. I jasne
jest, że globalnie wyjdzie to o wiele taniej. Ale natychmiast jedna trzecia Polaków mieszkająca na wsi i
żerująca na coraz mniej licznej grupce płacących podatki rozedrze szczerbate mordy "krzywda nam się
dzieje"! A wiesz, że nas "podatkodawców" ubywa i już jest sporo mniej niż "podatkożerców"? Bo np.
armii urzędników do płacących podatki nie można zaliczać. Oni niczego nie tworzą (wręcz przeciwnie),
ich zarobki pochodzą już z podatków, tak więc to jest przekładanie grosza z kieszeni do kieszeni. My,
wytwarzający "wartość dodaną" jesteśmy w tym kraiku coraz rzadsi. I nam należałaby się ochrona.
Poczekajcie jak po podniesieniu ZUSu pozamykamy firemki, przejdziemy do czarnej strefy... Hausner
sam się wyżywi, ale wy?
sam sie zamknij bezmózgowcu...

kazde miejsce pracy w stoczni to 5 do 7 miejsc pracy w glebi ladu..

stocznie sa tylko montowniami

60 % wartosci statku powstaje poza stocznia

40 % wartosci statku to wartosc dodana w stoczni - m.in. projekt a wiec mysl
techniczna..
nasze samochody nie sa audi czy bmw wsrod swiatowych samochodow

nasze statki SA audi, mercedesami a nawet rolls royce-ami posrod statkow swiata...
gorzej z logika. Jesli ktos nabywa surwce w eur i sprzedaje w eur to kurs ma wplyw na wartosc dodana jaka wypracowuje. W eur zarabia tyle samo, ale w PLN nia, a ceny u nas PAnie w zlotym i jakos nie koniecznie skorelowane z cenami w EUR, przynajmniej czesci dobr. Skutek jest taki, ze tak firma mniej zarabi i nawet jesli jej inwestycje sa oplacane w eur to nawet samo uleganie iluzi nominalen wiekszych dochodow w PLN moze sklonic wzrostu inwestycji lub do nich zniechecic.
Drugi blad polega na tym, ze wymiana na rynkach finansowych nie dotyczy tylko wymiany towarowej - co wie kazdy kto chociaz troche przepracowal w bankowym dealing roomie. Klasyczny sposob na zarobienie forsy przez bank to otwarcie pozycji pod klienta o ktorym siue wie, ze bedzie cos kupowal/sprzedawal. Jesli deal jest duzy moze to spowodowac uruchomienie stop lossow u innych graczy. Efekt jest taki, ze wycena rynkowa ma malo wspolnego z fundamentami gospodarki, tak samo to dziala przy naplywie inwestycji, tez odchyla kurs od poziomu rownowagi wynikajacego z relacji handlowych, czy tez w przyapdku transferow (wide unijne dotacja dla rolnikow). Profesjonalnie taki efekt nazywa sie przestrzelenie kursu. Jak sie do tego dolozy zla polityek stop procentowych (tak jak to mamy w Polsce, gdy zbyt wysoki poziom stop byl podnoszony by przeciwdzialac wzrostom cen spowodowanym szokiem podazowym i dostossowaniem cenowym po otwarciu granic - konia z rzedem kto racjonlnie jest w staie uzasadni taka polityke NBP) to kurs mamy przestrzelony jak zloto. To tyle o rynku spece
No dobrze, wszystko jest jasne i proste gdy do haftu użyję wzoru i
kolorów podanych przez producenta - autora orginalnego wzoru.
Jednakże gdy wzór zmodyfikuję, i do tego użyję własnej palety barw
to przecież już jest to inna praca, inna aranżacja zawierająca
tzw. "wartość dodaną"- nowe dzieło.
barka01 napisała:

> No dobrze, wszystko jest jasne i proste gdy do haftu użyję wzoru i
> kolorów podanych przez producenta - autora orginalnego wzoru.
> Jednakże gdy wzór zmodyfikuję, i do tego użyję własnej palety barw
> to przecież już jest to inna praca, inna aranżacja zawierająca
> tzw. "wartość dodaną"- nowe dzieło.

Chcesz publikować takie zmienione wzory?
To pewnie podpadnie jeszcze bardziej, jeśli autor nie zastrzeże inaczej, to nie
można tak bezkarnie zmieniać i publikować jego wzorów.
no nie od dziś wiadomo, że terapie autystów to złoty biznes ;)
ale z takim akurat treningiem nigdy wcześniej się nie spotkałam- bo tu, w
odróżnieniu od innych metod- trenowani są rodzice, a nie dzieci.
faktem jest (widzę to po naszej rodzinie), że inaczej komunikujemy się z
dzieckiem bez problemów, a inaczej z problemami /np. my również nie patrzymy w
te jego rozbiegane oczy ;) a w oczy tego co patrzy w nasze to i owszem :> itp/.

może za łatwo się poddaliśmy schodząc na jego poziom komunikacji? zamiast
próbować go wciągnąć na nasz?

wartość dodana jaką widzę w tym programie to : system zaliczania modułów
(wymusza regularną pracę i mobilizuje do roboty) no i podstawy teoretyczne
zebrane do kupy i usystematyzowane.

konsultacje rzeczywiście świadczy wiele osób, ale to nie do końca to samo. to
raczej takie "studium komunikacji" dla rodziców bardziej niż konsultacja w
wypadku problemów
w warszawie do wczesnego wspomagania potrzebne jest zaświadczenie z ppp (na
podstawie orzeczenia o całościowych zaburzeniach można je uzyskać, to formalność).
problem w tym, że oferta zajęć w ramach wczesnego wspomagania rozwoju dla
4-latków jest uboga. ja akurat nie znalazłam nic, co stanowiłoby jakąś wartość
dodaną dla mojego dziecka.
A ja troszkę nie rozumiem całego tego zamieszania.

W wielu firmach używa się różnych przedmiotów "firmowych-służbowych" do celów
prywatnych: telefonów, komputerów, samochodów itd.
To jest/może być jakby "część wynagrodzenia" - coś jakby "wartość dodana"

I w zależności od pracodawcy, od warunków umowy o pracę - wreszcie od
warunków "użytkowania przedmiotów i dóbr firmowych do celów prywatnych"
następuje rozliczenie za takie użytkowanie.

Wszyscy przecież obserwujemy dookoła nas i w soboty i w niedziele i nad rzeką i
w lesie - samochody firmowe (oklejone reklamą, z siatkami leasingowymi itd)

Więc chyba nie w tym problem!

Moim zdaniem po przeczytaniu ww artykułu Wyborczej i Waszych opinni - problem
jest w czymś innym. Stawiam oto tezy:
1. Pan Irski - nie cieszy się ogólną sympatią
2. Pan Irski - tłumaczy się jakoś dziwnie, trochę nawet niefrasobliwie
3. Sprawa dotyczy Radia Kielce - a Radio Kielce jest dość często na tapecie
4. Radiem Kielce kieruje Pan Chrobot - też czesto na tapecie

pozdrawiam
gzk
bukowski27 napisał(a):

> ale wiesz zawsze... mogles wybrac fundusz o mniejszej prowizji... albo nawet o
> najmniejszej... a jezeli mowisz ze obiecywali... to wiesz... nie nalezy sluchac
>
> tego co obiecuja, tylko czytac to co sie podpisuje...
>
> co do porownania funduszy z lokowaniem w banku... to to nie jest zbyt trafne
> porownanie... co innego lokowac kase na pare lat co innego na kilkadziesiat...

Zazwyczaj zwracam uwage na to co podpisuje i dzieki temu wybrałem mniejsze zło. A
wartość dodana pracy towarzystwa emerytalnego nie jest chyba 9 razy większa od
wartości pracy funduszu inwestycyjnego więc skąd te koszty?
Pytanie 1: F=M czy F>M?
Feminizm domaga się równouprawnienia płci (obu, bo być może nauka kiedyś zafunduje ich więcej). Ja z tego
wnoszę, że "wartość" kobiet in gremio jest równa "wartości" mężczyzn in gremio. Tymczasem wiem, że kobiety
są lepiej (a co znaczy 'lepiej'? może właściwsze słowo to 'częściej'?) wykształcone, "są odpowiedzialne i
wrażliwe na sprawy społeczne" (tak oto stoi pod: www.kobiety.pl/podstrony2/pgk6042001.html). "Kobiety, żeby
funkcjonować dobrze w życiu publicznym, muszą wszystko robić dwa razy lepiej od mężczyzn"
(wybory.onet.pl/9,1872,1034494,3,4,druk.html)?Czyli, w, excusez le mot, statystycznej kobiecie jest więcej
przymiotów niźli w statystycznym mężczyźnie. Istnieje wartość dodana. Co między wierszami da się
wywnioskować ze spostrzeżeń, że kobieta godzi pracę zawodową z pracą w domu a mężczyznę stać tylko na
pracę zawodową. Można by więc rzec, że kobiety są lepsze od mężczyzn. Skoro tak, to feminizm nie powinien
walczyć o równouprawnienie ale o jakąś formę matriarchatu, o dyrygenturę kobiet we wszystkich (wszystkich?)
sferach życia. Czy się mylę?
Gość portalu: melmire napisał(a):

> Konia z rzedem temu kto udowodni ze dziecko bedzie lepszym i szczesliwszym
> czlowiekiem jezeli zamiast na oboz pojedzie na wakacje z rodzicami i
> rodzenstwem. Zreszta podejrzewam ze juz nie raz jedzilo, jakby nie bylo
> wakacje sa co roku :)

:) Problem w tym, że to pytanie nie jest równorzędnie odwracalne - nie zmienia
się wartość opcji. Zakładając opcję pierwszą (dziecko będzie szczęśliwszym
człowiekiem, jeżeli zapewnimy mu "luksusy" w dzieciństwie) podejmujemy również
inną decyzję;
- nie będzie miał rodzeństwa (o tym przecież rozmawiamy).
Przy drugiej opcji (dziecko będzie szczęśliwszym człowiekiem, jeżeli zapewnimy
mu rodzeństwo i częsty kontakt nawet za cenę ograniczenia "luksusów" w
dzieciństwie - a, może i dzięki temu) takiej decyzji nie podejmujemy.

Co do zalet posiadania rodzeństwa w porównaniu z byciem jedynakiem - zdania są
podzielone, ale nie było chyba jeszcze opinii, że posiadanie rodzeństwa jest
złe (poza "zabieraniem" środków dla pierwszego).

Czyli, nawet nie mając pewności co uczyni go szczęśliwszym (luksus czy jego
brak), wybierając "brak" dajemy mu jeszcze potencjalną "wartość dodaną", czyli
rodzeństwo.:)
Ergo;
opcja pierwsza (luksus) = niepewność
opcja druga (brak ale rodzeństwo) = niepewność + "wartość dodana"

Q.E.D.

Pzdr.
Gal

PS. A kiedy jescze ma się pewność, że nie luksus czyni człowieka
szczęśliwym...:)))
No dobrze, jestes samodzielna, wyksztalcona, pogodna, zgrabna, z wlasnym
samochodem i ogolnie wysokim poziomem materialnym. Ale co mozesz dac swojemu
ewentualnemu mezczyznie?

To dotyczy wszystkich, nie tylko Ciebie. Zwykle mamy mniej lub bardziej dobre
zdanie o sobie, a rzadko kiedy zastanawiamy sie co mozemy dac z siebie i co tak
naprawde stanowi te wartosc dodana. Widzisz, ladnych i niezaleznych materialnie
dziewczyn jest na peczki. Caly wic polega na tym, ze nie to jest najwazniejsze.
Slodka libresso :) Aby poznac czego oczekuje facet, trzeba troche z nim pobyc,
a jesli nie ma na to szansy, bo jakos zaden nie chce sie przypaletac, to jak ma
to odkryc ? :)

Zreszta, przezylem juz kilka lat zycia, z niejednego pieca chleb juz jadlem i
mam chyba inny poglad na wartosc dodana niz Ty :P
...Mickey, nie jest to AŻ tak skomplikowane, ze trzeba z nim jakiś czas pobyc,
to co napisałam to nie jest teoria, to empiria moja "ukochana".
Nie chce sie przypałętac, to trzeba zapolować, obserwować, zbierać informacje
wiesz jakie to cenne w dzisiejszych czasach. Dam Ci przykład z autopsji,kiedyś
"zamieniłam sie w poszukiwacza cywilizacji pozaziemskiej",zeby uwieśc mezczyzne,
to była ta "wartosc dodana"
:)*
Libressa
Na cnet.com użytkownicy opisują każde urządzenie:
iPod 20 GB 4 generacja
71% na tak, 29% na nie - głosowało 1117 użykowników

Zen Touch
85% na tak, 15% na nie - głosowało 690 użytkowników

Torchę inaczej ma się sytuacja w opisie redaktorów
iPod 9,0 na 10
Zen Touch 8,3 na 10

Osobiście wolę opinię użytkowników, a opinia "zawodowców" potzrebna jest mi
tylko do oceny, co jest wewnątrz urządzenia.
Poza tym, czytając opis Toucha nie mogłem wywnioskować dlaczego dostało 0,7
punkta mniej. Wg mnie opisy były porównywalne.
I tu się natura naukowca ujawnia - chdzi o wartość dodaną, czyli efekt mody.
Tylko jak z każdą modą - przeminie, a produkt zostanie.
Poza tym, jak się ma porównanie do innych produktów, które zdanżają, to aureola
pryska.

Tak w ogóle, to nie będę też oszukiwał, że uważam, że Touch jest ładniejszy.
jest brzydki, ale mój sprzęt Arcam jest super brzydki, ale gra cudo.
To moze by tak przy tej nieszczesnej okazji stworzyc jakas wartosc dodana dla
komunikacji we Wroclawiu i wyremontowac torowisko od placu Strzegomskiego do 1
maja (wlacznie z wybetonowaniem go, zeby autobusy tamtedy mogly tez jezdzic).
Bo jak na razie to lata sie "dziury", ludzie mecza sie w korkach, a jak juz jest
po wszystkim to jakosc poruszania sie po Wroclawiu wcale nie jest lepsza.
Gość portalu: wojtek napisał(a):

> To moze by tak przy tej nieszczesnej okazji stworzyc jakas wartosc dodana dla
> komunikacji we Wroclawiu i wyremontowac torowisko od placu Strzegomskiego do 1
> maja (wlacznie z wybetonowaniem go, zeby autobusy tamtedy mogly tez jezdzic).
Ja byłem mocno zaskoczony, że nie zrobiono tego na Kazimierza Wielkiego podczas
remontu parę lat temu (coś koło 1999-2000 roku - nie pamiętam dokładnie).
No tak, mamy znamienitego znawcę ekonomii.Problem z Kulczykiem jest taki , że
załatwia sobie intratne kontrakty dzięki politycznym koneksjom i układom.
Wybiera wyłacznie co lepsze "kąski" - vide ostatnia sprawa z Orlenem. Czy
tworzy jakąś sporą wartość dodaną ??? Jest zwykłaym pośrednikiem w kupowaniu
przez obcy kapitał co lepszych jak napisałem państwowych przedsiębiorstw.I z
tego pośrednictwa dostaje prowizje , a gdzie płaci podatki - w Holandii.Zatem
dlaczego miałby mieć preferencje w kupowaniu chociażby Grupy G8 ??
Te jego uzależnienia są az nadto widoczne , vide ostatni "meeting razem z
Gudzowatym z przewodniczącym SO .I wcale mi nie chodzi stopowanie
prywatyzacji , tylko o transparentne zasady we wszsytkich wiekszych przetargach.
A co właściwie w tym złego?
Maja pieniądze inwestują, tworzą nowe miejsca pracy, wniosą zapewne wkład w
oświatę. Co w tym złego?Tylko przyklasnąć.Wnoszą wartość dodaną do dorobku
kraju. Jako zwolennik liberalnego podejścia do gospodarki powiem wszystkim tym
którzy się złośliwie czepiają(zapewne marksistom, maoistą i innym
palantom): "Wolnoć Tomku w swoim domku"
Właściwue to jest w tym troche racji że w Polsce duze budowy opanowały tylko
centra handlowe zachodnich koncernów. Ja sie pytam dlaczego w takim tempie nie
powstają autostrady-lepsza infrastruktura- nowe zakłady pracy itp itd . Ale
centra handlowe to bardzo szybko. Czy tu nie jest zabużona równowaga? Najstarszy
supermarket Krakowa Sukiennice tworzy też wartośc dodaną nie przeliczną na
kase-kulture i tradycje. A te wszytkie gnioty architektoniczne jak M1, Plaza.
Carffour Galeria Kazimierz to co to właściwie jest ????
peteen napisał:

[ciach]

ale to jest wartosc dodana. communities (niech bedzie: spolecznosc) to jest
raczej ta wirtualna baza. porozumienie ludzi nie majacy oparcia w swiecie
rzeczywistym, geograficznym, materialnym, ekonomicznych, etnicznym itd itp, a
jedynie na wspolnym zalatwianiu potrzeb emocjonalnych (cha,cha!).
no i prosze jest. a to o czym piszesz jest udowodnieniem tej subtelnej
wyjatkowosci. bo forum na ktorym pojawia sie ktos, wpisuje "wisla pany" i
przepada to jeszcze nie community.
> Pochodz po bankach, a jak nie masz czasu, to zadzwon na ich infolinie. Banki
> maja teraz dobre warunki, promocje, itd. Z wlasnego doswiadczenia wiem, bo
> pochodzilem bo 4 bankach i sporo sie dowiedzialem. Oni takze powiedza Ci, czy
> ma sz zdolnosc kredytowa, jakie warunki musisz spelnic, itp.
> Naprawde warto poswiecic troche czasu, cos policzyc samemu..

Kazda metoda jest dobra. Mozna chodzic po bankach i liczyc samemu - jesli ktos
czuje sie na silach. Dla tych ktorzy nie maja na to czasu jest Expander :)

Wiekszosc z nas uwaza ze najlepiej wyjdziemy zalatwiajac sprawe bez
posrednikow. No ale jesli posrednik nie bierze pieniedzy od klienta a dostarcza
mu spora wartosc dodana?
Nawet socjaldemokraci wiedzą, że zanim się coś...
Nawet socjaldemokraci wiedzą, że zanim się coś podzieli, to trzeba wartość
dodaną wypracować.
U nas się pomnażaniem dóbr niewielu przejmuje, dzielić chcą (prawie) wszyscy.
Taki stan rzeczy musi prędzej, czy później doprowadzić do kryzysu.
Tak na mój rozum (jakąś tam wiedzę), doświadczenie (wciąż jestem młody) i
obserwację (otoczenia), to musi być źle.
Zbyt wielu tęskni za socjalizmem (w PRL-owskim, a nie szwedzkim wydaniu),
niewielu zna się na ekonomii, wielu korzeniami mocno tkwi w chłopskiej kulturze
(kultywując oczywiście jedynie jej destrukcyjne aspekty: zazdrość, pazerność,
niedbałość o publiczne dobro...); politycy albo się boją (PO) albą wierzą we
wszechmoc państwa (PiS), wielu szczuje przeciwko wolnemu rynkowi (Giertych)
zgadywał, że na marszu PO przyjdą panowie w cylindrach i z cygarami w ustach
(kto go w dziecięctwie marksizmem karmił?), prawie wszyscy to amatorzy...
W sumie (pogubieni Polacy plus tzw. klasa polityczna) mamy mieszankę wybuchową.
Prędzej, czy później pierdyknie...
Nadzieje na zmiany w Łodzi i Polsce trzeba chyba na jakiś czas odłożyć.
Augustyn
Sidor - dobre pytanie. Nie wiem ile takich kin studyjnych może działać we
Wrocławiu, może dwa, może trzy?
Powiedzmy, że połowa Wrocławian chodzi do kina średnio 3 razy w roku (nota bene
chciałbym poznać statystyki kinowe). To daje, mniej więcej, 750 tysięcy widzów
kinowych we Wrocławiu.
Z tego co trzeci wolałby raczej pójść do zwykłego kina, a nie do multipleksu.
Czyli daje to 250 tysięcy widzów rocznie. Z tego mniej więcej 20% pójdzie
chętnie do kina studyjnego - to około 50 tysięcy widzów rocznie na kina
studyjne, a o 200 tysięcy mogą się bić z multipleksami kina takie jak Warszawa
czy Lwów.
Wygląda nieźle, prawda? Ale oczywiście zależy od repertuaru. Zapewne kina
studyjne nie musiałyby się obawiać multipleksów, gdyby wyświetlały filmy
ambitne. Natomiast kina jak Warszawa czy Lwów muszą się o takiego widza bić
świeżym repertuarem. A ja naprawdę obawiam się, że mają bardzo słabe szanse.

Natomiast w przypadku KAŻDEGO kina, KAŻDY film jest w tym sensie komercyjny, że
przysparza mu pieniędzy. Dla mnie typowy film komercyjny, typu idiotyczny
"Predator vs. Obcy" nie jest komercyjny, bo w życiu na takie durne filmy nie
pójdę i nie przysporzę nikomu kasy. Ale Bunuel, Herzog są komercyjni, bo od razu
pójdę ich oglądać.
Tak więc, jako widz, chcę żeby moje ulubione kino - małe kino studyjne -
oferowało mi sensowny repertuar i "wartość dodaną" w postaci spotkań,
warsztatów, wypożyczalni, księgarni, kafejki, e-mailingu etc.
Natomiast nie będę chodził do kina, które na przemian z Bunuelem wyświetla
jakieś Predatory. Na kino trzeba mieć pomysł...
Proponuję poczekać do piątku przed wyciąganiem wniosków. To wydaje się jakoś
powiązane z Ryanem. Nie sądzę by odrzucili Dublin tak po prostu. Byc może Ryan
(a moze kto inny?) dał lepszą ofertę (np 5 albo 7 razy w tygodniu).

Natomiast z drugiej strony - przydałby się bardzo drugi (i kolejni też)
przewoźnik. Opieranie się tylko na Ryanie jest niebezpieczne (ryzyko wyjścia),
niepotrzebne (po co - na innych lotniskach jest po kilku przewoźników) i rodzi
(co widać) podejrzenia o układy i niejasne zasady (gorzej będzie jak ktoś coś
takiego napisze np w mediach - po co nam to).

I to bym dał do myślenia władzom miasta i lotniska. Ryan - ok. Jako
najważniejszy - ok, dopóki będzie nam dawał większą wartość dodaną (w końcu
liczymy wszyscy na bazę za jakiś czas). Ale z drugiej strony - nie może być
tylko Ryan i nie może być podejrzeń o nieczyste działania! Wątpliwości budzi już
na dzień dobry to, że terminal 2 w nawiasie na znakach oznaczony jest jako
Ryanair - dlaczego nie napisano po prostu "low cost" albo coś podobnego...
Witam:)
Co do pogody niestety nie wiem, jakie odczuwalne temperatury są w Maroku w
czerwcu. Teoretycznie powinno być ok. 25 st. Ale nie wiem, jak w praktyce.
Obawiam się, że może byc gorąco. Ja byłam pod koniec lutego i chodziłam w
koszulkach z krótkim rękawem.
W kwestii zakwaterowania. Jechałam sama, byłam przekonana że zostanę
zakwaterowana z jedną osoba (wydawało mi się to standardem), a zostałam
zakwaterowana z dwiema kobietkami. Traf jednak chciał, że dogadywałyśmy
doskonale i towarzystwo w pokoju stanowiła niesamowitą wartość dodaną
wycieczki:). Po wyjeździe mogłam stwierdziłam, że załowałabym, gdybym wzięła
pokój 1-osobowy;) Też miałam obawy co do osoby na dokwaterowaniu, ale jednak
naprawdę dużo weselej jest z kimś.
Moja ekipa wycieczkowa trzymała się razem. I chyba nie tylko moja marokańska,
ponieważ na wyjazdach objazdowych sama byłam już kilka razy i zawsze trafiam na
naprawdę sympatycznych ludzi - w tym zawsze co najmniej kilka bardzo otwartych,
chętnych do wspólnego zwiedzania i wspólnych kaw osób:) Na większości wycieczek
zwykle byłam najmłodsza (mam w tej chwili 25 lat), jeździ sporo małżeńśtw,
trochę pań-przyjaciółek, które widać, że wyjeżdzają gdzieś sobie same we dwie.
Także do wyjazdu szczerze zachęcam, co do towarzystwa na pewno nie będzie Pani
sama.

W razie jeszcze jakichkolwiek pytań, proszę pytać.

Pozdrawiam serdecznie
Chamówa to jest to co ty prezentujesz.

Sfotografował i dał w prezencie odbitkę, a nie musiał.

Zdjęcie na plakacie jest wykorzystaniem komercyjnym. Na te Maleńczuk pozwolenia
nie ma. Nie trzeba mieć natomiast pozwolenia na robienie profesjonalnej
fotografii. To świadczy o tym żeś nietylko cham ale i głupek.

Zdjęcie to materiał plus intelektualna wartość dodana. Ta podlega ochronie. I
twórca twórcy takiego numeru nie powinien wycinać.

Maleńczuka cenię za muzykę i tyle.
Ogólnie - dzięki wszystkim za wypowiedzi :)
Natomist ciekawe jest że nikt nie zwraca uwagi na wartość dodaną linii Merkava
(co mnie z kolei uderzyło) - przeniesienie włązów ewakuacyjnych na tył czołgu z
dna i możliwość transportu małego oddziału piechoty lub rannych (czterech
żołnierzy lub daje się dwie pary noszy)
Nie jestem rzecznikiem koncernów nagraniowych ale jedynie obserwatorem
rzeczywistości.
Wiele jest przykładów w życiu codziennym, które działają na zasadzie "diody",
czyli tylko w jednym kierunku. Dlatego też pewne rzeczy tak też właśnie wyglądają.
Mam kilkanaście oryginalnych okładek (z b. ładnymi hologramami) po skradzionych
z samochodu płytach - oryginałach (wiem, powinienem zrobić kopie na własny
użytek), na które jak patrzę to mnie trafia. Tak 200-300 zł. I co ? I nic.
Oczywiście można iść dalej drogą absurdu i liczyć sobie grosiki za każde
odsłuchanie płyty, a w symfoniach za każdą część itd.
To co się dzieje to jest zwyczajna pazerność, i o etyce nie ma mowy.
A jeśli chodzi o tę "wartość dodaną" to widać w super i hipermarketach w
wielkich koszach "wszystko za 2.99".
Nie będzie tam co prawda płyt o jakich jest mowa na forum, ale w jakiś sposób
ilustruje pewien poruszany tu problem.
Jest w Berlinie sklep z "drugiej ręki" gdzie płyty są nowiutkie i zafoliowane.
Ale jako, że z "drugiej ręki" to są tańsze o 2/3 !!!!!!!!
No, no...
Misiania: dzieki, czy ja ci dawalem linke gdzie to
zglaszac trzeba.
Co do tych tekstow ja widze trzy mozliwosci, ktora tak na
oko ma miejsce, co?:
a) - pisze sie dla idiotow
b)- do pisania zatrudnia sie celowo idiotow
c)- do pisania zatrudnia sie pociotkow i wychodzi jakby
bylo a) lub b) czyli 'jak zawsze'.

Ja podejrzewam punkt c), jak to mialo miejsce z
tlumaczeniami ksiazek z angielskiego na poczatku 90'. Ci
'Armenczycy' u Ludluma:-9

Ziri, rekiny i krokodyle daja wieksza wartosc dodana.
A jak chcesz koniecznie drob, to bierz sie za strusie.
verdena, ja też niewierząca, za to praktykująca npr (pp by powiedziała, że nie
do końca, bo prezerwatywa też w użyciu jest w pewnych okresach)
nie czuję tej godności kobiety, nie rozumiem i nie staram się zrozumieć
uznaję, że dla kogoś może mieć to wartość dodaną, podobnie jak okresowa
abstynencja
dla mnie nie ma, wykonuję te uwłaczające godności kobiety ;) czynności z
całkiem innych niż religijne czy ogólnoświatopoglądowe powody
ani hormony w tabletkach mi nie uwłaczają, ani macanie szyjki, ani guma
więc wychodzi, że albo nie mam czegoś takiego jak godność kobieca, albo jest
ona jak żelzobeton i byle pierdoła jej nie ruszy :))

wyluzuj, bo niektóre twoje posty mogą być odbierane jako agresywne, i to na
forum, które miało być w założeniu głównie pomocą techniczną

zresztą wyoobraź sobie, że wchodzisz na forum karmienia piersią i pod
hasłem "ja bym chciała zrozumieć" wygłaszasz tyradę o tym, jak to karmiąca
piersią upodabnia się do krowy mlecznej i jak bardzo jest to obrzydliwe :)))
zaraz. Regulamin stwierdzał jasno: poprawna może byc tylko jedna
odpowiedź. Czy mam zatem rozumieć, że sformułowanie "najpierw
warto naliczyć marżę, a potem VAT, bo zysk jest liczony od ceny
netto" jest bzdurą? Wymiękam. Co za dupek układał to pytanie.
To, że 1.22 * 1.1 to to samo co 1.1 * 1.22 wie chyba każdy, ale
to ten drugi sposób pokaże nam wprost, ile zostawiamy sobie, a
ile odprowadzamy do fiskusa. VAT jest w końcu podatkiem od
wartości dodanej, więc chyba wygodniej jest wpierw obliczyć
tą "wartość dodaną", a potem podatek od niej.

Coś żeście w Gazecie przekombinowali. Radziłbym wam uznać obie
odpowiedzi za poprawne i nie rzucać więcej takich bubli
jacklosi napisał:

> stefan4 napisał:
>
> > jacklosi:
> > > a nadmiar szczerze mówiąc występuje u mojej żony (nie tylko zreszta
> tego)
> > .
> >
> > Nie tylko? Ogólnie zbyt dużo mówi?
> >
> > - Stefan
> >
> A może też masz to samo? To współczuję. Chętnie z kimś o tym bym porozmawiał, a
>
> może to jest temat na forum o języku: Nadużywanie języka.

Jacklosi! A kto tu, przepraszam bardzo, naduzywa języka? :))))

Tez masz problem! Mówi szczerze i prawdę - to chyba dobrze?

Poza tym, nadmiar należy potraktować jak wartość dodaną, czysty zysk. Jak go
jest dużo - powinno się toto przekształcić w nową jakość. Tyle pamiętam z
ekonomii politycznej socjalizmu.
Wiesz Zuzanno, nie będę z Toba dyskutować, bo faktycznie nie mam o czym.
Oczywiście papier na to, że mogę byc doradcą posiadam - ale akurat Tobie nie
muszę go pokazywać. Jeżeli nie znasz lepszych sposobów na pomoc przy
dochodzeniu do celu w realizowaniu swoich planów oszczędnościowych poza
wróżeniem z fusów, to cóż....... powodzenia.
Biedaczką może nie jestem, tym bardziej naiwną, ale odpowiem Ci Kobieto
nieświadoma skąd się biorą pieniądze. Jak myślisz z czego żyją pracownicy
funduszy emerytalnych, funduszy inwestycyjnych, pracownicy banków i innych
instytucji finansowych - z tacy od księdza? Jeśli tak - podaj mi adres takiego
księdza, chętnie zatrudnię się u niego i stworzę instytucję finansową gdzie
nikt za nic nie płaci, tylko w niedzielę rzuca na tacę "co łaska ".Wszystkie
usługi finansowe- podkreślam wszystkie - są odpłatne. Ja pisząc, że moja opieka
i doradztwo jest GRATIS zasygnalizowałam, że klient nie ponosi ŻADNYCH
DODATKOWYCH kosztów z tytułu "bycia" moim klientem. Stanowię dla niego DARMOWĄ
WARTOŚĆ DODANĄ, którą otrzymuje do usługi. I na tym kończę polemikę z Tobą,
szanowna ZUZANNO, bo szkoda na nią czasu. Lepiej zajrzeć do szklanej kuli i
przewidzieć kurs we wrześniu...........
Xelion. A więc programy inwestycyjno ubezpieczeniowe i Pioneer.
Współczuję Ci, że musisz w taki sposób zarabiać na życie. nie jest to proste.

Pracownicy FI, OFE, BM, sklepów, księża i inni żyją z klientów. Zawsze i
wszędzie. Na całym świecie.
Klientami kościołów są wieni parafianie znoszący datki w zamian za iluzje
zbawienia. A Twoimi i Pekao ludzie, którzy nie mają pojęcia o pieniądzach.
Pekao najlepiej zarabia na emerytach i rodzinach swoich pracowników.

Twoja opieka jest za darmo, bo wybacz, nic nie jest warta.
Faktycznie stanowisz DARMOWĄ WARTOŚĆ DODANĄ.

Jeśli chcesz byc wiarygodna i sprzedawać przez internet to stwórz swoją stronę,
na której opublikujesz porady, podaj swój telefon, pokaż, że coś potrafisz, bo
jak narazie to tylko łowienie leszczy.
Wrócę jeszcze do kwestii Aegona i kredytu - napisz w jakim banku, przez jakiego
pośrednika, na jaki cel zaciągałeś kredyt, jakie pierwotnie warunki otrzymałeś.

Warto powiązać kredyt i inwestycją (zakładam, że założenie Aegon było warunkiem
niższej o np. 0,5 % MARŻY banku), jeśli jego warunki są na tyle elastyczne, że
nie będzie konieczności jego refinansowania po kilku latach.

Co do "początkowo oprocentowanie było wyraźnie niższe, ale potem b. szybko kilka
razy je podnieśli i obecnie niczym się nie wyróżnia" - wiesz, od zeszłego roku
LIBOR wzrósł o ponad 1 % i sądzę, że podwyższenie oprocentowania z tego właśnie
wynikało. Jeśli nie - to dziwaczne te warunki Twego kredytu - tym bardziej
napisz cóż to za dziwny bank i warunki początkowe.

Co do Aegon - są koszty początkowe, z których sobie należy zdawać sprawę.
Dlatego ten program nie powinien być porównywany dla okresu 5 czy 10 lat, bo nie
po to się go zakłada.

Co do Amplico - nigdy tej umowy nie broniłem, bo wprowadzając w błąd klientów
sprzedają ubezpieczenia jako emerytury, a produkty w założeniu Amplico typowo
inwestycyjne - np. czysty Superkapitał - są mierne. Nieco lepszym produktem jest
Inwestor.

Zgadzam się, że ubezpieczenie i inwestowanie (co do celu) powinno być
rozdzielone. Natomiast dla mnie np. istotne są korzyści podatkowe inwestycji w
formie ubezpieczeniowej. Jeśli - generalnie - "ubezpieczeniowa" forma
(prawnopodatkowa - nie piszę tu jakimkolwiek elemencie ochrony!!) oferuje
konkretną wartość dodaną, warto się nad tym zastanowić.
informuję, że od ponad roku funkcjonuje uchwała i program pomocy publicznej dla
przedsiębiorców tworzących nowe miejsca pracy, obecnie nieco modyfikowana,
wyłączone sa niektóre działalności zgodnie z zapisami ustawy o pomocy
publicznej, oprócz tego nie ma żadnych wyłączeń, priorytetem jest miejsce pracy
i wartośc dodana bez względu na to w jakiej branży powstaje, program jest
aktualnie notyfikowany w Komisji Europejskiej.
Oprócz tego przygotowywujemy projekt uchwały tzw. "elewacyjnej" premiujących
osoby fizyczne i prawne wykonujące remonty elewacji w swoich budynkach...
Nie są to więc hasła i ogólniki, tylko już konkretne zapisy programów
operacyjnych wynikających z cytowanego programu.
pozdrawiam
przepraszam za zgryźliwość...czyli jaka sprawiedliwość ? społeczna ???? my
premiujemy tworzenie nowych miejsc pracy, prosze popatrzeć na "rynek" osób
bezrobotnych...osoba o wyższych kwalifikacjach tworzy większą wartośc dodaną i
to jest zysk przedsiębiorcy i dostaje za to więcej pieniędzy, a poza tym jak
wartosciowac miejsce pracy ulgą ? od ilu metrów kwadratowych inzynier a od ilu
magazynier ? trochę realizmu proszę, którego brak nam zarzucacie
ZŁOTO, derywatywy i ALCHEMIA
www.financialsense.com/editorials/murphy/2005/1117.html
Artykuł w przesadnie histerycznym tonie że derywatywy wypierające złoto
kruszcowe to równia pochyła. Tak nie jest, to jest WARTOŚĆ DODANA.
Tak czy siak warto przeczytać.

Najciekawsze jest samo zjawisko: wypierania złota w kruszcu przez papierowe
derywatywy. Alchemia: masz dwie strony transakcji, drukujesz papier, i powstaje
nowa wartość, której cena jest związana z instrumentem podstawowym, ale
równocześnie jest wartością dodaną a nie tylko odzwierciedlającą wartość
instrumentu podstawowego. Zamiast 100USD w złocie nagle mamy 1100USD z czego
1000USD w złocie papierowym a 100USD w kruszcu. Suma wartości po obu stronach
przestaje równać się 100USD i zaczyna równać się 1100USD. Ktoś te papiery
wystawia, tak bezinteresownie?
>>>Artykuł w przesadnie histerycznym tonie że derywatywy wypierające złoto
kruszcowe to równia pochyła. Tak nie jest, to jest WARTOŚĆ DODANA.
Tak czy siak warto przeczytać.<<<

Wartosc dodatnia? Gdy dwoch (albo wiecej) facetow ma "tytul" do tej samej
posiadlosci i kazdy mysli ze jest wlascicielem? Dodatnia bo 2 jest wiecej niz 1?
Chyba przecinak ma racje ze final jest bliski... Dwoch "wlascicieli" moze
istniec tylko tak dlugo dopuki nie maja pojecia o problemami z tytulem
Nie dziwie sie ze nie rozumiesz bo ty jestes najlepszym
przykladem czlowieka ktory nienawidz wszystkiego co sie
rusza w Polsce.
Choc jak kazde wariactwo jest to niegrozne a raczej
smieszne. Dobrze ze forum jest tylko elektroniczne bo
gdyby bylo papierowe to 5 listopada bys chyba sie udlawil
od tego papieru ktory musialbys bys zjesc ze wstydu za
wypisywane glupoty.

No a teraz do roboty Wiarus. Czekam na kolejny dlugawy
tekst i okreslenia typu "towarzysz", "patia" itp.

Niestety nawet jabys stanal na glowie to Polska bedzie
szla do przodu:

"W II kwartale gospodarka rozwijała się w nienotowanym od
początku 2000 roku tempie 3,8 proc. - ogłosił w piątek GUS

Zasługa leży głównie po stronie konsumentów, którzy
sięgali do portfeli chętniej niż w ostatnich trzech
latach. Drugim motorem wzrostu był eksport. - Odpowiada
on za połowę osiągniętego tempa wzrostu - mówi Mateusz
Szczurek, główny ekonomista banku ING BSK. To właśnie za
sprawą eksportu porządnie na nogi stanął przemysł -
wartość dodana w tym sektorze była o 8,3 proc. większa
niż w II kwartale 2002 roku. Nieco mniej urosły usługi -
o 5 proc."

Oczywiscie to nie bedzie prawda bo nie doniosl
Cyberexpress ale co tam, napisalem hehe.
no i moja teoria się potwierdza....
sami potwierdziliście ze wolicie(boicie) zatrudnić się absolwenta, na rzecz
osoby z 5 letnim doświadczeniem...
a jednak w gospodarkach wysoko rozwiniętych (podobno właśnie takie mamy
aspiracje), taka sytuacja nie ma miejsca, tam absolwent dobrej uczelni (weźmy
na to 4 pierwsze AE,Polibudy i uniwerki) jest witany z otwartymi rękami,
poświęca się mu czas, są przygotowane programy stażowe (bo wiadomo ze to
dopiero materiał na dobrego pracownika), i po kilku latach taki pracownik
sprawia ze wartość dodana przedsiębiorstwa rośnie
bluean !!!
CHYBA OSZALAŁAŚ !
Jak otworzysz swoją działalność to do kogo będziesz mogła mieć pretensję ???
Dzisiaj możesz przeciez dossac się do jakiegoś nieszczesnego pracodawcy.
Jutro to TY będziesz obiektem plujących jadem postów na tym Forum Humorum.
ZAMIENISZ SIĘ W ZŁEGO KAPITALISTĘ !
A może liczysz że Kaczo-lepper będzie dotował Twoją firmę abyś wraz z swoimi
pracownikami nie musiała generować zysku?
Jest tu jeden problem tylko -jak wszystkich będziemy dotować to kto wygeneruje
wartość dodaną .JA SAM NIE DAM RADY !
Zlitujcie się !
pierwsze wielu psychologów, specjalistów od organizacji pracy już dawno
> swierdzili, że praca zespołowa przynosi największe efekty.

SORRY CHŁOPIE
A miałeś w praktyce kiedyś do czynienia z takimi SPECJALISTAMI ????
Większosć tych teorii się po prstu nie sprawdza,Podobnie jak telepraca okazała
siękompletnym niewypałem (prawie)
Nie mówię o osobnikach niesympatycznych, mrukliwych itp, ALE WARTOŚĆ DODANĄ
tworzą jednostki.
Przykładem są Stany .
Tam kilka procent zdolnego społeczeństwa ciągnie rozwój tego kraju (kazdy kto
się przeszedł dużym miastem w US wie o czym mówię :-))
Po prostu potencła w czlowieku jest olbrzymi. Jeśli nie tlumimy go "pracą
zespołową" itp lub inną urawniłowką to efekty są niesamowite, są tak dużeże ta
część mniej zdolna, (tępa, leniwa, smutna, niedouczona itp) też się pożywi.
I mówię tu nie o klejeniu modelu z papieru przez dzieci ale o projektach
Jasne że trzeba CHCIEC współpracować z INNYMI !! TO oczywistość ! ALe wartosc
wytwarzają pojedyńcze osobnilki.
I rolą władzy jest umiec to spożytkowac a nie tlumić - nic więcej
Czy sądzisz ze 10000000 głuchych napisze symphonię ???? BO jest ich dużo ?
NIE! przeszkadzac temu jednemu zdolnemu.
Piwniczne knajpy
Instytucja "piwnicy" na polskiej scenie artystyczno - gastronomicznej wielkie
tradycje ma. W nazewnictwie undergroundowa natura piwnic też się odbija
(Piwnica Pod Baranami w Krakowie, Piwnica Pod Aniołem w Toruniu), bo każda
piwnica jest „pod” czymś. I jak nazwa „piwnicy” wskazuje, często służy do
spożywania piwa. Jest jakoś tak, że knajpa znajdująca się w piwnicy od razu ma
wartość dodaną. Bo na pewno z tradycjami. Przecież nikt głupi nie kopie dziury
w ziemi, żeby serwować kotlety i piwo.
Poza Rondlem przy Wiatraku jakoś nie mogę sobie przypomnieć czy mamy jakieś
punkty gastronomiczne (artystyczne) pod ziemią? em.
w zasadzie niektóre wypowiedzi można by po prostu skwitować krótkim "no
comment". Jednak nie moge powstrzymać sie od stwierdzenia, że w Przemyslu jest
za dużo takich "Zbychów", aby faktycznie coś się miało udać. Decydowanie o
losach miasta to:
- nie jest władza lecz SŁUŻBA miastu,
- to nie jest metoda, aby bezrobocie zmniejszyć o jednego "usadzonego" we
władzach (który ma stosowne znajomości) ale wybranie takiej osoby, która
wniesie wartość dodaną,a nie tylko nachapie się po 10 groszy od każdego
mieszkańca co miesiąc, za to że ktoś go tam usadził,
A doswiadczenia Rzeszowa pokazują, że często to ludzie nie mieszkający w
Rzeszowie ale z niego ochodzący, załatwiają najwięcej dla swego grodu...
ideefiks napisał:

Podobno pasą owieczki:)

> A na czym dokładnie taka usługa polega?

Słabo znam się ekonomii, na boskiej to już w ogóle się nie znam, a co dopiero na
księżej:)

Tzn. jaka jest wartość
> dodana, którą wnosi sługa boży do relacji między wierzącym a
> Bogiem? :)
Mamy prawie 7-proc. wzrost PKB!
Mamy prawie 7-proc. wzrost PKB!
pat 09-06-2004, ostatnia aktualizacja 09-06-2004 17:39

Wzrost gospodarczy w I kwartale wyniósł 6,9 proc. PKB - podał w środę Główny
Urząd Statystyczny. Żaden z analityków nie spodziewał się takiego wyniku.
Dane ogłoszone w środę przez GUS zaskoczyły rynek finansowy. Ekonomiści
spodziewali się, że wzrost gospodarczy będzie wyższy niż 6 proc., może nawet
6,5. Prognoza NBP mówił a 6,4 proc.
Głównym motorem wzrostu okazał się eksport i popyt wewnętrzny. Inwestycje
wzrosły o 3,5 proc. To już wyraźny wzrost w porównaniu z wynikiem z ostatniego
kwartału ubiegłego roku (0,1 proc.), ale daleko od zapisanych przez rząd w
budżecie 12 proc. w całym 2004 roku.
W pierwszych trzech miesiącach tego roku bardzo szybko rozwijał się przemysł -
wartość dodana wzrosła o 14,5 proc. Wyraźnie przyspieszyły też usługi (wzrost o
5,7 proc.). W tyle zostawało budownictwo (spadek o 3,9 proc.), wiemy jednak już
że w kwietniu i w budownictwie nastąpił ogromny przełom.
Rząd przewiduje, że w tym roku wzrost gospodarczy wyniesie 5,7 proc., a w
przyszłym 5 proc. PKB.

/Informację podaję pod rządem Millera, bo - czego nie można głośno powiedzieć -
dobre wyniki gospodarki to zasługa jego rządu (zgodnie z teorią opóźnień w
polityce gospodarczej)/
APO to obecnie jeden z najszybciej sie rozwijajacych sie modulow SAPa. Wnosi on
ogromna wartosc dodana dla przedsiebiorstw ktore zdecyduja sie na jego
integracje z R/3.

Czy warto sie tego uczyc? Jasne, ze warto chocby dlatego ze specow od APO jest
naprawde niewielu, a ponadto jest to system wdrazany przez duze firmy (tylko
takie na niego stac) w ktorych mozna znalesc prace.

Jesli masz wiecej pytan o APO, pisz smialo na priva...

Pzdr

r765 napisał:

> Witam SAP-ekepsertów
>
> Mam pytanie dotyczące modułu APO. Czy jest to moduł często wdrażany w
> firmach. Chodzi mi o to, czy warto inwestować czas i energię w naukę tego
> modułu, czy lepiej sobie odpuścić, bo i tak tego nie wykorzystuje? Dziękuje
> z góry za odpowiedź.
Pozwolę sobie na odrobinę śmierdzącej dydaktyki. Rady szylidera są niepoważne i
żywcem pochodzą z czasów słusznie minionych gdzie nic nie było i "ciemny lud
kupił" wszytko. Ostatecznie można je zastosować w stosunku do stałych-starych
klientów bo istnieją jeszcze emocje. Ja rozumiem co to misja, wiem co to KPC ale
jeśli za tym nie idzie solidny fundament, fakty w postaci dostępnych produktów
to za przeproszeniem można to o kant rozbić. Teraz role sie odwróciły, produkt
+ wartość dodana w postaci misji itd.itp. Ori nie jest firmą z produktem
niszowym gdzie w pewnych okolicznościach można klientom "sprzedawać" ideologię-
zamiast - i klient to zrozumie, ma raczej ambicje byc liderem na rynku a to
zupełnie inna bajka.
Cieszę się, że współpracuję z ori i dlatego nie ma mojej zgody na patenty
szyliderka bo to przynosi opłakane skutki zwłaszcza jeśli to czytają nowe osoby.
Ludzie znają swoja wartość i wolą być traktowani z szacunkiem więc lepiej dla
wszystkich przedstawiać im fakty rzetelnie i nazywać rzeczy "po imieniu".
ATSD - zapraszam.
scool napisał:

> Pozwolę sobie na odrobinę śmierdzącej dydaktyki. Rady szylidera są niepoważne
i
> żywcem pochodzą z czasów słusznie minionych gdzie nic nie było i "ciemny lud
> kupił" wszytko. Ostatecznie można je zastosować w stosunku do stałych-starych
> klientów bo istnieją jeszcze emocje. Ja rozumiem co to misja, wiem co to KPC
al
> e
> jeśli za tym nie idzie solidny fundament, fakty w postaci dostępnych produktów
> to za przeproszeniem można to o kant rozbić. Teraz role sie odwróciły,
produkt
> + wartość dodana w postaci misji itd.itp. Ori nie jest firmą z produktem
> niszowym gdzie w pewnych okolicznościach można klientom "sprzedawać"
ideologię-
> zamiast - i klient to zrozumie, ma raczej ambicje byc liderem na rynku a to
> zupełnie inna bajka.
> Cieszę się, że współpracuję z ori i dlatego nie ma mojej zgody na patenty
> szyliderka bo to przynosi opłakane skutki zwłaszcza jeśli to czytają nowe
osoby
> .
> Ludzie znają swoja wartość i wolą być traktowani z szacunkiem więc lepiej dla
> wszystkich przedstawiać im fakty rzetelnie i nazywać rzeczy "po imieniu".
> ATSD - zapraszam.

++++I znowu nonsensowny i pelen jadu atak na mnie bez wartosci merytorycznej.

ADMINIE ZRÓB COS Z TYM!
Ja też zauważam pozytywne zmiany, ale jednak wydaje mi się, że biorą się one w
dużej mierze z tego, że Lozano jest pierwszym trenerem od dawna, który ma
wyraźny mandat zaufania prasy i opinii publicznej. Może więc pracować spokojnie
i nie musi martwić się o swój autorytet. To na atmosferę też oczywiście
rzutuje.
A czy Lozano rzeczywiście daje kadrze wartość dodaną, to się dopiero
przekonamy.
wiesz, na tym forum nie jest dobrze sie podpisywac: lukasz, gosc,
krzysztoflplebs i jeszcze pare.
ale skoro inny jestes, to pomysl o czyms takim...
Radio to w jakims sensie biznes.
Co prawda wzniosle sie mowi, ze celem istnieni organizacji jest dostarczanie
korzysci klientom. No ale tak ogolnie, to generowanie zysku. A jaki zysk
mialoby nadawanie w sieci?
Jaki target?
Jaka wartosc dodana?
Bo ja zaryzykuje, ze w przypadku KRPS, to uzasadnienia ekonomicznego to nie ma.
A jesli nie, to zaloze sie, ze inne dzialania PRowe dadza wiekszy ROI.
pzdr
palmtop napisała:

> w ktorych przypadkach jest taki powszechnie uznawany zakaz wedlug Was
> nieuzasadniony czy kontrowersyjny? a w ktorych jest bezdyskusyjny?

Dla mnie bezdyskusyjny jest tylko tam, gdzie naprawde komus konkretnemu przeszkadza. Takie miejsca to sale teatralne, koncertowe, operacyjne, ale juz nie kina, sale wykladowe, a juz na pewno nie restauracje czy komunikacja publiczna. W ogole jestem w tej kwestii bardzo liberalny. Po to wymyslono tyle roznych dzwonkow, by reagowac tylko na swoj. Mozliwosc bycia osiagnietym zawsze i wszedzie postrzegam jako wartosc dodana komorki, tak samo jak mozliwosc skontaktowania sie z innymi.
GUS o gospodarce w 2002 r.
W gospodarce nie jest źle - w ubiegłym roku PKB wzrósł o 1,3 proc., czyli tyle,
ile oczekiwali umiarkowani optymiści. Niestety, firmy bardzo mało inwestowały,
a wzrost zawdzięczamy głównie konsumentom i eksporterom.

Ze wstępnych szacunków GUS wynika, że w 2002 r. tempo wzrostu polskiej
gospodarki zwiększyło się bardzo nieznacznie - do 1,3 proc. z 1 proc. w 2001
r. - W IV kwartale zanotowaliśmy wzrost na poziomie ok. 2 proc. - oszacował
prezes GUS Tadeusz Toczyński na czwartkowej konferencji prasowej. -
Spodziewałem się nieco lepszych wyników. Wcześniejsze dane o sprzedaży
detalicznej, handlu zagranicznym i konsumpcji sugerowały, że ożywienie w IV
kwartale było wyraźniejsze - trapi się Dariusz Rosati, członek Rady Polityki
Pieniężnej.

W całym 2002 r.największą poprawę - aż o 3,5 proc. - zaobserwowano w branży
usług rynkowych - chodzi m.in. o handel, hotele, restauracje, transport,
pośrednictwo finansowe, ubezpieczenia. Na prostą wyszedł też przemysł, z tym że
tu poprawa w porównaniu z rokiem 2001 wyniosła niespełna 1 proc. Nadal bardzo
źle było w budownictwie - wartość dodana w tym sektorze spadła w całym 2002 r.
o 7,1 proc. - Produkcja budowlana w ostatnich miesiącach spadała coraz mniej.
Wyjątkiem był grudzień, kiedy to spadek się pogłębił. Mógł to być efekt dużych
mrozów, który zmusił do wstrzymania prac na budowach - wyjaśnia Rosati.
Nie mielibyście szans
z druzynami Prochu Pionki lub Granatu Skarzysko w składzie z lat 70-
tych - tacy z was ligowcy. Ksztujecie stanawczo za dużo -jeśli
opodatkujecie swoje nieudacznictwo, a kibole swoją naiwność, to wyjdz
ie jeszcze z tego jakaś wartość dodana i zbuduje sie za to kilka
Orlików.
Nikt , poza garstka rozwrzeszczanych dzieciaków w Kielcach was nie
potrzebuje. Tak kaleczyć to możecie w Małogoszczu lub w Daleszycach-
porywacie się z motyką na słońce.
Ok, pozostawmy USA, które ma swoje prawa, choć nie zgodze się jeżeli chodzi o
uznawalność. Więksośc stanow nie uznaje dyplomów magigisterskich bo
studiapolskie nie trwały 6 lat, co jest wymogiem studiów amerykańskich. A dla
pracodawców nie ma znaczenia jaki dyplom masz, byle wartość dodana twojej pracy
była odpowiednia.

A co z europą??? LBS, INSEAD, IESE, Lueven...??? Temat to "czy warto iść na
prywatną?"
Taki, który sobie bimbał to i tak ma przechlapane, bo wykucie na pamięć notatek przed egzaminem zazwyczaj daje jakieś 30% efektu chodzenia na każdy wykład, notowania i jeszcze przepisywania w domu. Dlatego ja zawsze chętnie pożyczałam notatki za friko, bo moją wartość dodaną już miałam dawno w mojej głowie. A nieuków zawsze mi było żal... chociaż niektórzy mieli czasem trudne zyciowe sytuacje, takim osobom starałam się szczególnie pomóc.
reptar napisał:

> Wróćmy do bliźniaków. Odgadujesz wyraz X, który nie wniósł do hasła żadnej
> litery, ale pojawiło się coś w wyrazie Y w diagramie nr 2. Odgadnięcie wyrazu Y
> nie przynosi liter w haśle, ale pojawia się wartość dodana w diagramie nr 1,
> dzięki czemu łatwiej odgadniesz wyraz Z... itd. itd. i wreszcie coś się pojawia
> w obszarze hasła.

A jeśli to się całkiem zamyka? Na przykład wyrazy A i B w diagramie nr 1
"zamykają się" w tych samych granicach, co C i D w diagramie nr 2? To nic
przecież wtedy nie daje, mamy to samo, co przedtem.

> A Ty pewnie robisz odwrotnie i najpierw odgadujesz wyrazy przechodzące przez
> kolorowe pola, a na końcu zostają Ci niewypełnione obrzeża?

Akurat piszę to z perspektywy układającego a nie rozwiązującego ;). Ale kiedy
rozwiązuję, to nie stosuję opisanej przez Ciebie zasady. Nie rzuca mi się wtedy
tak bardzo w oczy jak poczas układania (a chyba powinna?).

> Tak się składa, że akurat bliźniaki są tym rodzajem zadania, które od zawsze
> działało na mnie najbardziej, tzn. najbardziej mi się podobają. Dla mnie one
> w ogóle nie muszą mieć hasła. Zdarzają się wszak i krzyżówki, w których w
> ogóle
> nie ma hasła. Albo taki kwadrat magiczny. I co wtedy? 100% wyrazów uznać za
> zbędne?

To już chyba za daleko idące wnioski...? Tam gdzie nie ma hasła końcowego, są
nim niejako przecież wybrane (lub wszystkie) wyrazy.

Pozdrawiam, dziękuję za posta!
lucbach
dlaczego nie ratujemy wszystkich słabych firm... .
Uratujmy wszystkie podupadające firmy, które były kiedyś prywatyzowane.
Dlaczego tylko stocznia ... .
W całej Polsce jest wiele takich zakładów ... .
Bedziemy za to płacić przez długie lata i wszyscy Ci, którzy nie chcą wziąć
losu w swoje ręcę będą wychodzić na ulicę za każdym razem jak będzie źle.
Przecież są inne sposoby by działo się lepiej w stoczni - mam na myśli
partycypacje finansową pracowników np: akcjonariat pracowniczy. Wtedy wiążemy
pracowników z firmą np: brak w firmie wartości dodanej to tracą pracownicy,
jest wartość dodana zyskują. Jako akcjonariusze mają głos w zarządzaniu
firmą, więc winę lub korzyść będą mogli przypisać tylko sobie.
A tym czasem pompujemy pieniądze podatników i pompujemy ... . Zarządu ani
pracowników tak naprawdę nie obchodzi firma. Oni patrzą tylko na swój interes.
Gość portalu: optymista napisał(a):

> Uratujmy wszystkie podupadające firmy, które były kiedyś prywatyzowane.
> Dlaczego tylko stocznia ... .
> W całej Polsce jest wiele takich zakładów ... .
> Bedziemy za to płacić przez długie lata i wszyscy Ci, którzy nie chcą wziąć
> losu w swoje ręcę będą wychodzić na ulicę za każdym razem jak będzie źle.
> Przecież są inne sposoby by działo się lepiej w stoczni - mam na myśli
> partycypacje finansową pracowników np: akcjonariat pracowniczy. Wtedy wiążemy
> pracowników z firmą np: brak w firmie wartości dodanej to tracą pracownicy,
> jest wartość dodana zyskują. Jako akcjonariusze mają głos w zarządzaniu
> firmą, więc winę lub korzyść będą mogli przypisać tylko sobie.

Pracownicy oraz zwiazki zawodowe mialy ponad 27% akcji SSSA.
Panie WOjciechu. Psucie rynku to sprzedaż (nawet w przetargach) ziemi w centrum
miasta dla Hipermarketów. Skoro hipermarket potrafi zarobic to dlaczego nie na
obrzeżach? W inwestycji istotna jest takze jej wartosc dodana, to jakie wplywy
dla miasta bedzie ona w przyszlosci generowac i jakie korzysci, a tu korzysc
jest ogromna promocja miasta, jakiej nie zapewni zadna siec handlowa i szansa
na rozwoj biznesu przez miejscowych kupcow. Jak na razie w zaden sposob nie
odczuwam pozytywnego wplywu na miasto inwestycji ktore odbywaly sie zgodnei z
przetargami, skoro tyle razy juz ryzykowano, wiec dlaczego nie zaryzykowac i
nie obrac innej drogi?
palenia zakazują odpowiednie ustawy - z tego co pamiętam w całej szkole, do
czego nauczyciele nagminnie się nie stosują

żucie gumy nie jest dla mnie problemem - może miec nawet wartosc dodana, gdy
uczen 'przyjdzie' do odpowiedzi

bekanie to kwestia dobrego wychowania - moge zaakceptowac tylko u
przedstawicieli kultur, w ktorych bekanie jest elementem dobrego wychowania

nie jestem pewien jak poradzic sobie z jedzeniem na lekcji - pewnie
wprowadzeniem odpowiedniej przerwy na lunch/sniadanie. bo przy calej akcji ze
sklepikami, nad kultura jedzenia nikt sie nie zastanawia: uczen w 10 minut ma
sie spakowac, przejsc do innej klasy (czesto na drugim koncu szkoly), wysikac i
jeszcze najesc.
do Verdany
Nigdy nie kwestionowałem tego, że w LXVII LO uczniowie są na bardzo wysokim
poziomie. Moja definicja dobrej szkoły: "dobra szkołą to taka, do której chodzą
dobrzy uczniowie".
Pytanie zasadnicze - dlaczego Ci dobrzy uczniowie chcą iść do określonych
szkół, a nie tych najbliższych domu?

Co do rankingów - już trzy lata temu (po pierwszym egzaminie gimnazjalnym)
pisałem na Forum Gazety, że mam nadzieję, że za kilka lat powinien powstać
ranking szkół według wartości dodanej. Tą wartością dodaną jest przyrost między
poziomem egzaminu gimnazjalnego i maturalnego. I rzeczywiście jestem
przekonany, że w wielu szkołach z dalszych pozycji klasycznego rankingu ta
wartość dodana może być imponująca.

Pozdrawiam serdecznie
Krzysztof Mirowski
dyrektor LXVII LO Mokotowska
Chętnie bym zapytał MP o alternatywę typu ustawić nadzorcę nad każdym
nauczycielem.Liczyłem kiedyś koszty takiej operacji. Żeby urzędnik tylko raz do
roku odwiedził każdego nauczyciela potrzebna jest armia 2500 urzędników.Jej
koszt to 250 mln rocznie.Bez oceny efektów pozostaje powierzchowna i bardzo
subiektywna ocena urzędnika.Przypomina ona ocenę jakości obrazu w oparciu o
widok przez dziurkę od klucza i rachunek za farby.Bardzo często jest on
niekompetentny i ocenia w oparciu o różne interesy i układy swoje i swoich
przełożonych. Nie wie też nic o konkretnej sytuacji i uczniach danej
szkoły.Często taka ocena koncentruje sie na trzeciorzędnych sprawach, które
widać i które mozna wyptaszkować w kwestionariuszu.
"Wartość dodaną" w szkole podstawowej można sprawdzić.Kiedyś były takie badania
dojrzałości szkolnej sześciolatków.Mozna też porównywać szkoly co do statusu
socjalnego jej uczniów (to moga być różne wskaźniki)
Dyrektor na ogół wie kto jest dobrym nauczycielem, ale nie ma akurat żadnego
interesu by tych dobrych nagradzać i promować.Jest pod silną presja idei
równych żołądków.
8. Trudność w porównywaniu "wartości dodanej" na różnych
poziomach wyjściowych. Rozpoczynając pracę z uczniami
mającymi wynik egzaminu 95% i z co drugim laureatem
lub finalistą jakiegoś konkursu, dość trudno im coś
zauważalnie "dodać" (podkreślam słowo "zauważalnie"
w sensie dyskutowanych krytriów). Chyba jednak znacznie łatwiej
to zrobić mając na wejściu średnią 30% i żadnego sukcesu.
A przynajmniej wszystko zależy od tego jak zdefiniujemy
i będziemy "mierzyć" wartość dodaną.

MP
wartość dodana
Tak na boczku słowo:
Instytut Badania Kompetencji (dr Mulawa)oferuje szkołom coroczne badania, w
pełni opracowuje wyniki. Można zmierzyć postęp klasy, wybranej grupy i
pojedynczego ucznia na tle wskazanej populacji. Wiele szkół w Polsce korzysta z
tej metody, bo zyskuje informacje nie tylko o pracy nauczyciela, ale też o
postępach (lub nie) grupy. Szkoły to robią dla własnej wiedzy.
Nasi gimnazjaliści są badani w I,II,i III klasie.
Ja pisałem o tym, że jeśli jakieś liceum ma 0 konkursów
na wejściu i uda im się dzikim fartem zdobyć jeden sukces
(plastyczny, recytatorski czy w rzucie kulą) to mają wartość
dodaną, że ho ho! A jeśli Panu Mirowskiemu z 15 laureatów
na wejściu zrobi się 14 laureatów na wyjściu, to okaże się,
że produkuje wartość odjętą, a nie dodaną. Niech jeszcze
średnia punktacja na maturze spadnie mu do 94% w porównaniu
z 95% przy naborze, a już mamy gotowy wniosek, że to
najgorsza szkoła w Polsce :-).
(Mam nadzieję, że Pan Dyrektor wybaczy te "dydaktyczne"
krotochwile.)

Pozdrawiam serdecznie
Marek.Pawlowski@fuw.edu.pl
ojciec kilkorga uczniów
Jeszcze o progach do liceum
Widzę, że Pan Redaktor zaczyna analizować słownictwo... Kto pracuje
w szkole, już się uodpornił na bełkot języka ustaw. Osiągnięcie,
które ostatnio powaliło mnie na kolana to "edukacyjna wartość
dodana"... Przeróżne narzędzia pomiaru obok metod też już mnie nie
dziwią, tak więc kryterium, narzędzie, cokolwiek. Progi być powinny.
I tym razem, paradoksalnie, cieszę się,że wymyślają nowe blabla ;)
Pomijając fakt, że w liceum pracuje się czasem jak w kamieniołomach,
pomyślmy o późniejszych wykładowcach, a następnie o tym, że kiedyś
będziemy może zależni od paniusi, co to mruga oczkami i mówi: a ja
nie wiem jak panu pomóc, widocznie nie byłam na tych zajęciach, a na
egzaminie trafiłam w "moje" pytania...
Popukam się i co? Nie powstanie dla Torunia żadna wartość dodana. Rydzyk,
Grześkowiak Wenderlich i Lewandowski będą kojarzyć się z tym miastem. Nie
powstanie żadna nowa galeria handlowa, żadna hala sportowa nie przyjdzie żaden
inwestor, Tylko bezrobotni humaniści po UMK straszyc będą w Polsce Północnej.

szkoda tylko, że 'dobrych' uwag raczej sie nie wymienia.

W nawiazaniu do posta Sdb - ja taki gatunek określam mianem 'sklepowa'. Stoi
takie cięlątko, patrzy, albo i nie patrzy, umawia sie akurat z kolezanko na
dyskoteke, albo dłubie w uchu, Claudie se poczyta, a klienta ma głeboko
gdzieś.
Nie mylić tego czasem z profesjonalnym sprzedawcą, który potrafi sprawić, że
nawet kilkusetzłotowy wydatek to przyjemność. No bo nie da się ukryć, że dobry
sprzedawca to też element produktu, wartość dodana taka..

Z moich typów jeszcze:
in plus: Bartosz - jedyny postspołemowski sklep, w którym dobrze mi sie robi
zakupy
in minus: Minimal - kilka niefajnych sytuacji, np. kiedyś plastikowe
dziewczatka ze stoiska mięsnego najpierw nie były zainteresowane obecnoscia
mnie, czyli klienta (ruch był mizerny, a one akurat debatowały, w czym pójść
do 'Baraniego'), a potem raczyły obsłużyć (jak 'bezczelnie' w końcu zakłócilem
rozmowę), ale z jakimś gównianym komentarzem pod nosem, że im się przeszkadza,
itp.
in minus zdecydowanie: U Sołtysa - chmastwo, arogancja, 'tumiwisizm' kelnerów
totalny. Miejsce bardzo wdzieczne, jedzenie też niczego sobie, ale z powodu
żenującej obsługi po prostu bojkotuję i omijam łukiem..
Pytanie na rozmowie - wartość dodana.
Witam,
Na mojej ostatniej rozmowie padło pytanie "Jaką wartością dodaną
będę dla firmy?" Odpowiedziałem intuicyjnie, ale chciałbym
poznać 'poprawną' odpowiedź na to pytanie z punktu widzenia osoby
rekrutującej.
Pisząc 'poprawną' mam na myśli taką jaką chciałby usłyszeć przyszły
pracodawca. Wiem, wiem że odpowiedzi powinny być szczere itd, itp,
ale na pytanie o wady i słabe strony też nie odpowiadamy wprost:).
Mam wrażenie, że rozmowa kwalifikacyjna w większości przypadków to
pojedynek rekrutera i przyszłego pracownika na ilość przeczytanych
książek nt psychologii lub przejrzanych wątków na forum, oraz rad
speców na stronach związanych z szukaniem pracy.

Pozdrawiam
mk
PS Dodam, że aplikowałem na stanowisko specjalisty, inżyniera (dział
techniczny).
Edukacyjna Wartość Dodana (EWD) dla gimnazjów
Edukacyjna wartość dodana dla gimnazjów z całej Polski:

www.cke.scholaris.pl/
Wreszcie poważne badania, a nie ranking końcowego rezultatu.
Warto przeczytać na początku informacje ogólne:
Co to jest EWD?
Jak obliczano wskaźniki?
Jak odczytywać wykresy?

a dopiero potem w wyszukiwarce odszukać interesujące nas szkoły.
Życzę miłej lektury :)
Wartość dodana?
Przeglądam sobie właśnie oferty biur podróży na sezon 2010. Jedna kwestia
szczególnie mnie zaintrygowała: propozycje biur z tzw. niższej półki (np.
Triada, Itaka, itp.) versus oferta biur z ambicjami (typu Logos). Oba rodzaje
biur oferują wycieczki objazdowe po Turcji (często łączone z wizytą w Syrii),
których program jest praktycznie identyczny, natomiast cena wycieczki jest o
wiele wyższa w drugim rodzaju biur. Powiedzcie mi, czemu ktoś byłby skłonny
zapłacić 3-4 razy więcej za identyczną trasę wycieczki i standard oferowanych
hoteli?
Rozmiar koła - wartość dodana ?
Przy zakupie nowego auta, który właśnie finalizuję, jedną z wyszczególnionych
cech pojazdu, poprawiających ofertę (promocja-opcja bez dopłaty), są koła:
15 calowe z oponami 195/50 zamiast standardowych, 14 calowych z oponami
175/65.
Felgi są identyczne (stalowe) i nie ma też żadnych subtelnych różnic typu
kształt kołpaka itp.

Zastanawiam się czy jest tu jakaś wartość dodana - jaka jest wasza opinia na
ten temat?
Wartość dodana, czyli nadwartość.
Uczeni w piśmie marketingowcy uważają, że sprzedając komuś, dajmy na to
sokowirówkę, wcale nie powinno mu się wtryniać wprost sokowirówki, tylko jakąś
dodatkową wartość z nią związaną, np. zdrowie zawarte w witaminkach z
wyciśniętych soków.
Hm, co by dodać do spinaczy biurowych?

>